Kto mistrzem, a kto czarnym koniem? Nasze typy na mundial!

Mundial rozpoczyna się już dzisiaj, więc to ostatni dzwonek, by bawić się w przedturniejowe typy i przewidywania! Zrobiliśmy to także w naszej redakcji, zbierając predykcje od różnych jej członków. Zdania są bardzo różne, a rozbieżności między nimi często nawet fundamentalne. Postanowiliśmy, że wszystkie głosy oparte będą na czterech kategoriach: mistrz świata, król strzelców, czarny koń i rozczarowanie. Poniżej przedstawiamy scenariusze i wizje przebiegu północnoamerykańskiego, których spodziewamy się po tych rozgrywkach.

Marcin Boroch

Mistrz świata – Hiszpania. Aktualni Mistrzowie Europy przystąpią do turnieju jako jedni z głównych faworytów do tytułu. Hiszpanie od dłuższego czasu pokazują, że są jednym wielkim kolektywem i są w stanie wywieźć z USA Puchar najlepszej drużyny na świecie.

REKLAMA

Król strzelców – Julián Alvarez. Może to dziwić, ale Julián Alvarez mając u boku Lionela Messiego jest wykorzystywać umiejętnie wykorzystywać „perełki” od swojego starszego rodaka, tym bardziej, że w fazie grupowej Mistrzowie Świata nie powinni mieć trudności ze zdobyciem przynajmniej 10 goli.

Czarny koń – Japonia. Japonia może być jednym z największych zaskoczeń mundialu dzięki doskonałej organizacji gry, wysokiej kulturze taktycznej, która od dawna owocuje. Japończycy w spotkaniach sparingowych pokonali między innymi Anglie czy Brazylię, są też niepokonani od 10 września 2025 roku (porażka 0:2 z USA). Co więcej, odnieśli zaledwie cztery porażki od 2024 roku. Przy odrobinie szczęścia są w stanie zameldować się w najlepszej ósemce turnieju.

Rozczarowanie – Niemcy. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego Niemcy będą rozczarowaniem. Mam po prostu takie przeczucie, że będzie to kolejny słaby mundial naszych zachodnich sąsiadów.

Droga na Mundial - książka
AUTOREKLAMA
„Droga na Mundial” — nasza książka o mistrzostwach świata
48 reprezentacji, 48 historii i futbol w stylu Mistrzów Polski.
Sprawdź na Ridero

Filip Bujakowski

Zwycięzca – Portugalia. W piłce nożnej często kluczowe znaczenie ma środek pola, a on w drużynie z Półwyspu Iberyjskiego jest po prostu fenomenalny. Bruno Fernandes, Vitinha i Bernardo Silva w wielu meczach będą w stanie narzucić swoje warunki i kontrolować boiskowe wydarzenia, a i ich partnerzy z pomocy imponują poziomem. To może (albo nawet powinien) być ich turniej!

Król strzelców – Kylian Mbappé. Francuz jest nie tylko bezlitosnym egzekutorem, czekającym na podania od partnerów, lecz także potrafi sam stworzyć coś z niczego, będąc przy tym graczem niezwykle wszechstronnym. Spodziewam się więc wielu różnorodnych trafień z jego strony – niezależnie od okoliczności, odległości od bramki czy wykorzystywanej do uderzenia części ciała. Okazji do strzelania powinien mieć zresztą mnóstwo, gdyż nie wyobrażam sobie odpadnięcia jego kadry wcześniej niż na etapie półfinałów.

Czarny koń – Algieria. Pomijając nieudany mecz z Nigerią w Pucharze Narodów Afryki i odpadnięcie z tego turnieju już po ćwierćfinale, ta drużyna ma za sobą bardzo dobry okres. W ostatnich miesiącach regularnie wygrywa (ostatnio nawet z Holandią!) i nie zamierza się zatrzymywać. W dodatku jest dobrze zorganizowana w obronie i ma w kadrze liderów, z Riyadem Mahrezem na czele. Nie zdziwiłbym się, gdyby w swojej grupie prześcignęła Austrię i uległa jedynie wielkiej Argentynie, a co będzie dalej? Kto wie…

Rozczarowanie – Erling Haaland. Wielki napastnik w średniej ekipie? Wiele przykładów, chociażby ten Polski i Roberta Lewandowskiego z Euro 2012, pokazuje, że taki scenariusz często kończy się ogromnym rozczarowaniem. Co prawda Norwegia pewnie ze swojej grupy wyjdzie, ale po jej snajperze wszyscy mnóstwo sobie obiecują, a ja widzę spore ryzyko niepowodzenia i bardzo skromnego dorobku strzeleckiego na jego koncie.

Mikołaj Dilc

Zwycięzca – Japonia. Postanowiłem, że się zabawię. Choć znacznie realniejszym triumfatorem jest dla mnie Hiszpania, to marzy mi się powiększenie grona zdobywców mundiali do 9 ekip. Gdyby dołączyła do nich Japonia, byłaby ona pierwszym azjatyckim zespołem. Reprezentacja kraju kwitnącej wiśni w eliminacjach na swoim kontynencie nie miała sobie równych. Z kolei w sparingach potrafiła pokonać Brazylię czy Anglię. Sięgając głębiej w historię – na poprzednim mundialu uległy jej Hiszpania i Niemcy. Teraz ambitni podopieczni Hajime Moriyasu będą więc dojrzalsi, co może zaprocentować.

REKLAMA

Król strzelców – Michael Olise. Nie Kylian Mbappé, nie Ousmane Dembélé, a właśnie skrzydłowy Bayernu Monachium. Chciałbym, aby to on zwieńczył kapitalny sezon klubowy (22 bramki, 31 asyst) takim wyróżnieniem i widzę na to szanse. Może nie tak wielkie, jak w przypadku wspomnianego Mbappé, czy Harrego Kane’a, ale są. Wszystko zależy od rozkładu akcentów w ofensywie we francuskiej drużynie.

Czarny koń – Senegal. Piłkarze z kraju ze stolicą w Dakarze zaskoczą tym, że dostaną do strefy medalowej. To nie jest codzienność dla afrykańskich ekip – przecież pierwszym zespołem, który tego dokonał, było Maroko na poprzednim mundialu. Jako druga siła na swoim kontynencie (chociaż dla niektórych największa siła, bo przecież zwycięstwo w Pucharze Narodów Afryki odebrano jej przy zielonym stoliku), ma na to ogromne nadzieje. Liderować jej będą oczywiście Sadio Mane, Idrissa Gana Gueye oraz Kalidou Koulibaly. Jednakże potencjał tkwi nie tylko w tych doświadczonych zawodnikach. Lwy Terangi dysponują sporym potencjałem ofensywnym reprezentowanym przez grupę młodszych zawodników.

Rozczarowanie – Norwegia. Drugi najbardziej zaskakujący typ po Japonii. Skandynawowie wywołali w eliminacjach wielką furorę. Pewnie wygrali grupę z kompletem zwycięstw. Na mundialu jednak już tak łatwo nie będzie. W grupie zagrają z Francją i Senegalem, które postawią im o wiele trudniejsze warunki niż zardzewiali Włosi. Mam przeczucie, że nie sprostają sporym oczekiwaniom. Lwia część odpowiedzialności za ostateczny wynik będzie spoczywać na Erlingu Haalandzie oraz Martinie Odegaardzie.

Michał Jeleń

Mistrz Świata – Portugalia. Zestaw utalentowanych zawodników, a do tego selekcjoner mający już w gablocie medal na Mundialu. I czysty strzał, żeby dwaj najlepsi piłkarze w historii tej dyscypliny mieli na swoim koncie tytuł Mistrza Świata. Messiemu udało się w Katarze, może teraz pora na Cristiano Ronaldo?

Król strzelców – Kylian Mbappé. Francuz ma już 12 goli na Mundialach i brakuje mu „tylko” 5 do zostania najlepszym strzelcem w historii i pobicia wyniku Miroslava Klose. Pod tym kątem może to być historyczny turniej i zmiana na pozycji lidera w tej klasyfikacji.

Czarny koń – Norwegia. Tutaj nie będę oryginalny, ale to w jaki sposób Wikingowie przebrnęli przez eliminacje musi robić wrażenie. Wracają na Mistrzostwa Świata po wielu latach i mają zawodników potrafiących decydować o wynikach meczów, ale też kolektyw do przeciwstawiania się najlepszym. Potencjał jest, teraz trzeba go wykorzystać.

Rozczarowanie – Chorwacja. Reprezentacja oparta na bardzo doświadczonych i wiekowych już zawodnikach, bez wielkich nazwisk pośród młodszego pokolenia. Dla mnie jawią się jak Belgia sprzed 4 lat – schyłek złotej generacji zakończony ogromnym rozczarowaniem.

Michał Kowalewski

Mistrz świata – Anglia. Anglia ma bardzo silną drużynę. Harry Kane jest obecnie jednym z lepszych napastników świata. Anglicy mają dużo jakości w środku pola ze względu na Declana Rice’a oraz Jude’a Bellinghama.

Król strzelców – Harry Kane. Anglik jest topowym strzelcem Bundesligi oraz reprezentacji Anglii. Był już zresztą królem strzelców na mundialu w Rosji w 2018 roku.

Zaskoczenie – Wybrzeże Kości Słoniowej. Ta kadra ma bardzo duży potencjał ze względu na młodych zawodników. Głównym punktem tej reprezentacji jest Yan Diomande – młoda gwiazda Bundesligi grająca na co dzień w RB Lipsk.

Rozczarowanie – Szwecja. Szwedzi zaliczyli tragiczne eliminacje do Mistrzostw Świata 2026. Pomimo ogromnego potencjału w ataku, ta drużyna awansowała na mundial jedynie dzięki wynikom w Lidze Narodów.

Michał Kryszkiewicz

Mistrz świata – Hiszpania. Kluczowe hasło – stabilizacja. Po zdobyciu mistrzostwa Europy reprezentacja Hiszpanii nie osiadła na laurach. Bez większych problemów poradziła sobie w eliminacjach i dotarła do finału Ligi Narodów. W przypadku La Furia Roja, mimo ogromnej jakości w kadrze, kluczową rolę odgrywają praca zespołowa oraz chemia na boisku.

Król strzelców – Harry Kane. Bardzo korzystna grupa, w której znajdują się starzejąca się Chorwacja, słaba Ghana oraz niestabilna Panama, stwarza idealne warunki do poprawienia statystyk strzeleckich. Na poprzednich dwóch mundialach Anglik zdobywał odpowiednio 6 i 2 bramki, ale nigdy nie był w takiej formie jak obecnie. Bilans 61 goli w 51 spotkaniach daje przedsmak tego, jak skuteczny może być Kane podczas turnieju.

Czarny koń – Ekwador. Najmniej straconych bramek w eliminacjach – zaledwie pięć. Do tego drugie miejsce i 28 zdobytych punktów. To drużyna bardzo dobrze zorganizowana taktycznie, o czym przekonała się chociażby Argentyna. Na poprzednim turnieju Trójkolorowi zajęli trzecie miejsce w grupie z dorobkiem czterech punktów. Tym razem jednak, ze względu na nowe zasady, taka liczba punktów powinna wystarczyć do awansu do fazy pucharowej.

Rozczarowanie – Brazylia. Chaos, chaos i jeszcze raz chaos. Choć Carlo Ancelotti jest wybitnym szkoleniowcem, drużyna pozostaje na tyle niestabilna, że trudno wróżyć jej świetlaną przyszłość podczas tego turnieju. Problemy w środku pola oraz niezrozumiałe błędy w defensywie sprawiły, że Brazylia zajęła dopiero piąte miejsce w eliminacjach. Ponadto od momentu przejęcia reprezentacji przez Włocha, w jego pierwszych 12 meczach Canarinhos zachowali zaledwie pięć czystych kont. Choć zespoły Ancelottiego kojarzą się przede wszystkim z dobrze zorganizowaną obroną, tym razem szanse Brazylii będą w dużej mierze zależeć od formy zawodników ofensywnych – Raphinhi i Viníciusa Júniora.

Mateusz Madejski

Zwycięzca – Hiszpania. Mają bardzo solidny skład. W porównaniu do Francji nie mają aż tylu gwiazd. Nie mają też jednego wyraźnego lidera, co może wyjść im na plus. Grają zespołowo.

Król strzelców – Erling Haaland. Może jego drużyna nie jest wymieniana w roli faworyta, ale to turniej, a takie rozgrywki lubią niespodzianki. Tym bardziej że wielu piłkarzy może być zmęczonych po sezonie. Haaland jest prawdziwym egzekutorem, który nie potrzebuje wielu sytuacji, żeby zdobyć bramkę.

Czarny koń – Norwegia. Mają bardzo ciekawy skład. Ostatnio w meczu towarzyskim pokazali, że nawet bez Haalanda potrafią wysoko wygrać. Będą grali bez presji. Z grupy wyjdą, a później wszystko może się zdarzyć.

Rozczarowanie – Francja. Mają skład przepełniony gwiazdami, które mogą być zmęczone po sezonie. Każdy może też grać na własny rachunek, co może skończyć się wielkim rozczarowaniem.

Droga na Mundial - książka
AUTOREKLAMA
„Droga na Mundial” — nasza książka o mistrzostwach świata
48 reprezentacji, 48 historii i futbol w stylu Mistrzów Polski.
Sprawdź na Ridero

Paweł Pierlak

Zwycięzca – Anglia. Dwukrotnie przegrywali w finale Mistrzostw Europy, na ostatnim mundialu doszli do ćwierćfinału, więc pora już, aby futbol wrócił do domu po dokładnie 60 latach czekania. Anglia ma bardzo mocną kadrę oraz selekcjonera, który potrafi odpowiednio dopasować do siebie wszystkie puzzle. Thomas Tuchel przez lata w Lidze Mistrzów udowadniał, że potrafi dostosować plan na mecz do przeciwnika i reprezentacja Anglii powinna na tym skorzystać. Ponadto mają świetnie poukładaną defensywę, co w takich turniejach jest kluczowe.

Król strzelców – Harry Kane. Króla strzelców szukałem w reprezentacji, która zajdzie daleko, ma napastnika klasy światowej i w fazie grupowej będzie okazja, aby nabić bramki na słabszych reprezentacjach. Wszystkie czynniki spełnia Harry Kane, który ma za sobą fenomenalny sezon w Bayernie Monachium. Być może Anglia nie gra ofensywnego futbolu, natomiast 32-latek w każdych okolicznościach potrafi trafiać do siatki.

Czarny koń – Ekwador. Szukałem wśród bardziej nieoczywistych kandydatów niż te reprezentacje, które często wymieniane są jako czarny koń turnieju. W meczach Ekwadoru pada bardzo mało bramek, przez co zespół prowadzony przez Sebastiana Beccacece rzadko przegrywa. W 20 meczach pod wodzą obecnego selekcjonera przegrali tylko raz, w debiucie z Brazylią, a było to we wrześniu 2024 roku. Od tego czasu są niepokonani. Wyjście z grupy na nadchodzącym mundialu nie jest trudne, a ich umiejętność unikania porażek będzie bardzo cenna w fazie pucharowej. Zrobiłem sobie symulację całych Mistrzostw Świata i u mnie zatrzymali się na ćwierćfinale z Anglią, wcześniej pokonując w fazie pucharowej Senegal i Maroko.

Rozczarowanie – Brazylia. Na tym mundialu prawdopodobnie jedno zwycięstwo wystarczy do wyjścia z grupy (z 3. miejsca), więc trudno wyobrazić sobie silną reprezentację, która zakończyłaby turniej na tym etapie. Nie wierzę jednak w Brazylię, a w moich przewidywaniach w 1/16 finału trafili na Japonię, więc myślę, że odpadnięcie w tej rundzie można byłoby uznać za rozczarowanie. Canarinhos mają za sobą bardzo słabe eliminacje i myślę, że Carlo Ancelotti miał za mało czasu, aby zdążyć poukładać drużynę.

Jan Pietrzak

Zwycięzca – Francja. Nie ma jednego, oczywistego faworyta, na pewno bardzo mocno będzie liczyć się jeszcze Hiszpania. Jednakże siła ofensywy Les Bleus naprawdę robi wrażenie. Reszta formacji jest również mocna, a w połączeniu z tak napakowanym gwiazdami napadem są w stanie zdobyć trzecie mistrzostwo świata.

Król strzelców – Harry Kane. Anglik ma za sobą wybitny sezon w Bayernie Monachium, gole strzelał jak na zawołanie. Synowie Albionu także dysponują mocnym na papierze zespołem i można się spodziewać, że będzie wykorzystywać ten atut w postaci Kane’a i kreować mu okazje bramkowe.

Czarny koń – Japonia. Od lat ta reprezentacja robi gigantyczne postępy. Znaczna większość obecnej kadry gra w silnych, europejskich ligach. Ponadto Japończycy są świetnie wyszkoleni technicznie. To mocny, choć niedoceniany zespół. A niesłusznie, bo nie tylko Norwegia powinna być rozpatrywana w tej kategorii.

Rozczarowanie – Brazylia. Eliminacje w wykonaniu Canarinhos nie są najlepszym prognostykiem na mundial – zajęli w nich dopiero 5. miejsce. Prywatnie odnoszę takie wrażenie, że tak słabej Brazylii nie widziałem od lat. Nie grozi im raczej scenariusz Hiszpanii w 2014 czy Niemiec w 2018, niemniej jednak nie mam wobec Brazylijczyków jakichś wygórowanych oczekiwań. To nadal bardzo dobry zespół, ale nie tak dobry, żeby zrobić wynik zadowalający kibiców z Brazylii.

Maciej Stasiewski

Mistrz świata – Argentyna. Drużyna ta dysponuje bardzo silnym i doświadczonym składem, który już udowodnił swoją wartość na największych turniejach. Uważam, że Argentyńczycy mają realną szansę na obronę tytułu i sięgnięcie po drugie z rzędu mistrzostwo świata.

Król strzelców – Harry Kane. Jest obecnie najlepszym strzelcem Bundesligi oraz swojej reprezentacji, dlatego uważam, że ma duże szanse na zdobycie tytułu króla strzelców. Warto również przypomnieć, że został królem strzelców mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku.

Czarny koń – Norwegia. Pod wodzą Ståle Solbakkena Norwegowie imponowali formą w eliminacjach. Po 28 latach oczekiwania wracają na mundial z ambitnym i świetnie zgranym zespołem, na czele którego stoi jeden z najlepszych napastników świata Erling Haaland.

Rozczarowanie – Brazylia. W mojej opinii część powołań do kadry budzi wątpliwości, a skład nie prezentuje się tak dobrze, jak w poprzednich latach. Z tego powodu sądzę, że Brazylijczycy mogą nie spełnić oczekiwań swoich kibiców.

Mateusz Topolski

Mistrz świata – Francja. Francuzi chcą odzyskać mistrzostwo świata. 4 lata temu byli bardzo blisko, lecz na ich drodze po dramatycznym finale stanęła Argentyna. Didier Deschamps będzie chciał swoją kilkunastoletnią kadencję podsumować zdobyciem mistrzostwa świata. Poza tym Francuzi mają niesamowity skład na papierze, a tercet Olise – Mbappé – Dembélé może być nie do powstrzymania.

Król strzelców – Kylian Mbappé. Francuzowi brakuje zaledwie czterech trafień do tego by wyrównać rekord Miroslava Klose w liczbie strzelonych goli na mundialach. Mbappé często gra pod siebie, lecz nie w reprezentacji Francji. Deschamps potrafi do niego dotrzeć i wie jak sprawić by wszyscy byli w ataku zadowoleni. Dla 27-latka pobicie tego rekordu powinno być formalnością, a do tego ma szansę na obronę korony króla strzelców.

Czarny koń – Norwegia. Nie będę tutaj zbytnio oryginalny, ale ekipa Solbakkena po tym co pokazała w eliminacjach jest murowanym kandydatem do tego by w tych mistrzostwach srogo namieszać. Norwegia wraca na mundial po 28. latach. Posiada zgraną i mocną ekipę, której przoduje Erling Haaland. Z pewnością Skandynawowie czują się mocni i nie mając nic do stracenia mogą zapisać się w historii turnieju.

Rozczarowanie – Brazylia. Carlo Ancelotti moim nie zdaniem nie wyselekcjonował odpowiedniej drużyny na te mistrzostwa świata i Brazylia znowu zawiedzie. Co prawda uważam, że dotrze nawet i do ćwierćfinału, lecz to zdecydowanie za mało. Canarinhos po raz kolejny rozczarują przede wszystkich samych siebie i wrócą do domu z niczym, a Ancelotti będzie miał nad czym myśleć.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ