Union Berlin nie czekał do końca sezonu. Po porażce 1:3 z Heidenheim klub rozstał się ze Steffenem Baumgartem oraz jego współpracownikami Danilo de Souzą i Kevinem McKenną. W oficjalnym komunikacie nie było owijania w bawełnę, działacze przyznali, że runda wiosenna jest „absolutnie rozczarowująca”, a dwa zwycięstwa w czternastu meczach od zimowej przerwy nie dają wiary w odwrócenie trendu. Union uznał, że potrzebuje nowego impulsu na finiszu walki o utrzymanie.
Marie-Louise Eta poprowadzi Union Berlin
Nową twarzą tego ratunkowego planu została Marie-Louise Eta. Jeszcze kilka dni temu klub ogłaszał, że od lata obejmie kobiecą drużynę Unionu, a teraz nagle dostała zadanie znacznie trudniejsze, ma przeprowadzić męski zespół przez końcówkę sezonu Bundesligi. Sama zna klub bardzo dobrze. Pracowała jako asystentka w męskiej drużynie U-19, była częścią sztabu pierwszego zespołu w poprzednim sezonie, później prowadziła juniorów jako pierwsza trenerka, a równocześnie zbierała doświadczenie także w kobiecym pionie Unionu.
Ten wybór ma jednak ciężar większy niż tylko sportowy, bowiem Eta została pierwszą kobietą, która stanęła na czele męskiej drużyny Bundesligi. Oczywiście, jest to logiczny krok, bowiem już w listopadzie 2023 roku przeszła do historii jako pierwsza kobieta w sztabie szkoleniowym klubu Bundesligi, a w styczniu 2024 roku jako pierwsza kobieta prowadziła zespół w meczu niemieckiej ekstraklasy z linii bocznej, gdy Nenad Bjelica pauzował za zawieszenie.
Kobieta trener? To nie pierwszy taki ruch, chociaż najbardziej spektakularny
Union Berlin nie wykonuje ruchu całkowicie bez precedensu, ale sięga po rozwiązanie, które w męskiej piłce wciąż pozostaje rzadkością. W 2014 roku Clermont Foot ogłosił zatrudnienie Heleny Costy jako trenerki męskiej drużyny. Był to krok historyczny, choć ostatecznie Portugalką nie poprowadziła zespołu w oficjalnym meczu, bo zrezygnowała jeszcze przed startem pracy. Chwilę później zastąpiła ją Corinne Diacre, która nie tylko objęła Clermont, ale utrzymała klub w Ligue 2 i prowadziła go przez trzy sezony.
Jeszcze mocniejszy symbol dała Azja. Chan Yuen-ting objęła w 2015 roku Eastern Sports Club z Hongkongu, a następnie doprowadziła go do mistrzostwa tamtejszej ekstraklasy. To był moment naprawdę przełomowy, bo po raz pierwszy kobieta poprowadziła męski zespół do tytułu na najwyższym szczeblu ligowym. Anglia z kolei miała swój głośny epizod w 2023 roku, gdy Forest Green Rovers mianował Hannah Dingley tymczasową trenerką pierwszej drużyny.
Na niemieckim podwórku także przewijał już się pomysł z zatrudnieniem kobiety trenerki. Już wcześniej głośno było o Sabrinie Wittmann w Ingolstadt. Klub najpierw dał jej zespół tymczasowo, a później na stałe. W marcu 2026 roku Ingolstadt informował już o przedłużeniu współpracy z trenerką, która od czerwca 2024 roku prowadzi pierwszy zespół i ma na koncie dziesiątki oficjalnych meczów. Wittmann przecierała szlak w niemieckiej zawodowej piłce mężczyzn, ale Eta robi krok jeszcze bardziej widowiskowy, bowiem dostanie szansę w Bundeslidze.
