Jan Leszczyński po raz pierwszy zagrał od początku w Bundeslidze i od razu zaliczył pełne 90 minut. Borussia Mönchengladbach przegrała z Mainz 3:4, ale 19-letni Polak zebrał lepsze recenzje niż jego bardziej doświadczeni partnerzy ze środka obrony. BILD wystawił mu ocenę 3, a GladbachLive podkreślił, że trudno obarczać go odpowiedzialnością za wszystkie problemy defensywy. Czy były zawodnik Legii Warszawa doczeka się kolejnych szans?
Jeszcze kilka miesięcy temu Jan Leszczyński miał na koncie zaledwie cztery występy w pierwszym zespole Legii Warszawa. Latem przeniósł się do Borussii Mönchengladbach za kwotę, która według doniesień medialnych mogła sięgnąć około trzech milionów euro. Początek przygody z Bundesligą nie przyniósł mu jednak wielu okazji do gry. W trzech pierwszych kolejkach spędził na boisku jedynie 13 minut, wchodząc z ławki przeciwko Elversberg. Sytuacja paradoksalnie zmieniła się po zwolnieniu Eugena Polanskiego. Tymczasowy szkoleniowiec Jan-Moritz Lichte postanowił dokonać kilku roszad przed spotkaniem z Mainz, wystawiając Polaka w środku trzyosobowej defensywy obok Kevina Diksa i Ko Itakury. Borussia miała już wówczas za sobą trzy ligowe porażki i aż 12 straconych bramek. Debiut w wyjściowym składzie przypadł więc Leszczyńskiemu w trudnym momencie.
Leszczyński mógł nawet zdobyć bramkę. BILD docenił występ Polaka
Gospodarze rozpoczęli spotkanie od trafienia Floriana Neuhausa w 11. minucie. Niedługo później Leszczyński mógł podwyższyć prowadzenie, dochodząc do strzału głową po rzucie rożnym Francka Honorata. Alexander Schwolow zdołał jednak zatrzymać piłkę. W 28. minucie Polak potrzebował pomocy medycznej po przypadkowym kopnięciu w twarz przez Philippa Sandera. Mimo bolesnego zdarzenia pozostał na boisku. Borussia ostatecznie przegrała 3:4, ponosząc czwartą porażkę z rzędu. W końcówce Leszczyński uczestniczył jeszcze w akcji, po której Eric Martel zagrał ręką w polu karnym. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a Shuto Machino wykorzystał rzut karny. Było to jednak tylko trafienie zmniejszające rozmiary porażki.
Jak Polak wypadł na tle pozostałych obrońców? Dziennikarze BILD-a wystawili mu ocenę 3 w sześciostopniowej skali, w której jedynka jest najlepszą notą. Tym samym Leszczyński został najwyżej ocenionym środkowym obrońcą Borussii. Itakura otrzymał 4, a Diks 5. Niemiecki dziennik wyróżnił debiut Polaka w podstawowym składzie, przypominając również jego niewykorzystaną okazję na 2:0. Nieco surowszy okazał się GladbachLive, który przyznał 19-latkowi ocenę 4. Autorka analizy Antje Rehse zaznaczyła jednak, że Leszczyński ponosi mniejszą odpowiedzialność za niepewność całej defensywy niż jego koledzy. Zarówno Itakura, jak i Diks otrzymali w tym serwisie piątki. Z kolei statystyczny algorytm FotMob ocenił występ Polaka na 5,9/10.
Borussia ma problem w defensywie. Czy Leszczyński zostanie w składzie?
Oceny niemieckich dziennikarzy są o tyle interesujące, że Borussia ponownie straciła cztery gole. Przy pierwszym trafieniu Mainz Joe Scally zgubił krycie Phillipa Tietza, a Diks nie zdołał odpowiednio zareagować na zagranie Sheraldo Beckera. Przy golu na 1:2 Itakura pozostawił Beckerowi zbyt dużo miejsca w polu karnym. Na te błędy zwracali uwagę autorzy indywidualnych ocen w BILD i GladbachLive. Nie oznacza to, że Leszczyński rozegrał bezbłędne spotkanie. Polak również był częścią defensywy, która miała problemy z organizacją gry, a w końcówce zmagał się ze skurczami. Wypadł jednak korzystniej od bardziej doświadczonych partnerów, którym niemieccy dziennikarze zarzucali konkretne błędy przy straconych bramkach. To istotne, zważywszy na jego niewielkie doświadczenie w seniorskiej piłce.
W tym kontekście warto wrócić do okoliczności jego odejścia z Warszawy. Już w lipcu zwracaliśmy uwagę na decyzję Legii o sprzedaży młodego stopera, który nie otrzymał poważniejszej szansy w pierwszej drużynie. Borussia dostrzegła w nim potencjał, oferując kontrakt do czerwca 2030 roku. Teraz 19-latek zaczyna zbierać doświadczenie na poziomie Bundesligi. Na razie trudno przesądzać, czy Leszczyński utrzyma miejsce w podstawowym składzie. Jego konkurenci mają znacznie większe doświadczenie, a nowy trener Borussii będzie musiał znaleźć sposób na poprawę gry całego zespołu. Po czterech kolejkach Gladbach pozostaje bez punktów, z bilansem bramkowym 6:16. W takim momencie żaden zawodnik defensywy nie może być pewny swojej pozycji.
Dla Polaka najważniejsze jest jednak to, że otrzymał szansę i nie zawiódł na tle konkurentów. Zaledwie kilka miesięcy po odejściu z Legii rozegrał pełny mecz w Bundeslidze, a niemieccy dziennikarze ocenili go wyżej niż dwóch uznanych reprezentantów swoich krajów. To jeszcze nie dowód, że warszawski klub popełnił błąd, sprzedając wychowanka, ale kolejny występ Leszczyńskiego może sprawić, że pytania o tę decyzję powrócą.



