Najlepsza jedenastka minionego sezonu Premier League

Miniona kampania Premier League przyniosła wiele emocji, zaskoczeń ale i świetnych występów piłkarzy, którzy w tym sezonie zapewnili sobie status gwiazd ligi. Wcześniej wybraliśmy spośród nich już jedenastkę zaskoczeń oraz rozczarowań, a teraz pora zająć się tymi, do których należały angielskie boiska w minionych miesiącach.

David Raya

Z pewnością niejeden kibic uznałby, że Raya nie jest najlepszym Davidem między słupkami drużyn grających w Premier League. Nie ma największej liczby czystych kont, udanych interwencji, byli od niego lepsi jeśli chodzi o stracone bramki, czy gole, którym zapobiegł. Jednak jeśli chodzi o całokształt sezonu i wszystkich aspektów gry – nie było nikogo, kto wyróżniałby się na tle reszty w tylu kategoriach. Gra nogami, ustawianie defensywy, 12 czystych kont, niemal 5 bramek, którym zapobiegł, brak większych błędów i największy procent obronionych strzałów spośród wszystkich golkiperów. Przed pierwszą kolejką przewidywałem, że Brentford będzie bić się o utrzymanie. Raya był jedną z postaci, dzięki którym podopieczni Thomasa Franka zamiast walczyć o ligowy byt, do ostatniej kolejki byli w grze o europejskie puchary.

REKLAMA

Wyróżnienie: Nick Pope

Kieran Trippier

Anglik był pierwszym z 4 wielkich wzmocnień Newcastle, które pozwoliły im na postawienie kroku w kierunku Ligi Mistrzów. Można było mieć wątpliwości, czy budowanie potęgi w Premier League powinno zaczynać od ściągania do klubu 31-latka. Jednak w minionym sezonie Kieran Trippier pokazał, że wiek nie był dla niego żadną przeszkodą. Trzeci najlepszy kreator ligi, z którym równać mogą się tylko Bruno Fernandes i Kevin De Bruyne. Chociaż w drugiej połowie rozgrywek nie dawał już tylu asyst co jesienią, to można obwiniać za to tylko jego kolegów, którzy notorycznie marnowali okazje po jego podaniach. Solidny w defensywie, dający fajerwerki z przodu, bez żadnych większych kryzysów przez całe 38 kolejek. W tym sezonie żaden inny prawy obrońca nawet nie zbliżył się do jego poziomu.

Wyróżnienie: Manuel Akanji

William Saliba

Po transferze do Arsenalu William Saliba dwa kolejne sezony spędził na wypożyczeniach w Ligue 1. Chociaż Francuz jasno wypowiadał się po powrocie z Marsylii, że liczy się dla niego gra w pierwszej jedenastce, to nikt nie mógł się spodziewać, że młody obrońca będzie tak ważnym elementem w układance Mikela Artety. Lider pełną gębą, nie popełniający zbędnego ryzyka, pewny z piłką przy nodze. Do momentu jego kontuzji Kanonierzy pewnie szli po mistrzostwo – gdy go zabrakło, odpadli z Ligi Europy, a Manchester City dogonił ich w ligowej tabeli na ostatniej prostej. Wcześniej Armatki dobrze radziły sobie mimo problemów zdrowotnych wielu piłkarzy. W trakcie rozgrywek wypadali Gabriel Jesus, Thomas Partey czy Aleksander Zinchenko, ale to właśnie uraz 22-latka pozostawił po sobie dziurę nie do załatania.

Wyróżnienie: Lisandro Martinez

Nathan Ake

„Kolejny przepłacony transfer”. „Zbyt słaby piłkarz na warunki Manchesteru City”. Tego typu komentarze nie były wcale kontrowersyjne po przenosinach Holendra na Etihad Stadium. W dwóch ligowych sezonach nie rozegrał nawet 25 spotkań, był nerwowy i popełniał błędy. Zdążył go skreślić chyba każdy. Każdy… poza Pepem Guardiolą. Hiszpan odnalazł miejsce dla Ake w nowej formacji, gdzie Nathan świetnie się spisuje. O tym jak udany sezon miał za sobą wychowanek Chelsea niech świadczy fakt, że w grze Obywateli nie dało się odczuć braku, wypożyczonego zimą do Bayernu, Joao Cancelo. Portugalczyk rok temu był najlepszym piłkarzem The Citizens. Ake nie tylko wszedł w jego buty, ale i dorzucił więcej pewności w defensywie – w grze 1 na 1 nie odstawał nawet od Kyle’a Walkera.

Wyróżnienie: Sven Botman

Rodri

W Premier League jedno się nie zmienia w ostatnich latach – Rodri wykonuje często niezauważaną, ale kluczową i świetną robotę. Mam wrażenie, że Hiszpan jest jak wino. Wraz z upływem lat staje się tylko lepszy. Przechwyty, przewidywanie akcji, wychodzenie spod pressingu i łączenie formacji obronnej z pomocą. Teraz, gdy John Stones również gra wyżej, mogłoby się wydawać, że rola defensywnego pomocnika znacznie się zmniejszy. Tymczasem nic bardziej mylnego, bo 26-latek rozegrał na angielskich boiskach najwięcej minut, spośród wszystkich piłkarzy z pola Manchesteru City.

REKLAMA

Wyróżnienie: Casemiro

Kevin De Bruyne

Ze względu na brak skutecznego napastnika, rok temu Kevin De Bruyne kończył sezon jako najlepszy strzelec Manchesteru City z 15 bramkami w lidze. Pep ustawiał go dużo wyżej niż obecnie, gdy na Etihad dzieli i rządzi Erling Haaland. Belg znów odpowiadał przede wszystkim za to, co umie najlepiej w całej Premier League – podawanie i asystowanie do kolegów. Szesnaście ostatnich podań pozwoliło mu już po raz czwarty zostać najlepszym asystentem w angielskiej elicie, co uczynił jako pierwszy piłkarz w historii. KDB to znów człowiek wielkich meczów, co udowadniał zdobywając bramki z Realem, Arsenalem czy Liverpoolem. Kevin potrafił się odnaleźć zarówno w nowym systemie, jak i w kolejnych eksperymentach Guardioli, gdy ustawiał się na fałszywej dziewiątce, a jego średnia pozycja na boisku była bliżej bramki rywala niż wcześniej wspomniany Norweg. De Bruyne? Pomocnik kompletny. Jeden z najlepszych w całej historii Premier League.

Wyróżnienie: Bernardo Silva

Martin Odegaard

Każdy z ofensywy Arsenalu miewał w tym sezonie gorsze momenty, ale nie można tego powiedzieć o Martinie Odegaardzie. Progres 24-latka względem zeszłego sezonu jest ogromny – dwukrotnie powiększył zdobytą wcześniej liczbę goli i asyst. Ale Norweg to nie tylko liczby. Kontrolowanie tempa akcji, rozgrywanie oraz kluczowe bramki i podania w spotkaniach, które nie szły po myśli Kanonierów. Jednym słowem – kapitan.

Wyróżnienie: Bruno Fernandes

Bukayo Saka

Pokuszę się o stwierdzenie, że wybór najlepszego prawego pomocnika był najtrudniejszy ze wszystkich. Jedyni piłkarze, którzy osiągnęli double-double? Bukayo Saka i Mohamed Salah. Dlaczego wybór padł na młodego Anglika, mimo że to Egipcjanin zgromadził więcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej? Przede wszystkim, aby docenić progres skrzydłowego Arsenalu, jak zrobił względem poprzednich sezonów oraz jego wkład w ogromny sukces klubu. Mo przyzwyczaił do bardzo wysokiego poziomu, a miewał relatywnie długie okresy posuchy.

Wyróżnienie: Mo Salah

Marcus Rashford

Bez wielkiego powrotu Anglika United nie miałoby co marzyć o grze w Lidze Mistrzów. Jednak tym sezonem Marcus udowodnił, że wciąż jest jednym z najlepszych piłkarzy w Premier League. Od początku Mistrzostw Świata błyszczał, a świetne występy z reprezentacji przeniósł na boiska ligowe. Erik ten Hag odbudował piłkarza, który jeszcze sezon temu był cieniem samego siebie. Po odejściu Ralpha Rangnicka Rashford znów pokazał jakie ma możliwości i nie sposób tego nie docenić. Obok Ake jest najbardziej pozytywnym zaskoczeniem w tej jedenastce.

Wyróżnienie: Gabriel Martinelli

Harry Kane

Zazwyczaj w takich zestawieniach staram się zachować balans, najczęściej decydując się na formację 4-3-3. Jednak dla Harry’ego Kane’a trzeba zrobić wyjątek. Przez 4 poprzednie kampanie nikt nie miał tak udanego sezonu jak Anglik. Strzelenie 30 bramek w tak grającym Tottenhamie? To wyczyn zakrawający o cud. Zwłaszcza, że reszta formacji ofensywnej Kogutów nie dojechała. Sprawiło to, że Kane miał największy udział w golach strzelonych przez swój zespół w całej lidze, przy expected Goals na poziomie „zaledwie” 21,5. Teraz gdy został mu rok kontraktu, 29-latek może powoli rozglądać się za nowym pracodawcą, by w końcu zdobywać upragnione trofea.

Wyróżnienie: Ivan Toney

Erling Haaland

Przybył. Zobaczył. Zwyciężył. Przy okazji bijąc kolejne rekordy Premier League. O Erlingu Haalandzie można pisać wiele, ale każdy kto choć czasem oglądał spotkania Manchesteru City, musiał docenić klasę Norwega. Były napastnik Borussii Dortmund pokazał, co znaczy Manchester City Pepa Guardioli ze skutecznym finiszerem. To nie bez powodu właśnie po jego przyjściu Obywatele mogą w końcu sięgnąć po upragnioną Ligę Mistrzów. A co tu dużo mówić o Wikingu, skoro strzelił więcej goli niż zagrał meczów. I to zarówno w Premier League, jak i zbierając bilans wszystkich występów. Haaland, czyli potwór. Potwór, który stworzył swoje własne standardy i był po prostu najlepszy.

Wyróżnienie: Ollie Watkins

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,877FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ