Nie będzie niespodzianki. Anglia dogoniła i przegoniła DR Konga

Po fatalnym zachowaniu całej defensywy wraz z bramkarzem nad angielską reprezentacją zebrały się czarne chmury. Ekipie Thomasa Tuchela nie szło, a kolejne minuty przybliżały piłkarzy i trenera do klęski, której media na Wyspach Brytyjskich by nie odpuściły. Odpadnięcie z Demokratyczną Republiką Konga traktowane by było jako największy blamaż. Harry Kane zadbał jednak o kolegów.

Jakikolwiek plan Thomas Tuchel przygotował na mecz, to legł on w gruzach już po siedmiu minutach. Skrzydłowy Demokratycznej Republiki Konga – Brian Cipenga – został pozostawiony bez opieki blisko bramki Anglików i załadował Jordanowi Pickfordowi po krótkim rogu. Pierwsze pytanie – co robiła defensywa? Drugie pytanie – jak bramkarz może dać sobie strzelić przy bliższym słupku? Ta sytuacja z pewnością będzie wałkowana w brytyjskich mediach przez długie tygodnie.

REKLAMA

Gonili, dogonili i przegonili

Oczywiście stracona bramka podziałała jak kubeł zimnej wody, ale ociężała maszyna parowa miała problem z rozpędzeniem. Irytował się Jude Bellingham, po którym widać było ambicje, ale nie miał z kim gonić wyniku. Anglicy nie umieli złapać rytmu, a zagrożenie głównie tworzyli wrzutkami z gry lub stałych fragmentów. Ich szczęścia ewidentnie nie chciał Lionel Mpazi–Nzau, który bronił jak z nut. Odbijał główki Bellinghama, bronił strzał z ostrego kąta Harrego Kane’a. Napastnik Bayernu Monachium bliski był też wywalczenia rzutu karnego, lecz jordański arbiter Adham Makhadmeh uznał, że to Anglik szukał kontaktu. Trudno się z tą decyzją nie zgodzić, bo Kane przyjął pozycję skoczka narciarskiego i doleciał daleko poza rozmiar skoczni.

O wyczynach Noniego Madueke i Marcusa Rashforda to nawet nie ma co się rozwodzić – odnotować warto jednak, że skrzydłowy, który ostatnio reprezentował barwy Barcelony, mając przed sobą całą bramkę, trafił w obrońcę.

DR Konga mogła jeszcze przed przerwą podwyższyć na 2:0 po świetnej akcji Aarona Wan-Bissaki. Yoane Wissa miał do pokonania tylko Pickforda z bliskiej odległości. Trafił jednak w słupek, czego z pewnością długo będzie żałował. Anglicy bowiem w drugiej połowie zaczęli dociskać pedał gazu coraz mocniej, jednakże długo nie mogli zdobyć upragnionego gola. Długo nie szło. Długo się męczyli. Ale jak trwoga, to do Kane’a. Najpierw w 75. minucie głową wykończył wrzutkę z lewej strony, a w 86. minucie uderzył w okienko nie do obrony. Snajper podgonił liderów klasyfikacji strzelców – Kyliana Mbappe i Leo Messiego – i uratował swoją drużynę przed blamażem.

Anglia – DR Kongo 2:1 (Kane 75′, 86′ – Cipenga 7′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ