Raków Częstochowa z wpadką na starcie. Wisła Płock skuteczna w obu polach karnych

Wisła Płock rozpoczęła sezon 2026/27 od wyjazdowego zwycięstwa nad Rakowem Częstochowa. Nafciarze nie stworzyli wielu sytuacji, ale byli skuteczni, dobrze bronili własnego pola karnego i wykorzystali kosztowne błędy gospodarzy. Zespół Adama Majewskiego wygrał 2:1 po bramkach Marcina Flisa oraz Žana Rogelja. Honorowego gola dla Rakowa zdobył z rzutu karnego Patryk Makuch.

Raków Częstochowa z siedemnastolatkiem w bramce

Raków Czętochowa przystępował do ligowej inauguracji zaledwie trzy dni po zwycięstwie 3:1 nad Vallettą w eliminacjach Ligi Konferencji. Trener Dawid Kroczek zdecydował się wystawić w bramce 17-letniego Wiktora Żołneczkę, dla którego był to debiut na poziomie Ekstraklasy. Gospodarze od początku częściej utrzymywali się przy piłce, jednak przez długi czas nie potrafili przełożyć przewagi na naprawdę groźne sytuacje.

Pierwszy celny strzał oddał Patryk Makuch, który po dośrodkowaniu Stratosa Svarnasa wygrał pojedynek powietrzny z Marcinem Flisem, lecz Rafał Leszczyński nie miał problemów ze złapaniem piłki. Później z dystansu próbował Władysław Koczerhin, głową uderzał Jean Carlos, a strzał Ericka Otieno również zakończył się spokojną interwencją bramkarza Wisły. Raków prowadził grę, ale jego atakom brakowało tempa oraz dokładności w ostatniej fazie. Dodatkowym problemem była kontuzja Svarnasa, którego już w 24. minucie zastąpił Jerzy Napieraj.

Wisła Płock cierpliwie czekała na swoją szansę i w 37. minucie wykorzystała pierwszy celny strzał. Adam Radwański daleko wrzucił piłkę z autu, Oskar Repka nie zdołał skutecznie oddalić zagrożenia, a futbolówka spadła pod nogi Marcina Flisa. Obrońca gości uderzył z woleja w kierunku prawego słupka, nie dając Żołneczce możliwości skutecznej interwencji. Płocczanie objęli prowadzenie w momencie, w którym niewiele wskazywało na to, że to oni jako pierwsi trafią do siatki. Raków rozpoczął drugą połowę odważniej, a chwilę po wznowieniu Mahir Emreli nieznacznie pomylił się przy uderzeniu sprzed pola karnego. Zamiast wyrównania gospodarze stracili jednak drugiego gola. W 49. minucie Flis posłał głębokie dośrodkowanie z lewej strony, które powinno zostać spokojnie złapane przez Żołneczkę. Młody bramkarz wypuścił jednak piłkę z rąk, a stojący tuż obok Žan Rogelj natychmiast skierował ją do pustej bramki. Trafienie zostało jeszcze sprawdzone pod kątem możliwego faulu Juricy Pršira na Repce, lecz ostatecznie sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia.

Wisła mogła szybko zdobyć trzecią bramkę. Marcus Haglind-Sangré efektownie uderzył z bliskiej odległości, ale tym razem Żołneczko zareagował znakomicie i uchronił swój zespół przed jeszcze trudniejszą sytuacją. Dawid Kroczek próbował odmienić przebieg meczu, wprowadzając jednocześnie Marko Bulata, Michaela Ameyawa oraz Ádina Molnára. Raków zwiększył liczbę zawodników zaangażowanych w ataki, lecz długo nie potrafił znaleźć miejsca między głęboko ustawionymi obrońcami Wisły.

Wisła Płock skuteczna do bólu

Nadzieję gospodarzom przywróciła sytuacja z 62. minuty. Jean Carlos upadł w polu karnym po nierozważnym wślizgu Pršira, a Paweł Malec po długiej analizie VAR i obejrzeniu powtórek przy monitorze wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Makuch, który pewnym uderzeniem pokonał Leszczyńskiego i zdobył kontaktową bramkę. Ze względu na kilkuminutową weryfikację trafienie zostało zapisane w 68. minucie. Ostatnia część spotkania toczyła się przede wszystkim na połowie Wisły. Goście bronili się coraz głębiej, ograniczając własne ataki do pojedynczych kontr, natomiast Raków długo rozgrywał piłkę przed polem karnym, nie znajdując sposobu na zwartą defensywę Nafciarzy. W 80. minucie Fran Tudor zobaczył drugą żółtą kartkę za rzekomy faul na Patryku Kunie, ale po interwencji VAR sędzia obejrzał sytuację ponownie i anulował swoją decyzję. Kapitan Rakowa mógł pozostać na boisku, lecz gospodarze nie zdołali wykorzystać dodatkowych minut.

Najbliżej wyrównania Raków znalazł się dopiero w ósmej minucie doliczonego czasu, kiedy Makuch uderzył z bardzo ostrego kąta i trafił w słupek. Chwilę później Wisła wyprowadziła kontratak, którego nie wykorzystał Łukasz Sekulski, ale wynik nie uległ już zmianie. Płocczanie okazali się konkretniejsi w obu polach karnych. Skutecznie wykorzystali stały fragment oraz błąd bramkarza, a po stracie gola wytrzymali napór gospodarzy i rozpoczęli sezon od cennego zwycięstwa w Częstochowie.

Raków Częstochowa – Wisła Płock 1:2 (0:1)
Bramki: Patryk Makuch 68. (karny) – Marcin Flis 37., Žan Rogelj 49.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img