Legia Warszawa dogadana z nowym napastnikiem, piłka po stronie pierwszoligowca

Legia Warszawa porozumiała się z Bohdanem Wjunnykiem w sprawie warunków indywidualnego kontraktu. Jak poinformował Bartłomiej Płonka z „Przeglądu Sportowego”, ustalenia zostały poczynione również z ojcem zawodnika, który reprezentuje jego interesy. Nie oznacza to jednak, że 24-letni Ukrainiec jest blisko przenosin na Łazienkowską. Legia nadal musi dojść do porozumienia z Lechią Gdańsk. Wjunnyk kilka dni wcześniej sam potwierdził, że warszawski klub złożył za niego ofertę. W rozmowie z Karoliną Jaskulską z Kanału Sportowego stwierdził, że propozycja jest ignorowana przez właściciela Lechii Paolo Urfera. Zawodnik nie ukrywa, że po spadku gdańszczan chciałby pozostać w Ekstraklasie. Wcześniej mówił również o zainteresowaniu Cracovii, ale według „Przeglądu Sportowego” krakowski klub nie wrócił z zapowiadaną lepszą ofertą.

Największą przeszkodą są oczekiwania finansowe. Kontrakt Wjunnyka obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku. Legia chciałaby pozyskać go za darmo po rozwiązaniu umowy z Lechią lub zapłacić niewielką kwotę odstępnego. W Gdańsku nie zamierzają jednak rezygnować z pieniędzy za zawodnika, którego sprowadzono jako wolnego gracza i związano długą umową. Stanowisko Lechii jest zrozumiałe również ze względu na problemy finansowe oraz zakaz rejestrowania nowych piłkarzy. Sprzedaż jednego z ważniejszych zawodników mogłaby pomóc w uregulowaniu zaległości. Oddanie Wjunnyka bez wynagrodzenia oznaczałoby utratę jednego z nielicznych aktywów, na których klub może jeszcze zarobić. Relacje pomiędzy stronami są jednak coraz bardziej napięte, a publiczne wypowiedzi Ukraińca zostały źle przyjęte przez Urfera.

Legia Warszawa chce, Lechia Gdańsk rozgrywa temat po swojemu

Wjunnyk trafił do Lechii w marcu 2024 roku po rozwiązaniu kontraktu z Szachtarem Donieck. W barwach ukraińskiego klubu zadebiutował w Lidze Mistrzów, pojawiając się na boisku w wygranym 3:2 spotkaniu z Realem Madryt. Później był wypożyczany do FK Mariupol, FC Zürich i Grazer AK. W Lechii rozegrał dotychczas 61 meczów ligowych, zdobył dziesięć bramek i zanotował pięć asyst. Pierwszy pełny sezon w Ekstraklasie zakończył z siedmioma golami oraz trzema asystami w 32 występach. W kolejnych rozgrywkach jego dorobek spadł do trzech trafień w 25 spotkaniach. Od początku maja pauzuje po urazie odniesionym w meczu z Radomiakiem Radom i nadal przechodzi rehabilitację. Ukrainiec nie jest typową „dziewiątką”. Może grać jako drugi napastnik, ofensywny pomocnik albo zejść w boczny sektor. Legia ma już Miletę Rajovicia, Antonio Čolaka, Rafała Adamskiego i Łukasza Zjawińskiego, dlatego Wjunnyk byłby przede wszystkim bardziej ruchliwą opcją do pressingu oraz gry pomiędzy liniami. Trudno dziwić się, że w obecnej sytuacji Lechii Gdańsk napastnik preferuje występy dla Legii Warszawa. Ma jednak ważną umowę z pierwszoligowcem, który przypomina, że to on rozdaje obecnie karty.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img