Le zabawa w New Jersey. Francja bez problemu odprawiła Szwecję do domu

Francja w kolejnym meczu udowadnia, że jest głównym kandydatem do mistrzostwa świata. Zwycięstwo ze Szwecją jest już czwartym, w którym udało się jej zdobyć co najmniej trzy bramki. Gdyby jednak nie niska skuteczność ofensywnej plejady gwiazd Les Bleus, wynik byłby bardziej okazały niż 3:0. Trzy Korony zwyczajnie nie dały rady sprostać wielkiemu wyzwaniu, jakie zrzuciła im drabinka turniejowa już na początku fazy pucharowej.

Podopieczni Didiera Desampchsa jak burza przeszli fazę grupową. Właściwie więcej kłopotów sprawił im tylko Senegal – ale tylko w jednej połowie rywalizacji tych ekip. Niezbalansowana Szwecja, która była w stanie zarówno załadować 5 goli Tunezji, jak i dostać piątkę od Holandii, zamierzała pokrzyżować im plany, ale szybko okazało się, że niestabilna defensywa ją pogrzebie.

REKLAMA

Francja nieskuteczna jak nigdy

Nauczeni lekcją od Holandii Szwedzi wybrali taktykę reaktywną. Oddali posiadanie piłki, samemu koncentrując się na właściwym ustawianiu się i przesuwaniu. Chciała korzystać z faz przejściowych, w których mogła wyeksponować atuty swojej ofensywnej trójki – Alexandra Isaka, Viktora Gyokeresa oraz Anthony’ego Elangi. Każdy z nich poruszał się jak Baltic Express, więc francuscy defensorzy mieli ogromne wyzwanie, aby ich zatrzymywać. W gruncie rzeczy udawało im się to, bo nie dopuścili rywali do wielu okazji.

Powodzeniem długo nie mogli się natomiast chwalić piłkarze ofensywni Les Bleus. Przez pierwszy kwadrans główkowali nad tym, jak przebić szwedzki mur. Nawet gdy wydawało się, że defensywa zespołu Grahama Pottera zostanie rozmontowana, potrafiła ona się właściwie zorganizować i zapobiec doprowadzeniu do chaosu. Machina Deschampsa rozkręcała się powoli. Niby trafiła w 20. minucie do siatki za sprawą Kyliana Mbappe, ale gola nie uznano przez spalonego.

Jednak gdy weszła na właściwe obroty, z Blågult nie było co zbierać. Od 30. minuty wgniatano ich we własne pole karne. Zbierały się nad nimi czarne chmury zapowiadające nawałnicę. Niezależnie od tego, co robili na boisku, otwierano ich formację. Pojawił się tylko jeden problem w postaci skuteczności. Bramki nie potrafili zdobyć ani Mbappe, ani Michael Olise, ani też Ousmane Dembele. Napastnik Realu Madryt z czystej pozycji huknął w słupek, skrzydłowy Bayernu Monachium z przewrotki zrobił to samo, a skuteczna dobitka po tym efektownym uderzeniu nie wyszła piłkarzowi Paris Saint-Germain.

Wreszcie w 45. minucie Mbappe, uruchomiony przez Dembele, wparował dryblingiem spod linii końcowej w głąb szesnastki rywala. Obrońcy nie zdążyli zareagować, a francuski snajper już posyłał mocne uderzenie na dalszy słupek. W końcu było celne. Stojący w bramce Jacob Widell Zetterstrom nawet się nie ruszył. Skandynawowie mogli błyskawicznie odpowiedzieć, ale Elliot Stroud nie sfinalizował ataku, po którym w polu karnym Francji zamieszało się.

Szwecja była bezradna

W kontekście szansy Strouda należy powiedzieć, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, Les Bleus bowiem nie zamierzali spuścić nogi z gazu. Po rozpoczęciu drugiej połowy nadal w pełni kontrolowała wydarzenia boiskowe z piłką przy nodze. Wkrótce przypieczętowała dominację drugim trafieniem. Przechwyt w środku pola zaliczył Aurelien Tchouameni, który podał do Olise. Ten z kolei posłał piłkę między nogami Gustafa Lagerbielkego, uruchamiając Bradleya Barcolę. Piłkarz PSG pewnie pokonał golkipera.

Od tamtego momentu Francja spuściła z tonu i dała rywalom powąchać piłkę. Szwecja nie dysponowała jednak odpowiednimi narzędziami, aby wrócić do gry. Ich próby były rozbijane z łatwością, ataki pozycyjne zaś szachowane. Z przodu formacji francuskiej zaczęła się zabawa. Bramka na 3:0 wisiała w powietrzu. Powinien ją zdobyć Olise, który doszedł do trzech okazji, mógł Dayot Upamecano, ale to Mbappe dopisał sobie drugie trafienie w tym meczu.

Trener Deschamps był już pewny wygranej, więc na kwadrans przed końcem spotkania zdjął Dembele, Julesa Kounde oraz Lucasa Digne, a w 85. minucie z boiska zeszli jeszcze Mbappe i Olise. Trzy Korony szukały jeszcze gola honorowego z przeciwnikiem grającym na niższej intensywności, ale poza strzałem z dystansu Mattiasa Svanberga oraz uderzeniu w środek Gyokeresa nic więcej nie wskórała. Les Bleus pewnym krokiem weszli więc do 1/8 finału.

Francja – Szwecja 3:0 (Mbappe 45′, 74′, Barcola 53′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ