Motor Lublin uratował punkt. Zagłębie Lubin może sobie pluć w brodę

12. kolejka PKO BP Ekstraklasy zaczęła się w Lublinie. Motor podejmował Zagłębie Lubin na fali dwóch ostatnich zwycięstw 3:2. Miedziowi w pamięci mieli zaś ostatni triumf nad Jagiellonią Białystok. Gospodarze znów zaczęli od straty gola, a grać zaczęli dopiero, jak zrobiło się już gorąco przy wyniku 0:2.

Wejście w piątkowy wieczór nie należało do najżywszych. Motor miał spore problemy z tworzeniem zagrożenia – celnego strzału ze strony gospodarzy przed przerwą nie ujrzeliśmy. Zlatan Alomerović jeśli musiał coś robić, to iść po leżącą za bramką piłkę i ustawić ją na lini piątego metra. Konkretniejsze pod tym względem było Zagłębie, które rzutem na taśmę zdołało otworzyć wynik za sprawą strzału Sebastiana Kerka. Niemiec złożył się do woleja po zagraniu z bocznej strefy od pracującego jak zwykle dla drużyny Marcela Reguły. Gasper Tratnik został jeszcze po drodze zmylony przez swojego kolegę – Tina Plavoticia. Piłka zdecydowanie zmieniła tor lotu po tym, jak odbiła się od nogi Chorwata.

Wcześniej też mógł zostać antybohaterem. Wystarczyło, że sędzia Mateusz Jenda wycenił zagranie ręką środkowego obrońcy na rzut karny. Po obejrzeniu powtórek taka decyzja nie zapadła, lecz Lubinianie i tak wreszcie dopięli swego. Gol przed zmianą stron dał im przewagę, którą po powrocie na boisko powiększyli. Tym razem już w typowy dla Zagłębia sposób. Daleki rzut wolny Kerka dotarł do Michała Nalepy, który zdecydował się nie na strzał, a zgranie piłki. Ta dość spokojnie zrobiła dwa kozły, czystym uderzeniem popisał się Reguła i zmienił wynik na 2:0.

Motor zaczął grać

Dobrze pracujący blok defensywny Lubinian nie mógł mieć do siebie żadnych pretensji za grę. Motor nie mógł nic zrobić, Karol Czubak został odcięty od świata zewnętrznego, a wynik był bardzo dobry. Trener Leszek Ojrzyński nie mógł przewidzieć, że po zdobyciu drugiej bramki wszystko się zmieni. Gospodarze zaczęli zatrudniać Alomerovicia do bronienia strzałów. Zza pola karnego najczęściej próbował Rony Lopes, ale i jeden strzał na swoim koncie zapisał Kamil Lukoszek. Do napastnika wciąż nie docierały wrzutki. Z pomocą przyszedł Nalepa, któremu zdążył się błąd. Piłka nie została wybita, do bramki wpakował ją Mateusz Łęgowski i zaczęły się problemy. Miedziowi skupili się już na obronie, Motor zaczął naciskać coraz mocniej, a w końcówce doprowadził do remisu. Jacques Mbaye Ndiaye uderzył po rzucie rożnym głową, Alomerović zdążył z interwencją, lecz nie przewidział jednego – Senegalczyk bez myślenia ruszył od razu za piłką. Przy dobitce bramkarz był bez szans.

Końcówka była dość brudna pod względem fauli, Lublinianie nie zdołali pójść po komplet oczek i po raz trzeci z rzędu wygrać 3:2. Przy tym scenariuszu ten remis to chyba i tak dobre zakończenie dla drużyny trenera Mariusza Misiury.

Motor Lublin – Zagłębie Lubin 2:2 (Łęgowski 74′, Ndiaye 87′ – Kerk 45+1′, Reguła 48′)

Mateusz Wiśniewski
Mateusz Wiśniewski
Kibic piłki nożnej w każdym wydaniu, 4-ligowej Ząbkovii Ząbki oraz zawodnik w jej rezerwach. Entuzjasta wszystkich statystyk i liczb związanych z piłką, od liczby bramek czy asyst, aż po czas spędzony przez szopa na boisku w MLS. Na codzień student dziennikarstwa i fan pana Tomasza Ćwiąkały. X @mwisnia10

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →