Wisła Kraków pokonała Raków Częstochowa 2:1 w meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Gospodarze objęli prowadzenie w 53. minucie po trafieniu Juliusa Ertlthalera, jednak w końcówce spotkania Lamine Diaby-Fadiga wykorzystał rzut karny i doprowadził do wyrównania. Kiedy wydawało się, że Częstochowianie wywiozą z Krakowa punkt, w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry zwycięskiego gola strzelił Kacper Duda. Dla 22-letniego pomocnika było to pierwsze trafienie na poziomie Ekstraklasy. Powrót Dawida Szwargi na stanowisko trenera Rakowa zakończył się porażką, a jego zespół nadal pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli.
Wisła Kraków od początku naciskała. Raków miał problemy
Przed sobotnim spotkaniem oba zespoły znajdowały się w zupełnie innych sytuacjach. Wisła po jedenastu kolejkach miała 18 punktów i utrzymywała się w górnej części tabeli, podczas gdy Raków zamykał stawkę z zaledwie sześcioma punktami. Częstochowianie przystępowali do rywalizacji po zmianie szkoleniowca. Dawid Szwarga wrócił do klubu z zadaniem poprawienia wyników drużyny, która w pierwszych jedenastu spotkaniach poniosła aż dziewięć porażek. Krakowianie liczyli natomiast na przedłużenie zwycięskiej serii przed własną publicznością, gdzie w obecnym sezonie radzili sobie zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Wisła rozpoczęła spotkanie bardzo dobrze i już w pierwszych minutach dwukrotnie mogła objąć prowadzenie. Najpierw Kacper Trelowski popisał się znakomitą interwencją po uderzeniu Ángela Rodado z pola karnego, a następnie zatrzymał próbę Juliusa Ertlthalera z około siedemnastu metrów. Gospodarze wysoko odbierali piłkę, utrudniając Częstochowianom wyprowadzanie akcji. W ósmej minucie sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował nawet rzut karny dla Wisły, dopatrując się zagrania ręką Bogdana Racovitana. Po analizie VAR arbiter zmienił jednak decyzję. Powtórki wykazały, że rumuński obrońca nie popełnił przewinienia, a Raków uniknął bardzo wczesnej straty bramki.
Z upływem czasu spotkanie stało się bardziej wyrównane, choć nadal więcej konkretów w ofensywie prezentowali gospodarze. Raków koncentrował się przede wszystkim na zabezpieczeniu własnego pola karnego, a próby przedostania się pod bramkę Marcela Łubika rzadko kończyły się groźnymi strzałami. Częstochowianie nie oddali ani jednego celnego uderzenia w pierwszej połowie, ale zdołali utrzymać bezbramkowy remis do przerwy. Wisła mogła żałować niewykorzystanych sytuacji z początku spotkania, szczególnie że Trelowski kilkukrotnie pokazał, jak trudno będzie go pokonać.
Ertlthaler dał prowadzenie, Raków odpowiedział po interwencji VAR
Po zmianie stron Dawid Szwarga zdecydował się na korekty w składzie, wprowadzając Karola Struskiego i Mahira Emrelego. Raków próbował poprawić organizację gry, ale w 53. minucie stracił bramkę po szybkim ataku gospodarzy. Dario Grujčić odegrał ważną rolę w rozegraniu akcji, po której piłka trafiła do Juliana Lelievelda. Holender zagrał prostopadle do Juliusa Ertlthalera, który wbiegł w pole karne i precyzyjnym uderzeniem pokonał Trelowskiego. Częstochowianie sygnalizowali jeszcze pozycję spaloną, ale jeden z obrońców złamał linię defensywy i trafienie zostało uznane. Dla austriackiego pomocnika był to pierwszy gol w Ekstraklasie.
Raków stopniowo zaczął przejmować inicjatywę, a trenerzy obu drużyn sięgali po kolejnych rezerwowych. W zespole gości pojawili się między innymi Władysław Koczerchin i Jakub Jendryka, natomiast Wisła w 66. minucie przeprowadziła potrójną zmianę, wprowadzając Victora Meseguera, Eliasa Youana i Marka Božicia. W 72. minucie Częstochowianie zdołali nawet umieścić piłkę w siatce. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego doszło do zamieszania przed bramką Łubika, które wykorzystał Diaby-Fadiga. Radość Francuza okazała się przedwczesna. Sędziowie długo analizowali sytuację i ostatecznie anulowali gola z powodu spalonego. Częstochowianie nie zrezygnowali jednak z walki o wyrównanie. W 82. minucie doszło do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji, kiedy Victor Meseguer spóźnił się z interwencją i kopnął Diaby-Fadigę w polu karnym. Sędzia początkowo nie zauważył przewinienia, ale po obejrzeniu powtórki na monitorze przyznał gościom jedenastkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany i w 84. minucie doprowadził do remisu. Francuz po raz kolejny okazał się niezwykle ważnym zawodnikiem Rakowa. Tydzień wcześniej zdobył dwie bramki w wygranym spotkaniu z Wieczystą Kraków, a teraz był blisko zapewnienia Częstochowianom punktu na tym samym stadionie.
Kacper Duda bohaterem Wisły. Gol w setnej minucie!
Po wyrównaniu Rakowa wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów. Wisła przez ponad pół godziny utrzymywała prowadzenie, ale straciła je w momencie, gdy do końca regulaminowego czasu gry pozostawało zaledwie kilka minut. Sędzia doliczył dziewięć minut, a gospodarze próbowali jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Krakowianie nie zamierzali zadowalać się remisem, choć Raków był już bardzo blisko wywiezienia z Reymonta cennego punktu. Ostatecznie o wyniku przesądziła jedna z ostatnich akcji spotkania.
Wisła wywalczyła rzut rożny, a po dośrodkowaniu piłka trafiła do Kacpra Dudy. Pomocnik gospodarzy opanował futbolówkę w polu karnym i oddał mocny strzał z około dwunastu metrów, pokonując Kacpra Trelowskiego. Duda zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie i od razu zapewnił drużynie komplet punktów. Raków, który jeszcze kilkanaście minut wcześniej przegrywał 0:1, zdążył wyrównać i przez chwilę mógł liczyć na korzystny rezultat. Ostatecznie Częstochowianie ponownie zostali z niczym. Wisła Kraków odniosła ósme kolejne ligowe zwycięstwo na własnym stadionie, a Raków poniósł dziesiątą porażkę w dwunastym meczu sezonu. Dawid Szwarga rozpoczął drugą kadencję w Częstochowie od przegranej, choć jego drużynie zabrakło dosłownie kilkudziesięciu sekund do wywiezienia z Krakowa remisu. Gospodarze przez większą część spotkania byli groźniejsi, ale długo nie potrafili udokumentować swojej przewagi kolejnymi bramkami. W końcówce zostali ukarani za błąd we własnym polu karnym, a mimo to zdołali odpowiedzieć.


