Po pokonaniu kolejno Mayar Sherif, Marie Bouzkovej, Ivy Jovic, Marii Sakkari i Igi Świątek, Maja Chwalińska dodała dziś do swojej „kolekcji” kolejne zwycięstwo i sięgnęła po tytuł w Wuhan. Tym razem jej ofiarą padła Sonay Kartal, która mimo wygranego pierwszego seta finałowego pojedynku, ostatecznie musiała uznać wyższość naszej drugiej najlepszej tenisistki, która tym samym zgarnęła pierwszy w karierze tytuł głównego cyklu WTA Tour.
Wszystko zaczęło się jednak nie najlepiej, bo od wysoko przegranego seta przez Polkę. Ale jak to w tenisie bywa, nie ważne kto wygra pierwszą piłkę, liczy się to, kto wygra ostatnią. I tak było w przypadku tego polsko-brytyjskiego pojedynku. Mimo stanu 2:6, 0:2, Maja Chwalińska nie zamierzała dać za wygraną i cały czas szukała powrotu do gry. Wytrzymała mnóstwo trudnych, stresujących momentów, grając cały czas po prostu swój tenis i jak się okazało opłaciło się.
Po prawie trzech godzinach walki Bielszczanka padła na ziemię i mogła świętować największy sukces w dotychczasowej karierze.
Tuż po meczu 25-latka nie kryła emocji i wróciła do trudniejszych chwil z ostatnich miesięcy:
– To zwycięstwo znaczy dla mnie bardzo wiele i smakuje naprawdę wspaniale. Chyba wciąż do mnie nie dociera, co się stało, będę potrzebować paru dni, żeby to przetrawić – mówiła na konferencji. – Po French Open było pięknie, ale później przyszły trudniejsze momenty. Czułam, że ludzie bardzo surowo mnie oceniają i mocno to przeżywałam. Jestem tylko człowiekiem, więc nie ukrywam, że było mi ciężko. Nie przestałam jednak ciężko pracować i cieszę się, że to dziś zaprocentowało.
Making her first tour-level title a WTA 1000 🙀All the emotions for Maja Chwalinská ❤️#dongfengvoyahwuhanopen https://t.co/JhJTtpnIgo
— Tennis Channel (@TennisChannel) October 18, 2026
Niesamowite osiągnięcie Chwalińskiej
Tegoroczna droga Chwalińskiej robi wrażenie. Zawodniczka, która zaczynała sezon w okolicach 140. miejsca, a jeszcze podczas Roland Garros była poza setką, w poniedziałkowym notowaniu awansuje na 11. pozycję na świecie. Co ciekawe, oznacza to, że obecnie każda tenisistka z czołowej jedenastki rankingu jest aktualną mistrzynią przynajmniej jednego wielkiego turnieju (Wielkiego Szlema, WTA 1000 lub WTA Finals).
Dla polskiego tenisa to też historyczny moment. Chwalińska została bowiem trzecią Polką z tytułem rangi WTA 1000, po Agnieszce Radwańskiej i Idze Świątek. O ile Świątek swoje premierowe trofeum zdobyła od razu w Wielkim Szlemie, o tyle Maja na najwyższy stopień podium po raz pierwszy weszła właśnie w turnieju z cyklu 1000.
To także pierwszy przypadek w historii, kiedy dwie Polki wygrywają tysięczniki w jednym sezonie (Świątek w sierpniu triumfowała w Toronto). Co ciekawe, polskiemu tenisowi (kobiecemu oczywiście) do zebrania kompletu zwycięstw we wszystkich dziesięciu obecnych turniejach rangi WTA 1000 brakuje już tylko wygranej w Dubaju.
🇵🇱 Polskie mistrzynie w turniejach rangi WTA 1000:– Agnieszka Radwańska – Iga Świątek 🆕 Maja Chwalińska#zkortu https://t.co/hIG2e90uoy
— Szymon Przybysz (@SzymiPrzybysz) October 18, 2026
Maja Chwalińska – Sonay Kartal – 2:6, 6:4, 6:2


