Lech Poznań nie zamierza próżnować na rynku transferowym. Po definitywnym sprowadzeniu Luisa Palmy i pozyskaniu kolejnego Irańczyka, przyszedł czas na wzmocnienie formacji defensywnej. Według informacji Szymona Janczyka z portalu Weszło.com Kolejorz rozważa sprowadzenie reprezentanta Ghany.
Czas na konkretne ruchy
Antonio Milic nie jest skłonny do przedłużenia kontraktu z Lechem Poznań. Chorwacki środkowy obrońca zaczął przedłużać negocjacje i czeka na lepsze oferty z innych klubów. Nie jest przesądzone, że z Lecha na pewno odejdzie, lecz włodarze klubu chcą na pozycji środkowego obrońcy się zabezpieczyć i jednocześnie wzmocnić. Tym bardziej, że na tej pozycji wcale nie jest tak bogato w składzie jak na innych pozycjach. Szymon Janczyk podał, że Lech Poznań jest zainteresowany usługami Terry Yegbe. Ghańczyk ma być bardzo blisko transferu do mistrza Polski.
To 25-letni środkowy obrońca. Jest lewonożnym, rosłym stoperem, posiadającym dwa występy w drużynie narodowej. Ostatni miał miejsce w maju. To wtedy rozstrzygała się kwestia zamknięcia kadry na mundial. Nie dostał powołania, a dodatkowo zabrakło dla niego miejsca szerokiej kadrze. Terry Yegbe rozwinął karierę w Finlandii, skąd trafił do Elfsborga. Szwedzi sprzedali go za 2,6 miliona do francuskiego FC Metz.
To zespół, który spadł z Ligue 1. To dzięki temu spadkowi Yegbe stał się dostępny na rynku, a przede wszystkim dla Lecha Poznań czym przykuł uwagę skautów poznańskiego klubu. Szymon Janczyk dodaje, że cała transakcja Lecha Poznań ma wynieść 3 miliony euro. Kolejorz dokona zatem drugiego najdroższego w swojej historii transferu.
Poszerzenie kadry i mocna konkurencja
Yegbe potrafi grać na dwóch pozycjach w defensywie. Jest w stanie sobie poradzić na środku obrony, jak i na jej lewej stronie. Jego lewa noga to coś co z pewnością jest godne uwagi i sprawia, że w Lechu chcą na takiego piłkarza wydać niemałe pieniądze. Czy przepłacone to oczywiście czas pokaże, jednak Lechici po raz kolejny pokazują, że nie zamierzają w tym okienku oszczędzać i spróbować ponownie powalczyć o jak najwyższe cele przede wszystkim na arenie międzynarodowej.
Dodatkowo jest to w pewnym sensie zabezpieczenie kadry. Nie wiadomo co z przyszłością Wojciecha Mońki. Antonio Milic sam powoli wypisuje się z Kolejorza przedłużając rozmowy kontraktowe. Mateusz Skrzypczak z kolei nie jest tym piłkarzem z mistrzowskiego sezonu Jagiellonii Białystok. Dlatego Lech Poznań potrzebował wzmocnień na tej pozycji i rusza po Ghańczyka. Możliwe, że wkrótce dojdzie do oficjalnego potwierdzenia angażu.

