AS Roma kontra Atalanta, czyli spotkanie drużyn, które po dwóch pierwszych kolejkach miały komplet punktów. Zwycięstwa Romy były jednak bardziej okazałe i przekonujące. Giallorossi strzelili w nich osiem bramek, nie tracąc przy tym żadnej. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego są w coraz lepszej formie i w meczu z Atalantą chcieli to tylko potwierdzić.Skoro mowa o trenerze, 68-latek mierzył się ze swoim dzieckiem – drużyną, którą przez lata stworzył i zbudował. Po drugiej stronie stał Maurizio Sarri, który pracę w Bergamo rozpoczął od dwóch ligowych zwycięstw. Kibice Calcio od pierwszego gwizdka oglądali więc starcie dwóch ciekawych drużyn prowadzonych przez weteranów włoskiej myśli szkoleniowej.
Dominacja i duża chęć do grania
Intensywność, którą kibice Romy widzieli w swojej drużynie w poprzednich meczach, nadal się utrzymywała. Już od pierwszego gwizdka piłkarze Gian Piero Gasperiniego próbowali strzelić gola, który ustawiłby spotkanie.
Z minuty na minutę napór na bramkę rywala rósł, lecz gola nadal nie było. Giallorossi dwoili się i troili, ale nie byli w stanie umieścić piłki w siatce. Znakomicie między słupkami spisywał się Marco Carnesecchi. To w dużej mierze dzięki niemu Atalanta schodziła na przerwę z bezbramkowym remisem. Goście bardzo rzadko przedostawali się pod bramkę przeciwnika. Ich groźniejsze zrywy można było policzyć na palcach jednej ręki. Momentami starcie obu drużyn przypominało spotkanie zespołu walczącego o mistrzostwo z ekipą broniącą się przed spadkiem. Różnica w intensywności i chęci do grania była ogromna. Brakowało tylko goli.
Pierwsza połowa była w pewnym sensie spektaklem jednego aktora, którym był zespół z Wiecznego Miasta. Kibice na Stadio Olimpico zamiast z zachwytu wzdychali jednak przede wszystkim z zawodu. Brakowało tego, co każdy obserwujący i kochający futbol chce oglądać najczęściej – bramek. Czuć było jednak, że prędzej czy później ten stan rzeczy musi się zmienić. Nie można przecież przez cały mecz bić głową w mur.
Szybkie sprowadzenie na ziemię i kłopoty
Druga połowa zaczęła się od pierwszej naprawdę poważnej akcji Atalanty, po której od razu padł gol. Piłkarze Maurizio Sarriego wykorzystali moment nieuwagi rywali i w 47. minucie za sprawą Édersona wyszli na prowadzenie. Roma grała, ale nie strzelała. Została za to brutalnie ukarana za swoją nieskuteczność, a Stadio Olimpico po trafieniu Brazylijczyka na moment zamarło. Atalanta pokazała gospodarzom, jak wiele może znaczyć skuteczność. Mowa była wcześniej o biciu głową w mur? Roma rzeczywiście robiła to w tym meczu przez bardzo długi czas. Po straconym golu gospodarze na moment spuścili z tonu. Atalanta mogła nawet zamknąć spotkanie, lecz nie wykorzystała swojej okazji.
Gian Piero Gasperini zaczął wprowadzać nowych zawodników. Tempo ponownie wzrosło, ale pojawiła się jedna zasadnicza różnica – nerwy. Giallorossim zaczęło się spieszyć, przez co było coraz więcej niedokładności i niepotrzebnego pośpiechu. Napięcie na Stadio Olimpico rosło z każdą minutą. Gościom taki scenariusz odpowiadał. Podopieczni Maurizio Sarriego w końcówce coraz mocniej cofali się pod własne pole karne i czekali przede wszystkim na możliwość wyprowadzenia szybkiego kontrataku. Do bólu pragmatyczna i dobrze zorganizowana Atalanta była o krok od wywiezienia z Rzymu kompletu punktów. I wtedy wszystko się zmieniło.
W 90. minucie upragnionego gola dla gospodarzy zdobył Mario Hermoso. Trzy minuty później Stadio Olimpico eksplodowało po raz drugi. Matías Soulé trafił na 2:1 i dał Romie zwycięstwo. Szalejący wcześniej między słupkami Carnesecchi tym razem nie był już w stanie uratować La Dei. Giallorossi byli bardzo blisko pierwszej porażki w tym sezonie, ale zdołali od niej uciec w najbardziej efektowny sposób. Patrząc na przebieg całego spotkania, na zwycięstwo zasłużyli i ostatecznie wyszarpali je w dramatycznej końcówce. Z Atalantą nie było już tak łatwo jak w poprzednich starciach z Fiorentiną i Lecce. To spotkanie było dla zespołu Gasperiniego znacznie poważniejszym testem i lekcją, z której trzeba wyciągnąć wnioski. Roma pokazała jednak coś jeszcze – gra do końca.



