Radomiak Radom szuka wzmocnień do środka pola i może sięgnąć po zawodnika z dość nietypowego kierunku. Według informacji portalu Weszło, na liście życzeń radomskiego klubu znalazł się Riku Yamane z Yokohama F. Marinos. To 22-letni środkowy pomocnik, wychowanek japońskiego klubu, mający za sobą regularną grę w J1 League oraz występy w młodzieżowych reprezentacjach Japonii.
Yamane nie jest anonimowym piłkarzem w swoim kraju. W pierwszym zespole Yokohamy występuje od 2022 roku, a Transfermarkt wycenia go na 800 tysięcy euro. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku, więc Radomiak musiałby zapłacić za transfer — i właśnie to może być największą przeszkodą w całej sprawie. Zawodnik pasuje profilem, ale nie jest wolnym graczem do wyjęcia jedynie za kontrakt.
Radomiak Radom zainteresowany Japończykiem
Japończyk gra głównie w centrum pomocy. Może występować jako „szóstka” i „ósemka”, czyli dokładnie w tym sektorze, w którym Radomiak potrzebuje jakości oraz większej intensywności. Nie jest typem pomocnika od efektownych liczb, raczej zawodnikiem od utrzymania tempa gry, odbioru, wyprowadzenia piłki i pracy w przejściach. Przy 1,74 m wzrostu nie daje przewagi fizycznej, ale nadrabia mobilnością i techniką. Yamane ma doświadczenie w mocnym klubie, ale dla Radomiaka byłby też zawodnikiem do adaptacji — do innej ligi, innego tempa gry, większej liczby pojedynków i zupełnie innego stylu rywalizacji.
Radomiak w ostatnich latach lubił szukać mniej oczywistych rozwiązań na rynku. Tym razem temat wygląda ambitnie, bo mowa o zawodniku młodym, regularnie grającym i związanym kontraktem z Yokohamą jeszcze przez rok. To od razu podnosi poziom trudności. Przy takich rozmowach kluczowe będzie nie tylko przekonanie piłkarza, ale też dogadanie się z klubem, który nie musi oddawać go za bezcen. Transfer Yamane byłby dla Radomiaka ruchem ciekawym, ale na dziś dalekim od przesądzenia. Najważniejsza wątpliwość jest dość oczywista — czy klub z Radomia będzie w stanie zapłacić kwotę, która przekona Yokohamę. Bez tego temat może skończyć się na rozpoznaniu rynku.

AUTOREKLAMA
Napisaliśmy własną książkę!
48 reprezentacji, 48 historii i futbol w stylu Mistrzów Polski.
