Widzew Łódź kontynuuje swoją ofensywę transferową. Do Serca Łodzi od dłuższego czasu był poszukiwany dość intensywnie skrzydłowy. W końcu udało się takiego pozyskać, a sam zawodnik na papierze wygląda dość solidnie.
Jakość i wzmocnienie konkurencji
Widzew Łódź sfinalizował wyczekiwany transfer. Do zespołu Aleksandara Vukovicia dołączył Stipe Biuk. 23-letni lewoskrzydłowy zasilił łódzki klub na zasadzie wolnego transferu po tym, jak w połowie sierpnia rozstał się z Realem Valladolid.
Widzew wykorzystał tym samym nadarzającą się okazję, pozyskując zawodnika, który latem 2024 roku znajdował się na celowniku innego polskiego klubu – Rakowa Częstochowa. Medaliki nie zdołały jednak doprowadzić wówczas dopiąć do końca całej transakcji. Wówczas Biuk tego samego lata przeniósł się właśnie do Hiszpanii za cztery miliony euro.
Później były młodzieżowy reprezentant Chorwacji został wypożyczony do Hajduka Split. W ojczyźnie strzelił dwa gole i zanotował asystę w 20. spotkaniach. Po powrocie do Hiszpanii zaliczył 37 występów, strzelił gola i dołożył pięć asyst na zapleczu LaLiga. Trzeba dodać, że jeszcze na początku 2023 roku Los Angeles FC zapłaciło za niego 8,5 miliona euro.
– Stipe to zawodnik dynamiczny, szybki i odważny w grze jeden na jednego. Może występować zarówno na prawym, jak i lewym skrzydle, dlatego daje nam większe możliwości w ofensywie. Wierzymy, że w naszym zespole będzie się dalej rozwijał i wniesie dużo jakości do gry w bocznych sektorach boiska. Stipe ma dać Widzewowi wartość sportową, ale posiada również duży potencjał rozwojowy i sprzedażowy – powiedział dyrektor sportowy Widzewa Łódź Artur Płatek.
Stipe Biuk podpisał z Widzewem kontrakt do 2029 roku, a umowa zawiera opcję przedłużenia o dwanaście miesięcy. Chorwat potrafi grać na dwóch skrzydłach i zdecydowanie wzmacnia konkurencję na tych pozycjach. Widzew zabezpiecza sobie w takim razie tak bardzo ważne dla tego zespołu w ostatnim czasie pozycje. Sam zainteresowany jest po wielu zagranicznych wojażach, lecz skoro kilka lat temu płacono za niego niemałe pieniądze, to z pewnością nie jest to taki piłkarz, który nie potrafi grać w piłkę. Na papierze solidny i jakże potrzebny transfer dla Widzewa. Teraz czas na napastnika i w gabinetach przy Piłsudskiego wydaje się, że okno transferowe można zamykać.



