Widzew Łódź szuka trenera, a powinien zacząć szukać rozsądku

Łatwiej zwolnić jednego trenera niż jedenastu zawodników – to powiedzenie nie traci na aktualności. Widzew Łódź, mimo dużych nakładów na przebudowę kadry, wciąż tkwi w strefie spadkowej, a Igor Jovićević jest dziś wskazywany jako jeden z głównych winowajców. Został już wystawiony na publiczny ostracyzm, a część komentatorów zaczęła wręcz wyznaczać jego następcę. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że taka polityka – nerwowa, reaktywna i oparta na „nazwiskach z rynku” – może skończyć się dla Widzewa jedynie pogorszeniem i tak trudnej sytuacji.

Skąd w ogóle pomysł zatrudnienia tego szkoleniowca? Nazwisko Igora Jovićevicia przewijało się w polskich mediach na długo przed jego zatrudnieniem w Łodzi. Entuzjastą jego kandydatury był m.in. Piotr Koźmiński, często zestawiający Chorwata z kolejnymi polskimi klubami. I jasne – dziennikarz nie podejmuje decyzji. Kluczowe jest to, czy Widzew faktycznie miał własną analizę i plan, czy tylko wpisał się w medialny nurt.

REKLAMA

Gdy Jovićević obejmował zespół, pełnomocnik zarządu ds. sportu Dariusz Adamczuk tłumaczył to następująco: „Po dołączeniu do Widzewa i przeprowadzeniu rozeznania uznałem, że tym, czego ta drużyna w tej chwili potrzebuje, jest doświadczony na rynku międzynarodowym szkoleniowiec z określoną wizją futbolu (…) chcieliśmy właśnie tego trenera, który profilem doskonale pasuje do drużyny i będzie w stanie ją rozwijać”. Brzmi jak zapowiedź projektu – tyle że projekt wymaga czasu, stabilności i konsekwencji. I tu dochodzimy do sedna. Problemy Widzewa nie zaczęły się i nie kończą na Sopiciu, Czubaku czy Joviceviciu. Faktem pozostaje, że w jednym sezonie klub miał już trzech trenerów i znów rozgląda się za kolejnym. Skala zmian jest kuriozalna – zanim zawodnicy złapią rytm, przychodzi nowy sternik, pojawiają się inne wymagania, inny model gry i inne priorytety. Chaos nie buduje zespołu, tylko go „resetuje” co kilka tygodni.

Widzew Łódź czeka na czwartego trenera w tym sezonie?

Widzew chciał „iść na grubo” transferowo, a potem – jak można było usłyszeć w kuluarach – ograniczyć wydatki i stabilizować projekt. Problem w tym, że naruszono fundamenty, nie dając sobie czasu na postawienie nowych. Dziś to grupa drogich piłkarzy, którzy wciąż nie tworzą drużyny, a presja walki o utrzymanie tylko utrudnia proces sklejania tego w całość.

Według doniesień medialnych Jovićević we wtorek zagra o posadę w ćwierćfinale STS Pucharu Polski z GKS-em Katowice. Jeśli Widzew odpadnie, pożegnanie z trenerem ma stać się realnym scenariuszem. Równolegle, media podają listę nazwisk potencjalnych następców. Janusz Basałaj na Meczykach mówił wprost: „Na rynku jest trener z doświadczeniem, który może by to opanował. Czesław Michniewicz”. Przemysław Iwańczyk (Polsat Sport) informował o możliwym zainteresowaniu Adrianem Siemieńcem. W tle przewijają się też spekulacje o Macieju Skorży i powrocie z Japonii. Michał Probierz też już przewijał się w plotkach. Łukasz Piszczek może żałować swojego angażu w GKS-ie Tychy, bowiem z pewnością byłby jednym z faworytów dziennikarzy w kontekście Widzewa. W tym roku mamy spokój na stanowisku selekcjonera, to chociaż media poużywają sobie w kontekście Łodzi.

Tylko czy to faktycznie jest plan, czy jedynie reagowanie na nagłówki?

Jeśli największym problemem jest brak stabilności i wspólnego kierunku, to sam „trener z nazwiskiem” nie rozwiąże tego w kilka dni. Michniewicz, Siemieniec czy Skorża to zupełnie różne profile, wymagające różnych warunków, innej cierpliwości, innej organizacji pracy. Widzew musi więc najpierw odpowiedzieć na pytanie: co dokładnie chce grać i jak chce funkcjonować jako klub – dopiero potem dobierać szkoleniowca.

Jeśli priorytetem jest ratowanie sezonu, sensowniejszy wydaje się wybór „strażaka”, który uporządkuje podstawy i da szybki efekt organizacyjny – ale równolegle klub musi zatrzymać spiralę chaosu. Dać kadrze czas, ograniczyć letnią karuzelę kilkunastu ruchów i zamiast kolejnej rewolucji zrobić selekcję co działa, co nie działa i jakie są realne braki. Jeśli w ogóle zmieniać trenera, to na kogoś pokroju Aleksandara Vukovicia, kto doraźnie uspokoi sytuację i uratuje utrzymanie.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,700FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ