OKC to przyszłość ligi, Phoenix nic nie wygrają – Nocne Wnioski z NBA

1. OKC zbudowało fantastyczną drużynę  

Oklahoma City Thunder to w tym momencie najciekawszy projekt NBA, który w ciągu następnych dwóch, trzech lat powinien walczyć o mistrzostwo. Shai Gilgeous – Alexander, Chet Holmgren, Lu Dort czy Josh Giddey to zawodnicy na lata, którzy już świetnie się dogadują. Oklahoma jest efektowna i efektywna, a niektóre akcje można oglądać bez końca. W dzisiejszym meczu przeciwko Washington Wizards Oklahoma rzucała na kapitalnej skuteczności 50 procent za trzy punkty. Pomimo tego drużyna Kyle’a Kuzmy w czwartej kwarcie zbliżyła  się na 3 „oczka” poprzez ( co patrząc na jego dyspozycję w tym sezonie jest dużym zaskoczeniem ) celne trójki Jordana Poole’a, jednak OKC najpierw utrzymali, a potem powiększyli przewagę. Liderami Oklahomy po raz kolejny byli: 

REKLAMA

Shai: 32 pkt, 6 zb, 5 ast 

Holmgren: 31 pkt, 5 ast, 4 zb  

2. Utah Jazz grają wyśmienicie  

Po słabym początku sezonu, w którym Utah grało na poziomie maksymalnie przeciętnym, drużyna legendarnych przeciwników Jordana w walce o jego 5. i 6. pierścień radzi sobie po prostu fenomenalnie. W ostatnich 10 meczach mają bilans 8-2 i wraz z Denver Nuggets są na tym odcinku sezonu jednym z dwóch najlepszych składów ligi. Dzisiejszy mecz z Milwaukee Bucks jeszcze mocniej uwydatnił potencjał Jazz.  

Piękna, nowoczesna koszykówka okraszona świetnie współgrającą zespołowością, której efektem jest przekroczenie przez 6 zawodników bariery 10 punktów, daje zwycięstwo nad faworyzowanym rywalem, który pomimo braku Damiana Lillarda wciąż wydawał się mocniejszy.  

Świetna gra Jazz i utrzymanie przewagi  pozwoliło im na wygraną pomimo kapitalnego występu Giannisa i kolejnego triple double greka (25 pkt, 11 ast, 10 zb). Utah Jazz zajmują w tym momencie 11. miejsce na zachodzie i jeśli utrzymają swoją dyspozycję niedługo przeskoczą, jak się wydawało jeszcze niedawno o wiele lepsze, Los Angeles Lakers i Phoenix Suns. 

W Utah Jazz najlepiej zagrali: 

L. Markkanen: 21 pkt, 14 zb, 2 ast 

J. Clarkson: 21 pkt, 6 ast, 4 zb  

3. Indiana Pacers muszą zameldować się w play-offach

Indiana Pacers, po kilku latach posuchy, po erach Paula George’a oraz Victora Oladipo w końcu ma realne szanse, aby  wrócić do play-offów, a dzisiejszy mecz z Bostonem, rozegrany niemal w całości bez re-gena Steve’a Nasha Tyrese’a Haliburtona, pokazał rożnorodność i siłę drużyny. Pacers rozgrywają jeden z najlepszych ofensywnie sezonów w historii w NBA i potrafią  prowadzić grę kiedy ich lider wypada z gry. Ciężko powiedzieć, czy przejdą pierwszą rundę ale w tym momencie ciężko sobie wyobrazić rozgrywki posezonowe bez finalistów  In-Season Tournament. Pacers przezwyciężyli przeciwności losu i nawet 40 punktów Jaylena Browna nie było w stanie odebrać im zwycięstwa. Indiana kapitalnie rozłożyła pomiędzy siebie ciężar gry i właśnie dzięki temu byli w stanie ograć najlepszą drużynę (to chyba nie podlega wątpliwości) tego sezonu zasadniczego. 

REKLAMA

Najsilniejszymi punktami Pacers byli: 

B. Mathurin: 26 pkt, 4 zb, 3 ast  

A. Nesmith: 17 pkt, 4 zb, 2 ast  

4. Phoenix Suns nic nie wygrają  

Suns rozpoczęli ten sezon z wielkimi oczekiwaniami, byli uznawani za jednego  z czterech głównych kandydatów (Suns, Nuggets, Celtics, Bucks) do wygrania mistrzostwa. Minęła już prawie połowa sezonu zasadniczego i Phoenix po prostu nie daje rady. „Wielka trójka„ gra ze sobą rzadko ze względu na kontuzje, a kadra pomimo starań pracowników klubu nie jest zbilansowana i nie potrafi odpowiednio wesprzeć Beal’a, Bookera i Duranta. 

Jednorazowe występy na poziomie All NBA Graysona Allena ( niedawne 9 trójek  ) to za mało, aby drużyna dobrze funkcjonowała. Kevin Durant staje się coraz bardziej sfrustrowany, a Bradley Beal nie moze złapać rytmu meczowego. Suns nie są w tym momencie na poziomie najlepszej szóstki, a nawet ósemki zachodu, nie wspominając o samej czołówce ligi. Dzisiaj w nocy zostali bezproblemowo wypunktowani przez Los Angeles Clippers i przegrali kolejne spotkanie. Phoenix zajmuje w tym momencie 9 miejsce w konferencji zachodniej z bilansem 19-18 i niedługo może spaść nawet z miejsca gwarantującego udział w turnieju Play-In. Nad drużyną zebrały się czarne chmury i jeśli mają poważnie powalczyć co najmniej o finał konferencji trzeba się ratować wymianami i szukaniem bardziej pasujących do drużyny zawodników. Jeśli nie, Kevin Durant najprawdopodobniej znowu będzie próbował znaleźć dla siebie dogodne miejsce, gdzie spróbuje zdobyć mistrzostwo bez udziału Stephena Curry’ego.  

5. System Hardena działa, i to o wiele lepiej niż się spodziewaliśmy  

„Potrzebuję kogoś, kto we mnie wierzy i kto mnie rozumie. Nie jestem częścią systemu, bo to ja jestem systemem” – takie słowa wypowiedział James Harden na pierwszej konferencji prasowej jako zawodnik Clippers zapytany o to jak wpasuje się w system drużyny. Wypowiedź odebrana pobłażliwie przez internetową społeczność okazała się jednak prorocza i wielkie gwiazdy drużyny nauczyły się ze sobą współgrać i idealnie uzupełniać. James Harden, Kawhi Leonard, Paul George, wchodzący z ławki Russell Westbrook oraz solidny center Ivica Zubac stworzyli zgraną, doświadczoną drużynę, która gra jak z nut. Dzisiejszy mecz z mizernymi Suns uwypuklił to jak dobrzy są Clippers.

Cała drużyna funkcjonowała co najmniej przyzwoicie, Westbrook tak jak zawsze dał ogromną energię z ławki, a 10 asyst Hardena pozwoliło zmaksymalizować możliwości ofensywne. Pozostający w odwiecznym cieniu Lakers Los Angeles Clippers w tym momencie wydają się o wiele lepsi od jednej z dwóch najlepszych drużyn w historii ligi. Jeśli tylko dopisze im zdrowie  (czego nie można brać za pewnik), będą prawdziwym potentatem w trakcie play-offów. W tym momencie Clippers zajmują 4 miejsce na zachodzie i z bilansem 23-13 oraz 7-3 w ostatnich 10 meczach pokazują swoją przynależność do ścisłej czołówki NBA.  

Najlepszymi zawodnikami Clippers byli:  

J.Harden: 19 pkt, 10 ast, 7 zb 

P.George: 25 pkt, 7 zb  

aut. Miłosz Szumierz  

 

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,603FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ