Laver Cup: Trofeum wraca do Europy

Reprezentacja Europy pokonała Drużynę Reszty Świata 13-5, odzyskując trofeum Pucharu Lavera po rocznej przerwie. Ostateczny triumf ekipy Yannicka Noaha przypieczętował Alexander Zverev. Kluczowe dla układu sił w niedzielę okazało się jednak poranne, dosyć niestandardowe posunięcie taktyczne trenera Team Europe, które zaowocowało punktami w deblu. 

Niedzielną rywalizację otworzył mecz deblowy, w którym Europa potrzebowała zwycięstwa, by odskoczyć na bezpieczny dystans 10-5. Sztab podjął decyzję o wystawieniu duetu Flavio Cobolli / Jakub Mensik, rezygnując z posyłania do gry Carlosa Alcaraza, czy Casper Ruuda, którzy przecież przez dwa ostatnie lata zdobywali dla zespołu punkty po wspólnych meczach deblowych. Wicekapitan Tim Henman tłumaczył to chęcią oszczędzenia Hiszpana na wypadek decydującego singla, zwłaszcza że ten w ostatnich pięciu miesiącach rozegrał tylko jeden turniej. 

Początek meczu z Taylorem Fritzem i Alexem de Minaurem należał do reprezentantów Reszty Świata, którzy przełamali podanie Mensika już w pierwszym gemie: 

– Trudno było mi odnaleźć właściwy rytm, w pierwszych kilku gemach byliśmy najsłabsi na korcie. Z czasem jednak weszliśmy w mecz i zaczęliśmy czuć się bardziej komfortowo – podsumował czeski zawodnik. 

Europejczycy odrobili straty, wygrywając 7:5, 6:3. Sukces ten nie tylko dał cenne punkty, ale też zmusił Fritza i De Minaura do spędzenia na korcie dodatkowego czasu przed ich ewentualnymi występami w singlu. 

Zverev dał zwycięstwo 

Dzięki przewadze 10-5 Alexander Zverev stanął przed szansą natychmiastowego zakończenia rywalizacji. Niemiec wygrał 7:6(3), 6:3 z Learnerem Tienem, co miało dla niego wymiar historyczny. Był to czwarty raz w karierze wicelidera rankingu ATP (po edycjach w Chicago, Genewie i Bostonie), kiedy zdobył decydujący punkt zamykający Puchar Lavera. Zverev w swoim siódmym występie zanotował ósmą wygraną singlową i utrzymał się na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o najlepiej punktujących zawodników w historii turnieju z dorobkiem 26 punktów. 

Dla tegorocznego mistrza Roland Garros i US Open, było to również 56. zwycięstwo w obecnym sezonie, co stanowi najlepszy wynik w całym cyklu ATP. 

Sam mecz wymagał pełnego skupienia. Amerykanin, rozgrywający przełomowy sezon, postawił twarde warunki w pierwszej partii. Przy stanie 5:5 Tien obronił podanie ze stanu 0:40, imponując pracą w defensywie, z czego zresztą jest znany. Zverev opanował jednak sytuację w tie-breaku, a w drugim secie przełamał rywala przy stanie 3:2 i obronił potrójnego break-pointa w kolejnym gemie, kończąc mecz w godzinę i czterdzieści dziewięć minut. 

Niemiec przyznał po spotkaniu, że duży spokój dawała mu świadomość obecności Alcaraza na ławce: 

– Mieliśmy trzy szanse na zamknięcie turnieju w singlu. Fakt, że w razie czego po mnie na kort miał wyjść Carlos, dodał mi sporo pewności siebie – zauważył Zverev. Odniósł się także do samego formatu: – Nie ma w sporcie lepszego uczucia niż wygrywanie jako drużyna. W tenisie często nam tego brakuje. Przebywanie w jednym zespole z tymi świetnymi zawodnikami, których zazwyczaj widzisz po drugiej stronie siatki, to po prostu frajda. 

Wygrana Zvereva przypieczętowała wynik 13-5 i zapewniła Europie szósty tytuł w historii rozgrywek.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img