Górnik Zabrze zatrzymany w Łodzi. Widzew zaczął lepiej, ale znowu skończył bez zwycięstwa

Widzew Łódź i Górnik Zabrze mają ambicje walczyć o coś więcej niż bezpieczne miejsce w środku ligowej tabeli. Ci pierwsi nie szczędzili pieniędzy, by zbudować kadrę godną najwyższych lokat, jednak wciąż mają problem z wygrywaniem spotkań. Co innego Zabrzanie, którzy po wicemistrzostwie w sezonie 2025/26, mają apetyt na tytuł numer 15.

Świderski otworzył wynik, ale Górnik szybko przejął inicjatywę

Widzew rozpoczął spotkanie odważnie i już w pierwszych minutach potrafił przedostać się pod bramkę Philippa Schulze. W dziewiątej minucie Darian Males dośrodkował z głębi pola, a Giánnis Papanikoláou musnął piłkę głową i niewiele zabrakło, żeby zaskoczył bramkarza Górnika. Łodzianie dobrze radzili sobie z pressingiem, a zabrzanie mieli problemy ze spokojnym wyprowadzeniem futbolówki. W 16. minucie gospodarze wykorzystali stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Karol Świderski i skierował piłkę głową w stronę bramki. Tuż przed Schulzem próbował jeszcze interweniować Juljan Shehu, który nie dotknął futbolówki, ale skutecznie utrudnił bramkarzowi reakcję. Widzew objął prowadzenie, a kibice mogli mieć nadzieję, że ich drużyna pójdzie za ciosem.

Górnik Zabrze zaczął jednak coraz częściej dochodzić do sytuacji strzeleckich. W 19. minucie Sondre Liseth próbował zaskoczyć Drągowskiego uderzeniem bez przyjęcia, ale bramkarz odbił piłkę, a sytuację wyjaśnił Przemysław Wiśniewski. Chwilę później Widzew stracił Mariusza Fornalczyka, który doznał urazu mięśniowego i musiał opuścić boisko z pomocą sztabu medycznego – zastąpił go Stipe Biuk. Goście wykorzystywali problemy gospodarzy i coraz częściej pojawiali się w ich polu karnym. W 26. minucie Drągowski interweniował po dośrodkowaniu Kacpra Urbańskiego z rzutu rożnego, a trzy minuty później popisał się znakomitą paradą po strzale Paulo Bernardo z około dziesięciu metrów. Bramkarz Widzewa skrócił kąt i lewą ręką zatrzymał piłkę, która zmierzała w stronę bramki.

Widzew potrafił jednak odpowiedzieć. W 39. minucie Males świetnie dograł do Emila Kornviga, który znalazł się około siedmiu metrów od bramki. Duńczyk oddał strzał z półwoleja, ale trafił wprost w Schulzego. Gospodarze zmarnowali znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia, a chwilę później zostali za to ukarani. Kacper Urbański otrzymał piłkę przed polem karnym, miał wystarczająco dużo miejsca, żeby przygotować uderzenie, i posłał futbolówkę tuż przy słupku. Drągowski był bez szans, a Górnik doprowadził do wyrównania. Zabrzanie mogli nawet schodzić do szatni z prowadzeniem, ponieważ w 44. minucie Zeidane Inoussa zmarnował dogodną okazję, uderzając niecelnie z około dziesięciu metrów.

Drągowski ratował Widzew. Górnik miał coraz większą przewagę

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej groźnej akcji Zabrzan. Malthe Højholt przedarł się w pole karne z lewej strony i uderzył z ostrego kąta, trafiając w słupek. Widzew próbował odpowiedzieć, ale miał coraz większe problemy z utrzymywaniem się przy piłce. Gospodarze często ograniczali się do podań w poprzek boiska, a dobrze ustawieni zawodnicy Górnika skutecznie zamykali im drogę do własnego pola karnego. W 55. minucie Świderski oddał jeszcze strzał głową po dośrodkowaniu Jusufa Gazibegovicia, ale Schulze pewnie złapał piłkę. Kilka minut później napastnik Widzewa usiadł na murawie i zasygnalizował problemy zdrowotne. Ostatecznie w 60. minucie zastąpił go Sebastian Bergier, a równocześnie Christopher Cheng pojawił się w miejsce Steve’a Kapuadiego.

Górnik nie zwalniał tempa i coraz częściej sprawdzał czujność Drągowskiego. W 66. minucie Paulo Bernardo oddał mocny strzał zza pola karnego, który bramkarz Widzewa z trudem odbił na rzut rożny. Chwilę później próbował Peter Federico, ale jego uderzenie również nie przyniosło prowadzenia. W 69. minucie Hiszpan ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji i posłał piłkę płasko w kierunku bramki. Drągowski jeszcze raz popisał się znakomitą interwencją. W tym fragmencie spotkania zabrzanie mieli wyraźną przewagę, a statystyki tylko potwierdzały obraz gry. Po 72 minutach Górnik oddał 20 strzałów przy ośmiu próbach gospodarzy.

Trenerzy próbowali wpłynąć na przebieg spotkania zmianami. W Górniku Maksym Chłań zastąpił Inoussę, a Erik Prekop pojawił się w miejsce Lisetha. Chłań w 76. minucie znalazł się w polu karnym Widzewa, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. Gospodarze odpowiedzieli wprowadzeniem Marcela Krajewskiego oraz Frana Álvareza, którzy zastąpili Gazibegovicia i Malesa. Łodzianie coraz częściej musieli koncentrować się na obronie, a ich pojedyncze próby ofensywne nie przynosiły większego zagrożenia. Górnik nadal szukał zwycięskiego trafienia, choć nie wszystkie akcje kończyły się celniejszymi podaniami. W 83. minucie zabrzanie zmarnowali szansę na rozwinięcie kontrataku, kiedy Urbański niedokładnie zagrał na lewą stronę.

Widzew Łódź – Górnik Zabrze 1:1 Karol Świderski (16.) – Kacper Urbański (40.).

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →