Chorwacja zdołała przepchnąć starcie z niewygodną Ghaną

Oglądanie pierwszej połowy meczu między Chorwacją a Ghaną było wyzwaniem, mieliśmy bowiem do czynienia z siłowaniem się obu ekip, które długo się nie otwierały. Po przerwie starcie się rozkręciło. Lepiej do warunków przystosowali się Vatereni. Musieli zresztą to zrobić, aby zakończyć grupowe zmagania na drugiej pozycji w grupie L.

Dzięki wywalczonemu remisowi w spotkaniu z Anglią Czarne Gwiazdy znajdowały się w lepszej sytuacji niż jej dzisiejszy rywal. Zgromadzone 4 punkty dawały im w praktyce awans nawet z 3. miejsca w tabeli, bo taki dorobek w klasyfikacji zespołów z przedostatnich pozycji właściwie gwarantuje znalezienie się w czołowej ósemce. Z kolei Chorwaci musieli postarać się przynajmniej o remis, jeśli chcieli przejść do fazy pucharowej bez nerwowego oczekiwania aż do końca trwającej kolejki gier.

REKLAMA

Chorwacja minimalnie lepsza w karkołomnej przepychance

Reprezentacja trenera Carlosa Queiroza podczas toczącego się turnieju kojarzy się przede wszystkim z zabijaniem radości z piłki przez swoje zachowawcze nastawienie. A że Chorwacja również nie zamierzała na początku zbytnio ryzykować, to wydarzenia rozkręcały się niezwykle leniwie. Zarówno jedni, jak i drudzy, ustawiali blok mniej więcej na wysokości linii środkowej i czekali na to, co zrobi przeciwnik.

W takich sytuacjach najważniejsze jest to, kto okaże się bardziej wyrachowany lub niechlujny w centralnej strefie boiska, a pomocnym narzędziem staje się jakość poszczególnych zawodników. Pod tym względem przewagę mieli Vatreni, którzy bez problemów radzili sobie z powolnym rozgrywaniem przeciwnika, a swoje ataki pozycyjne przeprowadzali w nieznacznie wyższym tempie. Kluczowe okazały się regularne straty piłki Afrykanów. Po jednej z nich Ghana nie zdołała się zreorganizować, przez co Petar Sucić mógł skorzystać z wolnej przestrzeni. Pomocnik przymierzył z dystansu i silnym strzałem pokonał Benjamina Asare.

Dzięki objęciu prowadzenia podopieczni Zlatko Dalicia zaznaczyli swoją drobną przewagę. Zyskali też większą swobodę we własnych poczynaniach. Z kolei afrykańska ekipa próbowała się przebudzić, ale stać ją było na zaledwie jeden strzał totalnie nieobecnego Antoine’a Semenyo, który indywidualną akcją w końcu zabłysnął. Jej nieliczne ataki skrzydłami nie przyniosły większego skutku.

Czarna Gwiazda kontratakuje

Kompletnie inną Ghanę zobaczyliśmy po przerwie. Wyszła ona ze znacznie odważniejszym nastawieniem. Przede wszystkim zaczęła podchodzić wyżej i agresywnie pressować oraz regularnie posyłać groźne zagrania w przeciwną szesnastkę. Dużą wartość dodaną stanowił wprowadzony z ławki Abdul Fatawu. Ten w 47. minucie dał drużynie sygnał do ataku po tym, jak ściął z piłką do środka na lewą nogę, po czym uderzył na bramkę Dominika Livakovicia. Co prawda zrobił to niecelnie, lecz od czegoś trzeba było zacząć.

Chorwacja na tle Ghańczyków prezentowała się niemrawo – jakby nieco przytłoczył ją ich zdecydowany nacisk. Po kwadransie od wznowienia gry starała się uspokoić sytuację z piłką przy nodze. Całkiem jej to wychodziło, choć piłkarzom zdarzały się błędy i chwile nerwowości. Trudno nie było poczuć, że w każdej chwili wynik może się zmienić. Intuicja podpowiadała właściwie. Tuż po przerwie na nawodnienie Luckassen umieścił piłkę w siatce po dośrodkowaniu Ernesta Nuamaha z rzutu wolnego. W przebiegu akcji doszło jednak do ciekawej sytuacji. Wstępnie sędzia odgwizdał spalonego, na którym nie znajdował się strzelec, a Kwasi Sibo. Zawodnik miał brać udział w akcji poprzez wyblok Ivana Perisicia. Po analizie VAR doszło do zmiany decyzji.

Długo Afrykanie wyrównaniem się nie nacieszyli. Efekt domina wywołało pojawienie się w szeregach Vatrenich Mario Pasalicia, który w 82. minucie oddał mocne uderzenie, efektownie obronione przez Asare. Minutę później Luka Modrić dośrodkował idealnie na głowę Nikoli Vlasicia. Chorwat skierował piłkę do bramki i jego zespół ponownie znalazł się na prowadzeniu. Reprezentacja kraju z Bałkan postanowiła już nie wypuszczać rezultatu z rąk, więc podkręciła tempo w końcówce. Poza ostatnimi minutami doliczonego czasu gry kontrolowali przebieg meczu. Dotrwali do ostatniego gwizdka sędziego i przypieczętowali tym zajęcie 2. miejsca w grupowej tabeli. Natomiast Ghana na przegranej nie straciła. Przez to, że ma 4 punkty na koncie, to jest pewna awansu do fazy pucharowej z 3. pozycji.

Chorwacja – Ghana 2:1 (Sucić 31′, Vlasić 83′ – Luckassen 73’)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ