Raków Częstochowa wydarł remis w Chorwacji! Drużyna Kroczka pokazała charakter

Raków Częstochowa stanął przed bardzo ciężkim zadaniem w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji. Na drodze Medalików stanął chorwacki Hajduk Split. W tymże kraju zawsze trudno się gra. Na Bałkanach dzieją się różne rzeczy, a atmosfera na meczu przypomina jeden wielki kocioł. Dodatkowo aspekty piłkarskie na papierze niekoniecznie przemawiały na korzyść drużyny Dawida Kroczka. Częstochowianie mimo wszystko nie zamierzali tanio sprzedać skóry.

Dużo walki i nie poddawania się

Obawy o trudność tego spotkania potwierdziły się od samego początku. Gospodarze nie zamierzali próżnować i od razu chcieli przejąć inicjatywę w tej rywalizacji. Jednak Częstochowianie nie zamierzali tak łatwo się poddawać. Dobrze środkiem pola dyrygował Oskar Repka. Erick Otieno biegał od linii do linii, w ogóle się nie męcząc. Dobrze wyglądała formacja obronna, a Kacper Trelowski był po prostu pewny w swoich interwencjach. Pochwały pochwałami, lecz pierwszego gola w dwumeczu strzelili Chorwaci. W 21. minucie w za sprawą Michele Sego Hajduk wyszedł na prowadzenie. Zawodnicy Medalików nie zamierzali długo pozwalać na to, by rywale prowadzili. 6 minut później po znakomitym dośrodkowaniu Ericka Otieno, wyrównującą bramkę strzelił Mahir Emreli.

Następnie mecz się bardzo wyrównał. Zarówno jedni, jak i drudzy wyglądali bardzo solidnie niemal w każdym elemencie. Jednak w pierwszej połowie bramek już nie było dane nam oglądać. Hajduk nie taki straszny jak go malują. Piłkarze Dawida Kroczka pokazali charakter i grali naprawdę dobrze. Organizacja i pomysł na ten mecz na bardzo wysokim poziomie. Zabrakło skuteczności i zimnej krwi w wykorzystywaniu tworzonych okazji. Można było nawet prowadzić po pierwszej połowie. Przed meczem taki lekki niedosyt kibice Rakowa brali w ciemno.

Szybka weryfikacja i kłopoty?

Wydawało się, że Częstochowianie będą chcieli kontynuować dobrą grę, którą popisywali się w pierwszej części spotkania. Nic bardziej mylnego. Podopieczni Dawida Kroczka bardzo źle wyglądali na starcie drugiej połowy. Gospodarze stworzyli trzy bardzo dobre sytuacje, z czego pierwszą z nich zamienili na gola. W 47. minucie gola dającego prowadzenie Hajdukowi strzelił Dalisson de Almeida. Widmo kolejnych bardzo trudnych chwil nad obroną Rakowa Częstochowa wisiało i potencjalnie się zwiększało. Kłopoty miały nadejść, ale czy na pewno?

Adrion Pajaziti miał w tej sprawie inne zdanie i postanowił uspokoić kibiców Medalików. Albański pomocnik w 55. minucie postanowił brutalnym faulem na Diabym-Fadidze wykluczyć się rywalizacji i pomóc polskiemu zespołowi w odrabianiu strat. Ponad pół godziny miał polski zespół na osiągnięcie możliwie jak najkorzystniejszego wyniku przed meczem rewanżowym w Częstochowie.

Raków dopiął swego i sprawił sobie dobry wynik

Gospodarze po stracie swojego zawodnika cofnęli się bardzo głęboko. Starali się robić coś więcej niż tylko wybijanie piłki, lecz poza mało groźnymi kontratakami, nie byli zbytnio w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Kacpra Trelowskiego. Chorwaci umiejętnie przesuwali się za piłką, a biorąc pod uwagę problemy Rakowa Częstochowa w kreowaniu dużej liczby sytuacji, to ciężko było piłkarzom Dawida Kroczka strzelić co najmniej wyrównującego gola. Gdy wydawało się, że na próbach tylko się skończyło to w ostatniej akcji meczu cały na biało pojawił się Lamine Diaby-Fadiga. Raków wyszarpał remis, na który jak najbardziej zasłużył.

Częstochowianie mogą żałować, że bardziej nie wykorzystali okazji, jaką bez wątpienia była gra przez ponad pół godziny w przewadze jednego piłkarza. Remis w meczu wyjazdowym to wynik, który jak najdalej sprawia, że awans pozostaje jak najbardziej do ugrania. Za tydzień trzeba zagrać równie odważnie co w pierwszej połowie i nie pozwalać sobie na przestoje na początku poszczególnych połów. Można, a nawet trzeba powalczyć. Chorwaci nie pokazali się w tym meczu jakoś bardzo imponująco. Z pewnością nie jest to drużyna poza zasięgiem Rakowa Częstochowa.

Hajduk Split – Raków Częstochowa 2:2 (Sego 21′, Dalisson 47′ – Emreli 27′, Diaby-Fadiga 90+5′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img