Cristiano Ronaldo rekordzistą MŚ! Portugalia rozbiła Uzbeków w pył

Portugalia miała sobie coś w tym spotkaniu do udowodnienia. Pierwszy mecz na tym mundialu kompletnie im nie wyszedł. Drużynie wymienianej w ścisłym gronie faworytów do mistrzostwa świata po prostu nie przystoi tak grać i remisować z Demokratyczną Republiką Konga. Zwłaszcza, że to mundial – tu każde potknięcie może słono kosztować. Niemniej i tak byli faworytem w starciu z Uzbekistanem. Debiutanci zaczęli od porażki z Kolumbią. Nikt jednak od nich nie oczekiwał za wiele, ale i tak się postawili. Uzbecy nic nie muszą, oni już cieszą się z samego faktu, że tu są. Ale jakby tak zatrzymać Portugalczyków, z Cristiano Ronaldo na czele? To by były wspomnienia na lata dla całego kraju…

Świetny start, Ronaldo rekordzistą!

Portugalczycy przycisnęli natychmiast, a pierwsza świetna okazja pojawiła się szybko. Najpierw, w 2. minucie Bruno Fernandes został zablokowany. A chwilę później świetnie dośrodkowywał Nuno Mendes. Wrzutka rewelacyjna, szkoda tylko, że Cristiano Ronaldo jej nie domknął. Można było pomyśleć sobie „o masz, znowu Ronaldo zawodzi”. I 2 minuty później wyprowadził każdego z tego błędu. Wykorzystał płaskie zagranie João Cancelo i trafił do siatki. Dzięki temu stał się rekordzistą – jako pierwszy w historii strzelił gola na wszystkich 6 mundialach, w jakich brał udział!

REKLAMA

Najwidoczniej podopieczni Roberto Martineza wyciągnęli wnioski z ostatniej wpadki i znacząco poprawili poziom swojej gry. Inna sprawa, że Uzbekistan wyglądał bardzo słabo, jakby nie dojechał w ogóle na mecz. Na 1:0 w każdym razie w ogóle się nie zanosiło. I o takim wyniku można było zapomnieć już w 17. minucie. Pedro Neto został sfaulowany tuż przed polem karnym, Portugalia dostała wolnego. Każdy spodziewał się strzału Ronaldo, ale ku lekkiemu zaskoczeniu uderzył jednak Mendes. Najwidoczniej zaskoczyć także dał się Abduvohid Nematov, który trochę za późno rzucił się do piłki i Portugalczycy szybko podwoili prowadzenie. Wyjątkowo łatwo układało się to spotkanie ekipie z Półwyspu Iberyjskiego.

Choć Portugalczycy mogli się przeliczyć po takim dobrym początku. Tuż po przerwie na nawodnienie Białe Wilki ruszyły do ataku. Piłkę prowadził Cancelo, ale przechwycił ją Abbosbek Fayzullaev. Potem od kolegi dostał ją Aziz Ganiev i nie dał szans bramkarzowi na obronę, uderzając prosto w okienko. Gol nie został jednak uznany – Fayzullaev potraktował Portugalczyka za ostro przy odbiorze. Faworyci mieli słabszy moment i dostali sygnał, że muszą się mieć na baczności. I nie zlekceważyli go. W 39. minucie kontratak, Fernandes z zegarmistrzowską precyzją podał do Ronaldo, a 41-latek z ostrego kąta wpakował piłkę do bramki.

Zabawa piłką Portugalczyków

Jeszcze tuż przed końcem pierwszej połowy Ronaldo miał szansę na hat-tricka. Chciał wykorzystać dobre dogranie ze skrzydła i sprytnie, podcinką umieścić piłkę w siatce. Na szczęście dla bramkarza Abdukodir Khusanov dobiegł do piłki i wybił ją z linii bramkowej. Portugalia miała pełną kontrolę nad meczem i rozgrywała piłkę, jak tylko sobie zażyczyła. Ich prowadzenie wydawało się kompletnie nie do ruszenia. Uzbekistan był zamknięty na swojej połowie i z rzadka w ogóle z niej wychodził. Po przerwie w sumie niewiele się zmieniło. Podopieczni Fabio Cannavaro byli jedynie tłem dla rywala. Portugalia świetnie się czuła na murawie i zmiana wyniku wydawała się kwestią czasu. Rywale miewali tylko chwilowe zrywy, ale jeśli po kontrze uderza się wprost w bramkarza, to można zapomnieć o złapaniu kontaktu.

Próbowali Uzbecy, tego im odmówić nie można. Ale różnica w jakości czysto sportowej była drastyczna. Portugalczykom z kolei nie można było odmówić pomysłowości. W 58. minucie kapitalnie rozegrali rzut wolny. Zamiast uderzać prosto na bramkę, Fernandes zagrał do Ronaldo idealnie w tempo. Nematow zdołał sobie z tym poradzić. Ale nie udało się 2 minuty później, przy rzucie wolnym. Zrobiło się ogromne zamieszanie i na nieszczęście debiutantów piłka wpadła do ich bramki. Uznano ją za samobója Khusanova, który był zajęty pilnowaniem przeciwnika i futbolówka niefortunnie się od niego odbiła.

Różnica klas, Portugalia z kompletem punktów

Uzbekistan momentami aż się prosił o problemy. Nie można wybijać piłki tak w czytelny sposób, że tylko szybka rehabilitacja i świetna obrona powstrzymuje Ronaldo przed hat-trickiem. Portugalia nieustannie kontrolowała boiskowe wydarzenia i dyktowała warunki gry. Warunki, którym rywale z Azji nie byli w stanie sprostać. Czasami co prawda potrafili dojść do strzału, ale bramkarz pozostawał w zasadzie niezagrożony. Momentami można było aż zapomnieć, że Diogo Costa znajduje się na boisku. Uzbecy wyglądali na pozbawionych wiary. W sumie słusznie, bo ten wynik, na tym etapie, czyli ostatni kwadrans spotkania, był już nie do uratowania. Tym bardziej w 87. minucie, kiedy Rafael Leão wykorzystał prosty błąd Uzbeków w defensywie i ustalił wynik spotkania.

Podobnie jak z DR Konga, był to mecz, w którym Portugalia była zobligowana do zwycięstwa. Z tą różnicą, że tym razem wywiązała się ze swojego obowiązku. W porównaniu do pierwszego spotkania gra zespołu z Półwyspu Iberyjskiego była dużo lepsza. Kontrolowali cały mecz, niemalże od deski do deski. Potrafili także błysnąć sprytem i kreatywnością. Zdominowali rywala i wykorzystywali do maksimum tę różnicę klas. A Uzbecy? Cóż, raczej nie należało od nich oczekiwać cudów i wielkiego zwycięstwa. Nikt tutaj nie musiał wskazywać miejsca w szeregu, bo ono jest znane obu drużynom.

Portugalia – Uzbekistan 5:0 (Ronaldo 6′, 39′, Mendes 17′, Khusanov 60′ (sam.), Leão 87′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ