Górnik Zabrze nie przestraszył się faworyta. Będą emocje w rewanżu?

Górnik Zabrze nie przestraszył się zdecydowanego faworyta, ale za odważną grę nie dostał nagrody w postaci korzystnego wyniku. W pierwszym meczu IV rundy kwalifikacji Ligi Konferencji wicemistrz Polski przegrał przed własną publicznością z AS Monaco 2:3. Francuzi okazali się zabójczo skuteczni, natomiast gospodarze pokazali, że przed rewanżem na Stade Louis-II nie są jeszcze na straconej pozycji.

Michal Gašparík zdecydował się rozpocząć spotkanie bez Kacpra Urbańskiego. W środku pola znaleźli się Maximilian Dietz, Lukáš Sadílek i Paulo Bernardo, natomiast ofensywną trójkę tworzyli Peter Federico, Erik Prekop oraz Maksym Chłań. Monaco również nie przyjechało do Polski w najmocniejszym możliwym zestawieniu, ale w jedenastce Filipe Luísa nie brakowało nazwisk doskonale znanych z europejskich boisk. Od początku zagrali między innymi Eric Dier, Denis Zakaria, Lamine Camara oraz Mika Biereth.

Monaco wykorzystało pierwszą okazję

Początek spotkania nie wskazywał na to, że Górnik zamierza ograniczyć się do głębokiej obrony. Zabrzanie próbowali grać odważnie, ale już w 9. minucie przekonali się, ile może kosztować chwila nieuwagi przeciwko takiemu rywalowi. Monaco wyprowadziło kontratak, Mathys Detourbet zagrał prostopadle do Miki Bieretha, a napastnik gości wykorzystał przestrzeń pozostawioną przez defensywę gospodarzy i pokonał Philippa Schulzego. Pierwsza naprawdę groźna akcja Francuzów od razu zakończyła się golem. Górnik nie załamał się po stracie bramki. Z czasem coraz częściej gościł pod polem karnym rywala. Dwukrotnie próbował Peter Federico, strzał Maksyma Chłania został zablokowany, a w 34. minucie Lukáš Hrádecký musiał interweniować po uderzeniu Josemy zza pola karnego. Niedługo później swoją okazję po dośrodkowaniu Michala Sáčka miał również Sadílek. Statystyki pierwszej połowy dobrze oddawały jej przebieg. Górnik oddał dziewięć strzałów przy trzech próbach Monaco. Problem polegał na tym, że to Francuzi wykorzystali swoją najlepszą sytuację i schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Szalony początek drugiej połowy

To, czego zabrzanom brakowało przed przerwą, Monaco pokazało ponownie tuż po zmianie stron. W 51. minucie Lamine Camara zdecydował się na mocne uderzenie sprzed pola karnego. Senegalczyk trafił znakomicie w dolny róg i Schulze nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Wydawało się, że przy stanie 0:2 sytuacja Górnika staje się bardzo trudna. Odpowiedź przyszła jednak błyskawicznie. Zaledwie dwie minuty później Erik Janža dośrodkował w pole karne, a Erik Prekop wykończył akcję lewą nogą i przywrócił gospodarzom kontakt z przeciwnikiem. Zabrzanie złapali wiatr w żagle. Paulo Bernardo sprawdził Hrádeckiego z trudnej pozycji, chwilę później zablokowany został kolejny strzał Prekopa. W najlepszym momencie Górnika Monaco ponownie pokazało jednak swoją jakość w ofensywie. W 58. minucie Stanis Idumbo dośrodkował w pole karne, a Paris Brunner wygrał pojedynek z obrońcami i uderzeniem głową zdobył trzecią bramkę dla przyjezdnych. W ciągu siedmiu minut kibice zobaczyli aż trzy gole, a Monaco ponownie miało dwubramkową przewagę.

Liseth dał sygnał do kolejnego pościgu

Gašparík zareagował zmianami. W 66. minucie na boisku pojawili się Kacper Urbański i Sondre Liseth, którzy zastąpili Sadílka oraz Prekopa. Norweg potrzebował zaledwie kilku minut, żeby zaznaczyć swoją obecność. W 74. minucie Górnik wykonywał rzut rożny. Po rozegraniu stałego fragmentu i podaniu Paulo Bernardo Liseth dopadł do piłki w polu karnym i mocnym uderzeniem posłał ją w górny róg bramki Monaco. Zrobiło się 2:3 i spotkanie ponownie było otwarte. Chwilę wcześniej groźnie główkował Sáček, próbował też Urbański. Gospodarze nie zamierzali pogodzić się z porażką i do końca szukali trzeciego gola. Na murawie pojawili się jeszcze Bruno Durdov oraz Janis Antiste. Monaco w końcówce również mogło zamknąć spotkanie. Szczególnie groźnie zrobiło się po stałym fragmencie gry, kiedy Eric Dier doszedł do uderzenia głową i trafił w słupek. Goście ostatecznie dowieźli jednak jednobramkową przewagę.

Górnik przegrał, ale Monaco nie odjechało

Nie był to mecz, w którym francuski faworyt zdominował Górnika. Zabrzanie oddali 17 strzałów przy 13 Monaco, oba zespoły sześciokrotnie trafiały w światło bramki. Gospodarze wykonali również więcej rzutów rożnych – siedem przy czterech rywali – i minimalnie częściej utrzymywali się przy piłce. Różnicę zrobiła przede wszystkim skuteczność. Monaco trzykrotnie wykorzystało momenty, w których defensywa Górnika zostawiła rywalom zbyt dużo miejsca. Zabrzanie natomiast długo nie potrafili przełożyć swojej aktywności na bramki.

Porażka 2:3 oczywiście stawia w lepszym położeniu zespół Filipe Luísa, szczególnie że rewanż zostanie rozegrany w Księstwie. Nie jest to jednak wynik zamykający rywalizację. Górnik pokazał w Zabrzu, że potrafi tworzyć sytuacje przeciwko defensywie Monaco i nawet przy dwubramkowej stracie był w stanie wrócić do spotkania. Rewanż odbędzie się 27 sierpnia o godzinie 18:45 na Stade Louis-II. Zwycięzca dwumeczu awansuje do fazy ligowej Ligi Konferencji.

Górnik Zabrze – AS Monaco 2:3

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img