Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie inaugurujące 29. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. Naprzeciwko siebie stanęły dwie ekipy, które w ostatnim czasie solidnie punktowały. GKS Katowice ostatnimi występami pokazał, że jego mecze potrafią przynosić mnóstwo emocji i zwrotów akcji. Motor Lublin przystępował do tego starcia z passą siedmiu meczów bez porażki.
GieKSa dominowała w pierwszych minutach starcia. Katowiczanie utrzymywali się przy piłce i regularnie zbliżali się do pola karnego. Pierwszą dogodną sytuację w tym spotkaniu miał Ilya Shkurin, który nie wykorzystał świetnej okazji do oddania strzału i wpadając w pole karne, próbował wymusić podyktowanie rzutu karnego. Białorusin zderzył się z Ivanem Brkiciem, który doznał kontuzji i chwilę później opuścił plac gry na noszach. Jego miejsce pomiędzy słupkami zajął Gasper Tratnik. Tuż po wejściu słoweńskiego golkipera ten już musiał wyciągać piłkę z siatki. Bright Ede wybił na 16 metr piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego, gdzie stał akurat Eman Marković, który soczystym strzałem posłał piłkę do bramki.
Na odpowiedź Motoru Lublin nie trzeba było długo czekać, bowiem w 29 minucie celne dośrodkowanie Van Hoevena wykorzystał najskuteczniejszy gracz Lublinian – Karol Czubak. Kolejny cios wyprowadziła drużyna gospodarzy, która wykreowała solidny kontratak. Bartosz Nowak skonkretyzował ofensywne poczynania GKS-u i wykorzystał celne podanie w pole karne Alana Czerwińskiego. W doliczonym czasie gry GKS Katowice wyszedł na dwubramkowe prowadzenie za sprawą wspominanego wcześniej Norwega. Marković przeżywa ostatnio bardzo dobry okres, a jego gra zdecydowanie może podobać się kibicom.
GKS Katowice w natarciu
Motor Lublin zaczął drugą połowę z wysokiego c, w 49. minucie bowiem strzelił bramkę kontaktową autorstwa Bartosza Wolskiego. Filip Luberecki wstrzelił piłkę w pole karne, którą ręką zablokował Lukas Klemenz. Katowiczanie czekali na decyzję sędziego, a w międzyczasie do bezpańskiej piłki dopadł Wolski i nie dał szans Kudle na obronę.
Strasznie nieskuteczny w tym pojedynku był Ilya Shkurin. Białoruski napastnik najpierw zmarnował stuprocentową sytuację, a kilka minut później strasznie długo składał się do strzału, kilkukrotnie przekładając futbolówkę i ostatecznie nic w tej akcji nie wyszło.
Długo wisiała w powietrzu kolejna bramka podopiecznych trenera Rafała Góraka. Gospodarze marnowali sytuację za sytuacją, a futbolówka nie umiała znaleźć drogi do siatki. W 6. minucie doliczonego czasu gry, boisko z powodu otrzymania drugiej żółtej kartki opuścił Karol Czubak. Seria bez porażki Motoru Lublin dobiegła tym sposobem końca. GKKS Katowice na swoim terenie jest w tym roku piekielnie skuteczny.
