Po zwycięstwie 7:1 z Curaçao Niemcy mogli przez chwilę poczuć się bardzo komfortowo. Starcie z Wybrzeżem Kości Słoniowej było jednak powrotem do rzeczywistości. Zespół z Afryki nie zamierzał łatwo oddawać punktów i przez długi czas miał pełne prawo wierzyć, że sprawi niespodziankę.
Julian Nagelsmann nie kombinował, uznając, że zwycięskiego składu nie ma sensu zmieniać. Wyszedł tą samą jedenastką, która rozbiła Curaçao. W bramce Manuel Neuer, przed nim Joshua Kimmich, Jonathan Tah, Nico Schlotterbeck i Nathaniel Brown, w środku Aleksandar Pavlović z Felixem Nmechą, a wyżej Leroy Sané, Jamal Musiala, Florian Wirtz i Kai Havertz. Wybrzeże Kości Słoniowej już w pierwszym meczu pokazało, że potrafi cierpliwie czekać na swoją szansę. Z Ekwadorem wygrało 1:0, a z Niemcami od początku wyglądało na zespół, który może sprawić faworytowi sporo problemów.
Początek był dość wyrównany. Niemcy mieli piłkę, próbowali grać przez Wirtza i Musialę, ale brakowało im konkretu. Pierwszą dobrą okazję miał Havertz – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Fofana minął się z piłką, a napastnik Arsenalu doszedł do główki za drugim słupkiem. Nie potrafił jednak skierować futbolówki do bramki. Chwilę później odpowiedzieli Iworyjczycy. Wilfried Singo huknął mocno, pokazując, że to nie będzie mecz, w którym rywal Niemców ograniczy się do ustawienia niskiego bloku. Z czasem coraz wyraźniej było widać, gdzie Wybrzeże Kości Słoniowej szuka przewagi. Yan Diomandé regularnie napędzał akcje swoją stroną i sprawiał Kimmichowi sporo problemów. W 22. minucie Niemcy przez moment myśleli, że dopięli swego. Po stałym fragmencie gry piłka trafiła do siatki, ale radość szybko została przerwana. Aleksandar Pavlović zbyt ostro zaatakował bramkarza Yahiyę Fofanę w powietrzu i arbiter odgwizdał faul. Gol nie został uznany. Można było dyskutować o skali kontaktu, ale trudno było udawać, że Fofana nie został naruszony w momencie interwencji.
Kilka minut później przyszła kara
W 30. minucie Diomandé znów ruszył lewą stroną, zrobił miejsce przy Kimmichu i zagrał płasko w pole karne. Amad Diallo jeszcze nie wykorzystał sytuacji, bo jego uderzenie z bliska zatrzymał Nathaniel Brown. Problem Niemców polegał na tym, że akcja się nie skończyła. Piłka spadła pod nogi Francka Kessiégo, a kapitan Wybrzeża Kości Słoniowej uderzył prawą nogą do pustej części bramki. Neuer był bez szans. 1:0 dla Iworyjczyków. Niemcy jeszcze przed przerwą próbowali odpowiedzieć. W 38. minucie piłka znów trafiła do siatki Fofany. Florian Wirtz znalazł się w dobrej pozycji, zachował spokój i dograł do Havertza, który trafił do bramki. Problem w tym, że wcześniej Jamal Musiala faulował Odilona Kossounou. Drugi raz niemiecka radość trwała tylko chwilę. Zespół Nagelsmanna coraz mocniej denerwował się na sędziego, ale w obu kluczowych sytuacjach miał niewiele argumentów, by mówić o krzywdzie.
Końcówka pierwszej połowy była chaotyczna. Sané próbował przyspieszać z prawej strony, Wirtz szukał miejsca między liniami, Nmecha oddał zablokowany strzał z dystansu, a Musiala po rzucie rożnym próbował wolejem z okolic szesnastki. Wszystko kończyło się jednak albo blokiem, albo niedokładnością. Do przerwy Niemcy schodzili z wynikiem 0:1 i z poczuciem, że mecz jest znacznie trudniejszy, niż mogli przewidywać. Po zmianie stron Nagelsmann musiał reagować nie tylko na wynik. Nico Schlotterbeck, który już w pierwszej połowie miał problemy po starciu z Amadem Diallo, został w szatni. W jego miejsce wszedł Antonio Rüdiger. Początek drugiej połowy nie przyniósł jednak natychmiastowej poprawy. Wybrzeże Kości Słoniowej nadal było groźne po przechwytach, a Niemcy momentami wyglądali, jakby grali zbyt wolno i zbyt przewidywalnie.
Dopiero po godzinie gry Nagelsmann zdecydował się na mocniejszy ruch
Z boiska zeszli Sané, Musiala i Pavlović, a weszli Jamie Leweling, Nadiem Amiri i Deniz Undav. Gra od razu zrobiła się żywsza – w 64. minucie Havertz miał kolejną dobrą okazję po rzucie rożnym Kimmicha. Fofana wyszedł niepewnie, piłka spadła za drugi słupek, ale Havertz znów główkował niecelnie. Cztery minuty później Niemcy już nie zmarnowali szansy. Amiri dostał piłkę po prawej stronie i świetnie wrzucił ją w pole karne. Undav czekał blisko bramki i uderzył z powietrza, nie dając Fofanie większych szans. 1:1. Rezerwowy wszedł, zrobił swoje i po raz kolejny dał Nagelsmannowi sugestię, że zasługuje na podstawowy skład. Po wyrównaniu Niemcy próbowali pójść za ciosem, ale Wybrzeże Kości Słoniowej nie rozsypało się po stracie prowadzenia. Fofana potrzebował krótkiej pomocy po jednej z interwencji, ale mógł kontynuować grę, a jego zespół dalej potrafił wyjść spod pressingu i przesunąć ciężar gry. Niemcy mieli więcej posiadania, zbierali rzuty rożne i częściej byli przy piłce, ale w ostatnich metrach nadal brakowało im czystości.
W doliczonym czasie gry Niemcy dopięli jednak swoje. Felix Nmecha zagrał do Undava w pole karne, a napastnik przyjął piłkę ustawiony tyłem do bramki, obrócił się i uderzył w róg. Fofana nie miał wiele do powiedzenia. Rezerwowy, który najpierw przywrócił Niemcom życie, w końcówce dał im trzy punkty. Dla Iworyjczyków był to cios wyjątkowo bolesny, bo przez większość meczu wykonywali plan bardzo dobrze. Zwycięstwo nie przykrywa wszystkich problemów drużyny z Europy. Prawa strona obrony miała ogromne kłopoty z Diomandé, środek pola nie zawsze nadążał za fizycznością rywala, a ofensywa przez długi czas wyglądała nijako. Niemcy potrafili jednak przetrwać trudny moment, zareagować zmianami i wykorzystać końcówkę.



