GKS Katowice potrzebował zaledwie dwóch sezonów, aby przejść drogę od beniaminka po uczestnika europejskich pucharów. Ósme miejsce wywalczone bezpośrednio po awansie można było jeszcze przedstawiać jako wynik rozpędu, dobrej atmosfery i wykorzystania niedoszacowania ze strony rywali, jednak piąta pozycja w kolejnych rozgrywkach potwierdziła, że w Katowicach powstała drużyna zdolna do regularnego punktowania w Ekstraklasie. Zespół Rafała Góraka zakończył poprzedni sezon z dorobkiem 50 punktów oraz bilansem bramkowym 51:45. GieKSa dotarła również do półfinału Pucharu Polski, w którym po szalonym remisie 4:4 i serii rzutów karnych odpadła z Rakowem Częstochowa. Ostatecznie piąte miejsce wystarczyło do powrotu na europejską arenę po 23 latach przerwy.
W Katowicach nie próbowano wykorzystać dobrego wyniku jako pretekstu do przeprowadzenia kosztownej rewolucji. Pozostawiono najważniejszych zawodników, a nowych dobierano w taki sposób, aby zwiększyli jakość rywalizacji, nie burząc wypracowanych przez kilka lat zależności. To rozsądne podejście, choć nowy sezon stawia przed GKS-em wymagania, z którymi ta grupa wcześniej się nie mierzyła. Klub nie jest już ligową ciekawostką, a dodatkowe mecze w europejskich pucharach wymuszą częstsze rotacje oraz umiejętne zarządzanie siłami zawodników.
GieKSa nie może już zasłaniać się rolą niespodzianki
Piąte miejsce nie było wynikiem jednej dobrej serii ani wyjątkowo udanej rundy. GKS wygrał czternaście spotkań, osiem zremisował i dwanaście przegrał, zdobywając przy tym więcej bramek niż kilka drużyn dysponujących zdecydowanie większymi budżetami. Katowiczanie potrafili pokonywać rywali intensywnością, dobrze przygotowanym pressingiem i stałymi fragmentami, ale równie ważna była ich zdolność do zmiany sposobu gry w zależności od przebiegu spotkania. Górak nie stworzył drużyny przywiązanej do jednego scenariusza. GKS potrafił zaatakować wysoko, lecz w starciach z silniejszym przeciwnikiem nie miał problemu z cofnięciem ustawienia i szukaniem przestrzeni po odbiorze. Środkowi obrońcy dawali bardzo duże zagrożenie pod bramką rywali, wahadłowi regularnie uczestniczyli w akcjach ofensywnych, a Bartosz Nowak odpowiadał za tempo oraz jakość większości najważniejszych zagrań.
Wiele spotkań miało jednak przebieg, którego nie da się bezpiecznie powtarzać przez cały sezon. GieKSa często opierała wynik na skuteczności Nowaka, Emanie Markoviciu oraz stoperach atakujących pole karne przy stałych fragmentach. Drużyna zdobywała dużo bramek, chociaż nie posiadała napastnika regularnie osiągającego wynik dwucyfrowy. Jeżeli skuteczność obrońców wróci do bardziej typowego poziomu, większa odpowiedzialność będzie musiała przejść na zawodników ofensywnych. Rywale również znają już najmocniejsze strony katowiczan. Wiedzą, jak istotne są dośrodkowania Nowaka, wejścia wahadłowych oraz ustawienie Arkadiusza Jędrycha i Lukasa Klemenza podczas stałych fragmentów. Trzeci sezon po awansie będzie więc wymagał nie tylko utrzymania dotychczasowej intensywności, lecz także wprowadzenia nowych rozwiązań.
Górak nadal daje klubowi najwięcej spokoju
Rafał Górak pracuje w Katowicach od 2019 roku i uczestniczył w całej drodze klubu z II ligi do europejskich pucharów. W tym czasie GKS nie zawsze rozwijał się bez przeszkód, lecz władze klubu nie reagowały gwałtownie na każdą słabszą serię. Trener otrzymywał czas na korygowanie błędów, a kolejne okna transferowe służyły uzupełnianiu zespołu, a nie budowaniu go od początku. Ta ciągłość pozostaje największą przewagą GieKSy nad wieloma ligowymi rywalami. Zawodnicy doskonale wiedzą, czego oczekuje od nich sztab, a nowi gracze trafiają do środowiska, w którym role zostały dokładnie określone. Nie muszą uczyć się wszystkiego jednocześnie ani czekać, aż trener sam zdecyduje, jaki futbol chce prezentować.
Latem do sztabu wrócił Dawid Szwarga, który wcześniej pracował z Górakiem przy awansie do I ligi. Później zdobywał doświadczenie w Rakowie Częstochowa, gdzie pełnił funkcję asystenta Marka Papszuna oraz pierwszego trenera, prowadząc zespół między innymi w europejskich pucharach. Następnie awansował z Arką Gdynia do Ekstraklasy. Powrót Szwargi może okazać się równie ważny jak jeden z transferów piłkarskich. GKS potrzebuje dodatkowej wiedzy dotyczącej przygotowywania drużyny do gry co kilka dni, analizowania zagranicznych przeciwników oraz rotowania składem bez utraty podstawowych zasad. Górak nadal pozostaje niekwestionowanym liderem projektu, ale otrzymał współpracownika, który zna klub i jednocześnie wnosi doświadczenia z innych środowisk.
Nowak pozostał, a Wolski ma odciążyć go w rozegraniu
Najważniejszym wydarzeniem lata było zachowanie Bartosza Nowaka. Pomocnik zakończył poprzedni sezon z dziewięcioma bramkami i dwunastoma asystami, a podczas gali Ekstraklasy został uznany zarówno za najlepszego pomocnika, jak i najlepszego zawodnika całych rozgrywek. Trudno znaleźć w GKS-ie piłkarza, którego nieobecność zmieniałaby grę drużyny w równie dużym stopniu. Nowak odpowiada za stałe fragmenty, podania otwierające drogę do bramki oraz większość akcji prowadzonych pomiędzy liniami. Potrafi przyspieszyć atak jednym zagraniem, a jednocześnie nie unika odpowiedzialności w spotkaniach, w których drużynie długo nie układa się gra. Jego pozostanie sprawia, że Górak nie musi szukać nowego lidera ofensywy.
Katowiczanie zadbali jednak o to, aby rywale nie mogli ponownie skoncentrować całej uwagi na jednym zawodniku. Z Motoru Lublin sprowadzono Bartosza Wolskiego, który w poprzednim sezonie wystąpił we wszystkich 34 kolejkach, za każdym razem rozpoczynając spotkanie w podstawowym składzie. Zdobył sześć bramek, zanotował sześć asyst i pełnił funkcję kapitana lubelskiej drużyny. Wolski potrafi grać nieco głębiej od Nowaka, dobrze dośrodkowuje i może przejąć część stałych fragmentów. Jego obecność daje Górakowi możliwość wystawienia dwóch pomocników zdolnych do stworzenia sytuacji jednym podaniem, co powinno utrudnić przeciwnikom bronienie nisko ustawionym blokiem. GKS w poprzednim sezonie bywał uzależniony od dyspozycji swojego najlepszego zawodnika, natomiast teraz otrzymał drugiego piłkarza, który regularnie dostarcza bramki oraz asysty. Rywalizacja w środku pola wygląda szeroko również dzięki obecności Sebastiana Milewskiego, Jessego Boscha, Damiana Rasaka, Mateusza Kowalczyka i Kacpra Łukasiaka. Każdy z nich zapewnia inne cechy, dlatego trener może dostosowywać zestawienie do przeciwnika. Milewski daje intensywność oraz dyscyplinę, Bosch pomaga przy krótkim rozegraniu, a młodsi pomocnicy są w stanie podnieść tempo dzięki prowadzeniu piłki.
Szymon Bartlewicz przyszedł z Chrobrego Głogów po wygaśnięciu kontraktu i podpisał umowę obowiązującą do 2029 roku. Pomimo zaledwie dwudziestu lat ma już 97 ligowych występów, trzynaście bramek i jedenaście asyst, a dobra postawa na zapleczu Ekstraklasy przyniosła mu również powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski. W Katowicach nie będzie musiał od pierwszego dnia odpowiadać za wynik drużyny. Przed nim w hierarchii znajdują się doświadczeni zawodnicy, dzięki czemu Górak może wprowadzać go stopniowo, bez nakładania presji wynikającej z długiego kontraktu oraz opinii jednego z ciekawszych młodych pomocników I ligi. Bartlewicz dobrze odnajduje się bliżej pola karnego, potrafi wykonać ostatnie podanie i sam zakończyć akcję. Przy dużej liczbie spotkań powinien otrzymać sporo minut, szczególnie że Nowak i Wolski nie będą mogli rozgrywać wszystkich meczów od początku do końca. Już w Żylinie pojawił się na boisku, zaliczając debiut w europejskich pucharach. To transfer charakterystyczny dla obecnego GKS-u, który coraz częściej może pozyskiwać wyróżniających się zawodników z niższych lig, nie oferując im od razu pewnego miejsca w podstawowej jedenastce. Bartlewicz ma być stopniowo rozwijany, a nie wykorzystywany jako szybka odpowiedź na chwilowy problem kadrowy.
Resta wzmacnia defensywę
Najważniejszym nowym zawodnikiem w obronie został Pau Resta. Hiszpan przez dwa sezony rozegrał 54 spotkania dla Korony Kielce, zdobywając osiem bramek i notując dwie asysty. Jest lewonożny, zna Ekstraklasę i może występować zarówno w centrum, jak i po lewej stronie trzyosobowego bloku. GKS potrzebował takiego zawodnika po odejściu Märtena Kuuska oraz kilku innych piłkarzy związanych z klubem od czasu gry na niższym poziomie. Grzegorz Rogala, Konrad Gruszkowski, Mateusz Marzec i Maciej Rosołek nie należeli w ostatnim okresie do najważniejszych postaci podstawowego składu, lecz ich odejścia ograniczyły liczbę dostępnych rozwiązań. Przy grze co kilka dni szeroka kadra przestaje być luksusem, a staje się koniecznością.
Resta nie powinien potrzebować kilku miesięcy na przyzwyczajenie się do ligi. Dobrze zna wymagania fizyczne rozgrywek, jest skuteczny w pojedynkach powietrznych i może dodatkowo zwiększyć zagrożenie przy stałych fragmentach. W Katowicach będzie rywalizował z Jędrychem, Klemenzem, Alanem Czerwińskim, Mariusem Olsenem i Aleksandrem Paluszkiem. Sprowadzenie Hiszpana pozwala również rozsądniej zarządzać minutami najbardziej doświadczonych obrońców. Jędrych pozostaje kapitanem i liderem formacji, ale w maju skończył 34 lata. GKS nie powinien opierać całej defensywy na założeniu, że przez kilkanaście tygodni będzie w stanie występować bez przerwy w lidze, pucharze oraz Europie.
Kontuzja Strączka wymusiła przebudowę hierarchii bramkarzy
Największa zmiana zaszła między słupkami. Rafał Strączek, który w poprzednim sezonie najczęściej pełnił funkcję pierwszego bramkarza, podczas ostatniej kolejki doznał zwichnięcia barku. Po zabiegu rozpoczął kilkumiesięczną rehabilitację, dlatego nie będzie dostępny w pierwszej części rundy. Jednocześnie do Zagłębia Sosnowiec odszedł Dawid Kudła, związany z GKS-em przez pięć sezonów. Rozegrał 142 spotkania, uczestniczył w awansie do Ekstraklasy i wielokrotnie ratował drużynę w najważniejszych momentach. Klub stanął więc przed koniecznością pozyskania nie jednego, lecz dwóch bramkarzy gotowych do natychmiastowej rywalizacji.
Gabriel Kobylak został wykupiony z Legii Warszawa i podpisał kontrakt do 2028 roku. Ma doświadczenie zebrane w Puszczy Niepołomice, Radomiaku oraz stołecznym klubie, a w pierwszym spotkaniu z Žiliną kilkukrotnie uchronił GKS przed stratą kolejnych bramek. Szczególnie ważna była jego interwencja w sytuacji sam na sam w pierwszej połowie. Maciej Kikolski został natomiast wypożyczony z Widzewa Łódź z opcją transferu definitywnego. Pomimo młodego wieku rozegrał już czterdzieści spotkań w Ekstraklasie, dlatego nie przychodzi wyłącznie jako zabezpieczenie ławki. Górak ma dwóch bramkarzy o zbliżonej pozycji, a rywalizacja może potrwać również po powrocie Strączka. Tak duża zmiana na tej pozycji zawsze niesie pewne ryzyko, ponieważ bramkarz musi zbudować porozumienie z obrońcami i nauczyć się ich zachowań. Debiut Kobylaka w Europie wypadł jednak przyzwoicie, a oba stracone gole w większym stopniu wynikały z błędów całego zespołu niż z jego niepewnych interwencji.
Napastnicy muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność
GKS Katowice zdobył w poprzednim sezonie 51 ligowych bramek, chociaż żaden ze środkowych napastników nie osiągnął wyniku dwucyfrowego. Ilja Szkurin i Adam Zreľák mieli dobre okresy, lecz nie zapewniali regularności porównywalnej z najlepszymi strzelcami ligi. Szkurin dobrze czuje się w szybkich atakach i potrafi wykorzystać przestrzeń za linią obrony, jednak w meczach wymagających dłuższej gry tyłem do bramki nie zawsze daje drużynie wystarczająco dużo. Zreľák lepiej pracuje bez piłki, pomaga w pressingu i potrafi utrzymać ją pod naciskiem, lecz również nie gwarantuje kilkunastu trafień w sezonie. W poprzednich rozgrywkach część odpowiedzialności przejmowali Marković, Nowak oraz obrońcy. Taki rozkład bramek świadczył o szerokich możliwościach zespołu, ale opieranie ofensywy na wyjątkowej skuteczności stoperów może być ryzykowne. Górak potrzebuje napastnika, który w wyrównanym spotkaniu wykorzysta jedną z niewielu dobrych okazji, szczególnie gdy Nowak zostanie odcięty od gry. Letnie sparingi przyniosły kilka trafień Szkurina i Zreľáka, jednak prawdziwa weryfikacja dopiero się rozpoczyna. Klub nie sprowadził nowej dziewiątki, co oznacza, że sztab nadal wierzy w obecny duet. Jeżeli obaj poprawią skuteczność, GKS będzie miał kompletną ofensywę; jeżeli ich liczby pozostaną na podobnym poziomie, brak regularnego strzelca ponownie stanie się najczęściej wskazywaną słabością drużyny.
Żylina pokazała, jak trudny będzie nowy kalendarz
Pierwszym oficjalnym spotkaniem sezonu był wyjazdowy mecz z MŠK Žilina w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji. GKS rozpoczął znakomicie, ponieważ już w szóstej minucie Klemenz wykorzystał dośrodkowanie Nowaka z rzutu rożnego. Później gospodarze podnieśli jednak intensywność pressingu, przejęli kontrolę i ostatecznie wygrali 2:1. Katowiczanie mieli problemy z wychodzeniem spod nacisku oraz utrzymaniem piłki w środkowej strefie. Po dobrym początku coraz częściej bronili na własnej połowie, a Žilina wykorzystała rzut karny oraz słabsze wejście GKS-u w drugą część spotkania. Końcówka ponownie należała do drużyny Góraka, ale zabrakło dokładności przy ostatnim podaniu i wykończeniu.
Wynik pozostawia otwartą sprawę awansu, jednak przebieg meczu był wartościowym ostrzeżeniem. Europejscy rywale mogą grać szybciej, agresywniej i dłużej utrzymywać wysokie tempo niż większość zespołów Ekstraklasy. Jednocześnie pomiędzy spotkaniami kwalifikacyjnymi GKS musi rozpoczynać ligę, co ogranicza czas na regenerację i przygotowanie taktyczne. Górak wystawił w Żylinie skład oparty niemal wyłącznie na zawodnikach z poprzedniego sezonu. Jedynym nowym piłkarzem w podstawowej jedenastce był Kobylak, natomiast Wolski oraz Bartlewicz pojawili się po przerwie. Pokazuje to, że trener nie zamierza gwałtownie przebudowywać drużyny, ale przy napiętym kalendarzu będzie musiał szybciej wprowadzać nowych zawodników.
Utrzymanie miejsca w czołówce będzie trudnym zadaniem
GKS Katowice rozpoczyna sezon z mocniejszą kadrą i większymi możliwościami niż rok wcześniej. Zachował Nowaka, dołożył do środka pola Wolskiego, pozyskał Restę, zabezpieczył bramkę i sprowadził Bartlewicza jako inwestycję na kolejne lata. W klubie pozostał także trener, który zna zespół lepiej niż ktokolwiek inny. Piąte miejsce nie powinno jednak automatycznie stać się minimalnym wymaganiem. Poprzedni sezon był bardzo udany, a w walce o europejskie puchary GKS wykorzystał również wyjątkowo wyrównany układ tabeli. Powtórzenie wyniku przy dodatkowych meczach w Europie wymagałoby utrzymania wysokiej formy Nowaka, poprawy skuteczności napastników oraz zachowania zdrowia przez najbardziej doświadczonych zawodników.
Realnym celem pozostaje miejsce w górnej połowie tabeli, połączone z możliwie długą przygodą w europejskich pucharach. GieKSa ma wystarczająco dużo jakości, aby ponownie sprawiać problemy ligowej czołówce, jednak rywale nie będą już traktowali jej jak zespołu, który dopiero uczy się Ekstraklasy. W ciągu dwóch sezonów GKS zapracował na zmianę sposobu, w jaki jest postrzegany. Dzisiaj słabszy wynik z katowiczanami nie jest wpadką faworyta, lecz konsekwencją rywalizacji z dobrze zorganizowaną drużyną. Najbliższe miesiące pokażą, czy ten poziom został osiągnięty na stałe, czy piąte miejsce było szczytem możliwości obecnej grupy.



