Laver Cup: Zacięta walka w drugim dniu zmagań. Europa utrzymuje prowadzenie

Za nami drugi dzień tegorocznej edycji Pucharu Lavera. W Londynie ponownie nie brakowało dziś emocji. Drużyna Europy przystępowała do rywalizacji z niewielką zaliczką, prowadząc 3:1 po piątkowych meczach. Początek sobotnich spotkań nie ułożył się jednak po myśli ekipy Yannicka Noaha, która przegrała dwa pierwsze pojedynki. Sytuację uratował dopiero niezwykle zacięty trzeci mecz singlowy, a wieczorny debel ponownie wysunął Europę na prowadzenie w całym turnieju. 

Sobotnie zmagania otworzyło zwycięstwo Learnera Tiena, który po zaciętej walce pokonał Flavio Cobolliego. Samo spotkanie miało dwa zupełnie różne oblicza. Pierwsza partia padła łupem Amerykanina, który precyzyjnie punktował kłopoty serwisowe rywala. Włoch jednak szybko się otrząsnął i w drugim secie to on całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami na korcie.  Dwukrotnie przełamał Tiena i sięgnął po zwycięstwo w tej partii wynikiem 6:2. Zwycięzcę musiał zatem wyłonić super tie-break. A w nim więcej zimnej krwi zachował reprezentant Reszty Świata, zamykając cały mecz w najlepszy możliwy sposób – wygrywając wyniszczającą, 34-piłkową wymianę. 

Po Amerykaninie i Włochu na korcie zobaczyliśmy starcie Alexa de Minaura z Alexandrem Zverevem. Dla obu tenisistów była to powtórka z ubiegłorocznej edycji turnieju, rozgrywanego w San Francisco. Początek należał do rozgrywającego świetny sezon Niemca, który w pełni kontrolował wydarzenia z głębi kortu, wykorzystując swój potężny serwis. Błyskawicznie dwukrotnie przełamał rywala i pewnie zamknął pierwszą odsłonę wynikiem 6:2. Jak przyznał po spotkaniu Australijczyk, początek był dla niego bardzo trudny: 

– Sascha wszedł w ten mecz na pełnych obrotach. Uderzał piłkę na bardzo wysokim poziomie, z dużą siłą z obu stron, a ja miałem spore problemy, by znaleźć luki w jego grze. Sytuacja wyglądała dość ponuro – tłumaczył De Minaur. 

Z czasem jednak Australijczyk zaczął grać agresywniej, częściej pojawiał się przy siatce i modyfikował pozycję przy returnie. Taktyka ta przyniosła widoczny efekt, ponieważ Zverev zaczął popełniać więcej błędów, a De Minaur zapisał na swoje konto drugiego seta, wygrywając 7:5 w tie-breaku. O wszystkim musiał zadecydować zatem super tie-break, w którym Niemiec wypracował sobie piłkę meczową przy stanie 9:8. Znakomicie dysponowany w defensywie De Minaur zdołał jednak oddalić zagrożenie, a chwilę później sam wykorzystał swoją szansę przy stanie 10:9, wyprowadzając Drużynę Reszty Świata na prowadzenie 5-3. 

Alcaraz ratuje Europę 

Ostatnim singlowym spotkaniem dnia był pojedynek Carlosa Alcaraza z Taylorem Fritzem. 23-letni Hiszpan świetnie wszedł w ten mecz, przełamując rywala kapitalnym lobem na samym starcie i wygrywając partię 6:3. W drugim secie to Fritz przejął jednak inicjatywę, utrzymując wczesne przełamanie i zamykając partię wynikiem 6:4. 

W decydującej rozgrywce Hiszpan szybko odskoczył na 5:1. Przez cały mecz regularnie korzystał z drop-shotów, zmuszając świetnie serwującego Amerykanina do częstych dobiegów do siatki. Mimo to Fritz pokazał ogromny hart ducha, wypracowując dwie piłki meczowe (przy stanach 10:9 i 11:10). W kluczowych momentach Alcaraz zachował jednak spokój i obronił obie z nich. 

– Kiedy się uśmiecham, gram na luzie i po prostu cieszę się tenisem. To właśnie wtedy potrafię wejść na swój najwyższy poziom. Trzeba umieć odnaleźć się w trudnych chwilach, nawet jeśli stoisz przed obroną break-pointa albo grasz przy stanie 6-6 w tie-breaku – wyjaśnił Hiszpan. 

Ostatecznie przy wyniku 12:11 sam zamknął spotkanie efektownym skrótem, wyrównując stan rywalizacji na 5-5. Odniósł się do tego zagrania na pomeczowej konferencji: 

– Ćwiczę skróty od dziecka, to stały element mojej gry. Czułem to zagranie, więc w tych stykowych, ważnych momentach starałem się go używać jako swojej broni. 

Z kolei Taylor Fritz chłodno podsumował przyczyny porażki: 

– Trudno wymagać od siebie więcej z głębi kortu w starciu z nim. Musiałem po prostu odrobinę lepiej serwować i zdobyć więcej darmowych punktów po pierwszym podaniu. 

Ostatnie punkty drugiego dnia natomiast wpadły na konto Europy za sprawą debla. Casper Ruud i Alexander Zverev pokonali parę Brandon Nakashima / Alexander Bublik 6:4, 7:6(7). Reprezentanci Starego Kontynentu zaprezentowali dość niekonwencjonalne podejście do taktyki deblowej, ale zdołali znaleźć sposób na dobrze serwujących rywali. Zwycięstwo, przypieczętowane obroną piłki setowej w trwającym 97 minut starciu, pozwoliło drużynie Yannicka Noaha zakończyć sobotę z prowadzeniem 7-5 i mieć nieco więcej spokoju przed decydującą o losach Pucharu Lavera niedzielą. 

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img