Cztery kolejne porażki w Ekstraklasie, osiem punktów po dziewięciu kolejkach i odpadnięcie z Pucharu Polski. Cracovia ma za sobą nieudany początek sezonu 2026/27, a sobotnia przegrana 2:3 z GKS-em Katowice tylko pogłębiła problemy zespołu. Bartosz Grzelak został zatrudniony w kwietniu z myślą o dłuższej współpracy, jednak wyniki coraz mocniej komplikują sytuację szkoleniowca. Czy nadchodząca przerwa w rozgrywkach przyniesie zmiany przy Kałuży?
Jeszcze miesiąc temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Cracovia pokonała Raków Częstochowa, a następnie wygrała z Wieczystą Kraków. Od tamtej pory Pasy nie zdobyły jednak ani jednego ligowego punktu. Przegrywały kolejno z Radomiakiem (1:2), Górnikiem Zabrze (0:1), Wisłą Płock (1:3) oraz GKS-em Katowice (2:3). W międzyczasie po rzutach karnych odpadły z Pucharu Polski ze Zniczem Pruszków. Po dziewięciu kolejkach Krakowianie mają na koncie dwa zwycięstwa, dwa remisy i pięć porażek. Zdobyli dziewięć bramek, stracili czternaście, a pięć wyjazdowych spotkań nie przyniosło im ani jednej wygranej. Szczególnie niepokojąca jest postawa defensywy, która w czterech ostatnich meczach ligowych pozwoliła rywalom strzelić dziewięć goli.
Cracovia miała w Katowicach punkt. Nie wywiozła żadnego
Sobotnie spotkanie dobrze pokazało, z czym obecnie mierzy się drużyna Grzelaka. GKS Katowice już w pierwszej połowie trzykrotnie trafiał w obramowanie bramki, jednak to Cracovia jako pierwsza objęła prowadzenie. W 47. minucie Martin Minchev wykorzystał dośrodkowanie Ajdina Hasicia i pokonał Gabriela Kobylaka. Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Bartosza Nowaka z rzutu karnego, a następnie Mateusz Wdowiak dał im prowadzenie 2:1. Krakowianie potrafili jeszcze wrócić do gry. Wprowadzony z ławki Lasse Nordås wyrównał w 73. minucie, ale ostatnie słowo należało do Ilyi Shkuryna. Białorusin trafił do siatki w 90. minucie, zapewniając GieKSie zwycięstwo. Cracovia po raz kolejny straciła punkty, choć jeszcze chwilę wcześniej mogła liczyć na remis. Problem nie sprowadza się wyłącznie do jednej bramki straconej w końcówce. GKS stworzył wiele dogodnych sytuacji, a gospodarze mogli rozstrzygnąć spotkanie znacznie wcześniej. Cracovia ponownie miała trudności z zabezpieczeniem własnego pola karnego, szczególnie gdy rywale przyspieszali akcje i dostarczali piłkę w okolice bramki Madejskiego. Nawet dwa trafienia zdobyte po przerwie nie wystarczyły do wywalczenia choćby punktu.
Grzelak dostał czas i możliwość przebudowy. Efektów na razie brakuje
Bartosz Grzelak przejął Cracovię w kwietniu, zastępując Lukę Elsnera. Jego pierwszym zadaniem było utrzymanie drużyny w Ekstraklasie. Pięć remisów w końcówce poprzedniego sezonu wystarczyło do osiągnięcia tego celu, a latem szkoleniowiec mógł już spokojnie przepracować okres przygotowawczy i rozpocząć wdrażanie własnej koncepcji. Cracovia zaczęła odchodzić od ustawienia z trzema środkowymi obrońcami, pracując nad wariantami 4-3-3 oraz 4-2-3-1. Jak wskazywaliśmy przed sezonem w analizie kadry Pasów, zmiana systemu wymagała odpowiedniego zabezpieczenia środka pola i większej odpowiedzialności bocznych obrońców. Dodatkowym wyzwaniem była przebudowa zespołu po odejściach Oskara Wójcika i Filipa Stojilkovicia.
W ostatnich tygodniach klub sprowadził kolejnych napastników, między innymi Mohameda Berte i Lasse Nordåsa. Norweg zdążył już wpisać się na listę strzelców przeciwko GKS-owi, ale dołączył do zespołu dopiero na początku września. Grzelak musi więc wkomponować nowych zawodników w drużynę, jednocześnie szukając rozwiązania problemów w defensywie. Nie może jednak bez końca tłumaczyć słabych wyników przebudową kadry. Za nim pełny okres przygotowawczy i dziewięć ligowych kolejek, a Cracovia nadal nie potrafi ustabilizować swojej gry.
Czy Cracovia zdecyduje się zwolnić trenera?
Grzelak podpisał w kwietniu kontrakt obowiązujący do 2028 roku, z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Nie został więc zatrudniony wyłącznie do dokończenia poprzednich rozgrywek. Władze Cracovii zdecydowały się na długofalową współpracę, pozwoliły mu przeprowadzić przygotowania i rozpocząć przebudowę drużyny. Ewentualne zwolnienie oznaczałoby szybkie porzucenie przyjętego kilka miesięcy temu planu. Z drugiej strony trudno ignorować wyniki. Cracovia wygrała zaledwie dwa z dziewięciu ligowych spotkań, odpadła z Pucharu Polski i poniosła cztery kolejne porażki w Ekstraklasie. O ile wcześniej można było tłumaczyć problemy zmianą ustawienia czy brakami kadrowymi, o tyle teraz klub potrzebuje przede wszystkim punktów.
Istotny jest również terminarz. Pasy kolejny mecz ligowy rozegrają dopiero 10 października, kiedy podejmą Zagłębie Lubin. Tydzień później do Krakowa przyjedzie Legia Warszawa, a następnie Cracovia zmierzy się z Piastem Gliwice i Motorem Lublin. Nadchodząca przerwa daje Grzelakowi czas na pracę z zespołem, ale byłaby także dogodnym momentem na zmianę szkoleniowca, gdyby władze klubu zdecydowały się na taki ruch. Obecny szkoleniowiec notuje średnią 0,87 pkt na mecz, co daje mu najsłabszy wynik od ponad 14 lat, gdy w klubie pracował Tomasz Kafarski. Oczywiście, można zastanawiać się, czy piętnaście spotkań wystarczy do oceny pracy danego trenera. Obecnie przed Pasami pojawia się widmo bardziej walki o utrzymanie niż górną część tabeli. Z dostępnych szkoleniowców warto zwrócić uwagę na Roberta Kolendowicza oraz Johna Carvera, jednak w mediach nie pojawiają się sugestie konkretnych kandydatów do pracy przy Kałuży.
Pozycja Bartosza Grzelaka jest słaba, ale…
Nie bronią go wyniki, chociaż gdyby brać pod uwagę statystykę goli oczekiwanych, Cracovia byłaby w czołówce tabeli. Być może potrzeba po prostu czasu, by nowi gracze złapali rytm. Pasy mają za sobą pięć kolejnych porażek, a zarazem nie były to jednostronne klęski, przy odrobinie szczęścia wyniki mogły pójść w przeciwną stronę. Kontynuacja pracy z obecnym szkoleniowcem będzie odważnym wyborem, jednak paradoksalnie, do kolejnej przerwy pozostało tylko pięć spotkań. Wydaje się, że warto poczekać, bowiem różnice w tabeli są niewielkie. Jeśli jednak na tle Zagłębia, Legii, Piasta, Motoru oraz Wisły Kraków nie uda się skutecznie zapunktować, Grzelak nie dotrwa do końca roku przy ławce Cracovii.



