Piłkarskie szachy na dobranoc. Górnik Zabrze gubi punkty w Lublinie

Sobotnie granie w PKO BP Ekstraklasie zakończyło się starciem drużyn na dwóch różnych biegunach. Z jednej strony Górnik Zabrze, który ma obecnie bardzo dobre chwile. Podopieczni Michala Gašparíka nie wypadli z czołówki względem poprzedniego sezonu, mimo niepowodzenia w Europie. Wprost przeciwnie – bez względu na wynik dzisiejszego meczu spędzą przerwę reprezentacyjną jako lider ligi. Zabrzanie w 8 spotkaniach tylko raz przegrali, z GKS-em Katowice. Tak dobrego startu nie zanotowali od sezonu 1962/63. W dużo gorszej sytuacji był ich rywal, Motor Lublin. Podczas gdy Górnik miał na koncie 21 punktów, to Lublinianie zaledwie 5. Znaleźli się w bardzo trudnym położeniu i potrzebowali wygrać, aby przerwy na kadrę nie spędzić w strefie spadkowej.

Słupek, poprzeczka i… to by było na tyle

Pierwsze minuty należały do dość spokojnych, obydwa zespoły raczej badały grunt zamiast od razu rzucać się do ataku. Dużo częściej robił to Górnik, który szybko przejął inicjatywę w tym spotkaniu. Wysoko atakowali, próbowali ścisnąć przeciwnika w jego własnym polu karnym. Konkrety się pojawiały, tylko trzeba było na nie trochę poczekać. Były poprzedzone długim rozgrywaniem piłki w środku pola. Ale zdecydowanie było warto, bo okazje były świetne dla Zabrzan, ale bez zamierzonego efektu. Dwukrotnie Motor uratowało obramowanie bramki – najpierw w 9. minucie przed Malthe Højholtem, a chwilę później – przed Maksymem Chłaniem. Odpowiedź Motoru? Mocno niecelna, Makan Aiko przestrzelił. Motor nieco odsunął grę od siebie, ale to tyle z pozytywów w zespole z Lubelszczyzny.

Po 20 minutach meczu nie było ekipy wyraźnie dominującej. Tempo spotkania było niskie, działo się niewiele pod bramkami obu ekip. Wciąż nieco lepiej wyglądał Górnik, lecz z tej przewagi nie wyciągał aż tyle, co w pierwszych 10 minutach. Na plus z pewnością była defensywa górnośląskiej drużyny, która była dobrze zorganizowana, i to pod nieobecność Erika Janžy. Około 25 minuty to Motor częściej grał piłką na połowie przeciwnika. Nie był w stanie się jednak przebić przez obronę. I tak sobie piłkarze pykali. Momentami ciekawsze było patrzenie, jak ulatują bąbelki ze szklanki z wodą gazowaną. W 34. minucie boisko musiał opuścić z przyczyn zdrowotnych Ivo Rodrigues. A to dla Motoru duża strata, w tym meczu również był bardzo aktywny. Do przerwy obie drużyny nic sobie nie wykreowały. Szybko zapomnimy o tej połowie.

Bida z nędzą – Górnik i Motor dzielą się punktami

Drugą połowę nieco lepiej rozpoczął Górnik, ale wkrótce potem znowu dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze. Potem znowu dłużej piłką grali Zabrzanie. W przerwie piłkarze nabrali sił na drugą połowę? Nic z tych rzeczy. Tempo spotkania było dalej słabe, nawet się nieco pogorszyło względem pierwszej części meczu. W ciągu dnia padło łącznie aż 10 bramek – wydawało się, że limit na dziś chyba się wyczerpał. Górnik coś tam próbował wykreować, ale to nie były tak dobre okazje, jak z początku meczu. Obydwie drużyny się męczyły. Straszliwie. Oglądający również. Do 75. minuty 4 strzały łącznie, w tym 1 celny. I to taki, który bramkarz musiał obronić, bo był tak słaby.

Czas się powoli kończył, a żadna ze stron nie kwapiła się do podejmowania ryzyko. Pomijając fakt, że traci na tym widowisko – bez tego ciężko jest zdobyć 3 punkty. I o ile Górnikowi nie robiło to na razie większej różnicy, tak Motor ich potrzebował, żeby uciekać od strefy spadkowej. Więcej na bramkę pracował wicemistrz Polski, ale bez skutku, to nie było to. A tak naprawdę powinni ją mieć na koncie, biorąc pod uwagę te dwie duże szanse z początku spotkania. Pod koniec rzeczywiście przyśpieszyli – pytanie, czy nie za późno? Okazało się, że tak. W 89. minucie jeszcze spróbował Ondřej Zmrzlý, lecz Czecha powstrzymał bramkarz. I nic w tabeli się nie zmieniło. Górnik pozostał liderem, choć mógł z tego meczu wykrzesać dużo więcej. Z kolei Motor nie wygrzebał się ze strefy spadkowej. Zrównał się liczbą punktów ze Śląskiem Wrocław, lecz ma gorszy bilans bramkowy.

Motor Lublin – Górnik Zabrze 0:0 ()

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img