Mariusz Misiura po porażce z Legią: „Ta konferencja to jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu”

Motor Lublin był o krok od kolejnego zwycięstwa nad Legią Warszawa, ale w doliczonym czasie gry kompletnie wymknęło mu się ono z rąk. Po porażce 2:3 Mariusz Misiura nie ukrywał, że trudno mu pogodzić się z takim zakończeniem spotkania.

Jeszcze kilka dni wcześniej Motor sprawił Legii bardzo bolesną niespodziankę, wygrywając z nią 3:0 w Pucharze Polski. Ligowy rewanż długo układał się w podobnym kierunku. Warszawianie wprawdzie prowadzili do przerwy po rzucie karnym wykorzystanym przez Rafała Augustyniaka, ale po zmianie stron gospodarze odpowiedzieli dwoma bramkami Karola Czubaka. Napastnik Motoru trafił w 65. i 68. minucie, a jego zespół przez długi czas był o krok od zdobycia kompletu punktów. W końcówce wydarzyło się jednak coś, co w Lublinie zapewne jeszcze długo będzie rozpamiętywane. Wprowadzony z ławki Jakub Żewłakow doprowadził do remisu w 95. minucie, a w 101. minucie ponownie znalazł sposób na defensywę Motoru i zapewnił Legii zwycięstwo 3:2. Były to jego pierwsze ligowe gole w pierwszym zespole stołecznego klubu.

Motor Lublin tym razem z porażką

Takie zakończenie mocno przeżył Mariusz Misiura. Szkoleniowiec Motoru już na początku konferencji przyznał, że znalezienie odpowiednich słów po takim meczu nie jest łatwe.

Ta konferencja to jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu – powiedział trener Motoru. Dalej podkreślał, że trudno mu zaakceptować wynik, patrząc zarówno na sposób utraty bramek, jak i na sytuacje niewykorzystane wcześniej przez jego zespół. Szczególnie mocno wybrzmiało jego odniesienie do ligowej tabeli. – Najtrudniejsze dla mnie będzie jutro się obudzić z faktem, że my mamy pięć punktów, a Legia piętnaście – dodał.

Misiura zaznaczał przy tym, że nie zamierza licytować się na liczbę stworzonych sytuacji. Dla niego ważniejsze było to, w jakich momentach Motor dochodził do swoich okazji. Po drugim golu Czubaka lublinianie mieli dobry okres i kilka razy mogli podwyższyć prowadzenie. Ostatecznie żadnej z tych szans nie wykorzystali, a końcówka całkowicie odmieniła odbiór ich występu. Po drugiej stronie Marek Papszun mówił przede wszystkim o charakterze swojej drużyny. Trener Legii przypomniał, że kilka dni wcześniej jego zespół „dał plamę” w meczu pucharowym i tym razem chciał odpowiedzieć na tamto niepowodzenie. – Legia musi tak grać – bez względu na okoliczności. To jest nasz obowiązek – podkreślił.

Motor po raz kolejny pozostawił po sobie niezłe wrażenie, ale tym razem nie przełożyło się ono nawet na punkt. Po siedmiu kolejkach zespół z Lublina ma ich pięć. Legia po dramatycznym zwycięstwie dopisała natomiast kolejne trzy i pozostaje niepokonana w lidze.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img