Pod koniec sezonu wszelkie znaki pojawiające się w mediach wskazywały, że Liverpool nie dokona zmiany na stanowisku trenera i Arne Slot nadal będzie kontynuował swoją pracę. Niemniej jednak, 6 dni po ostatnim spotkaniu w minionych rozgrywkach klub wydał komunikat, iż kończy współpracę z Holendrem. Slot odchodzi z tytułem mistrzowskim, ale także z niespełnionymi oczekiwaniami w kontekście zakończonego przed momentem sezonu.
Arne Slot miał duże zasługi w zdobyciu mistrzostwa
Zanim przejdziemy do oceny minionego sezonu warto przypomnieć, że Arne Slot miał spore zasługi w zdobyciu przez Liverpool mistrzostwa Anglii. Dość popularna stała się teoria, że Holender przejął „gotowca” od Jurgena Kloppa i to wystarczyło na sięgnięcie po mistrzostwo Anglii. Oczywiście, Niemiec zostawił swojemu następcy drużynę w bardzo dobrym stanie, natomiast Arne Slot dokonał kilku korekt, miał kilka swoich autorskich pomysłów, dzięki czemu w pierwszym sezonie pracy na Anfield doprowadził klub do zdobycia tytułu. Kluczowa była zmiana roli poszczególnych zawodników:
- Nie mając defensywnego pomocnika Arne Slot zdecydował się ustawić na tej pozycji Ryana Gravenbercha, który stał się jedną z najlepszych „6-tek” w Premier League.
- Zwolnił Mohameda Salaha z obowiązków defensywnych, aby przy szybkich atakach jego ustawienie startowe było bliżej bramki przeciwnika, co doprowadziło do najlepszego indywidualnego sezonu jakiegokolwiek piłkarza w 20-zespołowej Premier League w klasyfikacji kanadyjskiej.
- Pracę w defensywie za Salaha wykonywał ofensywny pomocnik, Dominik Szoboszlai, który w grze bez piłki jest fantastyczny.
- Jeszcze bardziej zwiększył rolę Trenta Alexandra-Arnolda w rozegraniu oraz progresji piłki.
- Często na 9-tce ustawiał Luisa Diaza, który dobrze sprawdzał się jako bardzo mobilny napastnik.
Ponadto zespół trochę się zmienił. Stał się bardziej elastyczny. Nie był aż tak bardzo nastawiony na wysoki pressing, a pojawiało się więcej momentów, gdy bronili w średnim lub niskim bloku. W meczach z czołówką częściej dostosowywali się do przeciwnika niż miało to miejsce w erze Jurgena Kloppa. Oglądając mecze Liverpoolu nie trudno było dostrzec, że to jest już inny zespół.
(R)ewolucja kadrowa
W pierwszym okienku transferowym Arne Slota Liverpool nie dokonał żadnych znaczących wzmocnień (przyszedł jedynie Federico Chiesa), więc transfery odłożono w czasie na lato 2025 roku. The Reds dokonali sporej przebudowy. Z klubu odszedł Trent Alexander-Arnold, Luis Diaz, Caoimhin Kelleher, Jarell Quansah oraz Darwin Nunez, a Diogo Jota zginął w wypadku samochodowym. Liverpool oczywiście odpowiednio się wzmocnił i na papierze wydawało się, że będą mieć zespół jeszcze silniejszy niż ten, który zdobywał mistrzostwo. Kontrakt z klubem podpisali Alexander Isak, Hugo Ekitike, Florian Wirtz, Jeremie Frimpong, Milos Kerkez oraz Giovanni Leoni.
Luką, której Liverpool nie potrafił uzupełnić było odejście Trenta Alexandra-Arnolda. Choć sprowadził na jego miejsce prawego obrońcę (Jeremiego Frimponga) to Anglik jest piłkarzem o tak unikalnym profilu, że nikt w zespole nie zastąpił jego atutów w rozegraniu i progresji piłki, a brak naturalnego rozgrywającego na pozycji nr 6 po stracie Trenta był jeszcze bardziej widoczny. Co więcej, ogromny spadek formy dopadł Mohameda Salaha. Szybko stało się jasne, że Egipcjanin nie jest już w stanie rekompensować braku zaangażowania w defensywę golami i asystami. W słabszej dyspozycji był w minionym sezonie również Virgil van Dijk, a Alisson opuścił 12 meczów w Premier League. To były cztery absolutnie fundamentalne postacie w sukcesach Liverpoolu w ostatnich latach. Teraz Arne Slot mógł na nich polegać w o wiele mniejszym stopniu lub w ogóle (jak w przypadku Trenta).
Arne Slot dostał czas
Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę w klubie zdawali sobie sprawę, że ktokolwiek nie byłby trenerem to w takiej sytuacji potrzebuje czasu. Co więcej, Arne Slot mistrzowskim sezonem zapracował sobie na kredyt zaufania. Niemniej jednak, Holender przez ostatnie miesiące nie dał wiele argumentów, aby postawić tezę, że z nim na kierownicy ten projekt zmierza we właściwym kierunku. Przez dziewięć miesięcy sezonu nie znalazł odpowiedniego systemu, w którym piłkarze czuliby się dobrze i prezentowaliby się lepiej niż suma ich indywidualnych umiejętności. Co więcej, nie było przesłanek, że Slot jest coraz bliżej znalezienia optymalnego zestawienia. Nawet, gdy jakiś pomysł dobrze funkcjonował, 47-letni szkoleniowiec dość szybko z niego rezygnował. Arne Slot nie odzyskał Mohameda Salaha, nie wykorzystał w pełni potencjału Floriana Wirtza, Alexandra Isaka (choć w przypadku Szweda mocno ten proces utrudniło jego zdrowie), Milosa Kerkeza i Jeremiego Frimponga.
Liverpool pod koniec sezonu był tak samo niepoukładany jak na jego początku. Symbolem nieudanych pomysłów Arne Slota był pierwszy mecz w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG na Parc des Princes, gdy zmienił ustawienie na trójkę obrońców i wahadłowych, a porażka 0:2 była najniższym wymiarem kary. Slot przez większość sezonu eksperymentował z systemem gry – ustawieniem, rolami zawodników na poszczególnych pozycjach, personaliami. W ten sposób zespół się jednak nie rozwijał, a jedynie stał w miejscu. Następny sezon Liverpool rozpoczynałby będąc w jeszcze większych chaosie niż w sierpniu poprzedniego roku, ponieważ z klubu odeszli kolejni gracze – Mohamed Salah, Andy Robertson i Ibrahima Konate. Powierzenie Arne Slotowi misji wkomponowania do zespołu kolejnych transferów byłoby bardzo ryzykowne po tym, jak nie zdał tego egzaminu po letnim okienku transferowym 2025.
Problemy w grze bez piłki
Liverpool Arne Slota miał powtarzalne problemy, których trener nie potrafił wyeliminować, a dotyczyły one bronienia zespołu. The Reds w minionym sezonie Premier League stracili aż 53 gole, co jest najgorszym wynikiem od sezonu 1993/94, gdy w lidze rozgrywano jeszcze cztery kolejki więcej niż obecnie. Zespół Arne Slota tracił bramki na przeróżne sposoby. Miał problemy przy obronie stałych fragmentów gry. Regularnie dawał się zaskakiwać z kontrataków, nie trzymając odpowiedniej struktury pod reakcję na stratę futbolówki. Nie potrafił znaleźć sposobu na przeciwstawienie się rywalom, którzy korzystają z prostych środków w postaci dalekich podań i bezpośredniej gry. Często był też zbyt pasywny w grze bez piłki, co rywale potrafili wykorzystać, znajdując luki w pomiędzy formacjami w strukturze defensywnej Liverpoolu.
Pasywność w grze bez piłki oraz brak intensywności i odejście od aktywnego wysokiego pressingu w każdym meczu to był element, który chyba najbardziej zezłościł kibiców Liverpoolu, ponieważ w erze Jurgena Kloppa to należało do tożsamości zespołu. Na to zwracał też uwagę Mohamed Salah po porażce z Aston Villą w przedostatniej ligowej kolejce. – Chcę, aby Liverpool znów stał się ofensywną, „heavy-metalową” drużyną, której boją się przeciwnicy, i drużyną, która zdobywa trofea. To jest piłka nożna, którą umiem grać, i to jest tożsamość, którą należy odzyskać i zachować na zawsze. Nie może to podlegać negocjacjom i każdy, kto dołącza do tego klubu, powinien się do tego dostosować – napisał Egipcjanin w serwisie X.
Liverpool w minionym sezonie nie grał wystarczająco intensywnie
Po 31. kolejce TNT Sports wyliczyło, że gracze The Reds tylko w czterech spotkaniach przebiegli więcej od przeciwników. Oczywiście, na takie statystyki wpływ ma wiele czynników (styl gry, posiadanie piłki, natężenie meczów), natomiast Liverpool nie wyglądał dobrze pod względem fizycznym. Teraz Liverpool właśnie w tę stronę chce iść, ponieważ – jak donoszą najbardziej wiarygodni dziennikarze – nowym trenerem zespołu zostanie Andoni Iraola, dla którego pressing i intensywność to podstawa filozofii.
Zasłużone zwolnienie?
Liverpool ma za sobą bardzo słaby sezon. Zanotowali największy regres punktowy w porównaniu do poprzednich rozgrywek spośród wszystkich zespołów Premier League (o 24 punkty mniej). Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pierwszym sezonem na Anfield Arne Slot przebił oczekiwania i jego zespół spisywał się o wiele lepiej niż zakładano po odejściu Jurgena Kloppa to 60 punktów w obecnych rozgrywkach jest bardzo słabym rezultatem. Ostatni raz mniej „oczek” na koniec sezonu klub z czerwonej części Merseyside zdobył w sezonie 2011/12.
Arne Slot mistrzostwem w pierwszym sezonie na Anfield wypracował sobie pozycję, z której oceniany za dalsze efekty pracy powinien być dopiero po pełnym kolejnym sezonie. Tak też zrobił Liverpool i doszedł do wniosku, że praca Holendra nie daje drużynie odpowiednich perspektyw na przyszłość. Arne Slot nie poradził sobie z przebudową zespołu, wkomponowaniem do drużyny nowych nabytków i wykreowaniem nowych liderów. W nowych warunkach nie potrafił znaleźć modelu gry, który sprawdziłby się w czołowym zespole Premier League. Jego zespół regularnie również powtarzał te same błędy i Slot nie wyglądał na trenera, który wie, jak rozwiązać te problemy. Zakończenie tego rozdziału i otworzenie nowego wydaje się więc rozsądną decyzją władz Liverpoolu.

