Czwarta kolejka Bundesligi, rozegrana 18–20 września, przyniosła 33 bramki, pierwsze zwycięstwo Hamburgera SV oraz kolejny pokaz siły Bayernu Monachium. Bawarczycy rozbili Union Berlin aż 7:0, Michael Olise skompletował hat-tricka, a Harry Kane osiągnął granicę 100 ligowych goli w Niemczech. Mimo efektownego zwycięstwa mistrzowie nie objęli prowadzenia w tabeli. Borussia Dortmund pokonała Stuttgart 1:0 i jako jedyny zespół Bundesligi ma komplet 12 punktów po czterech spotkaniach.
W Mönchengladbach padło siedem goli, Werder odrobił dwubramkową stratę z Augsburgiem, a Paderborn doczekało się pierwszego zwycięstwa po powrocie do elity. Freiburg stracił pierwsze punkty, choć we Frankfurcie dwukrotnie odrabiał straty. Sytuacja Borussii Mönchengladbach robi się coraz trudniejsza: drużyna nie wygrała jeszcze meczu, straciła 16 bramek, a jej kolejnej porażki nie zdołał powstrzymać tymczasowy szkoleniowiec Jan-Moritz Lichte.
Bayern Monachium 7:0 Union Berlin
Gole: Jamal Musiala 18′, Harry Kane 39′ (k.), 54′, Michael Olise 43′, 73′, 76′, Ismael Saibari 70′
Bayern po remisie z Schalke i dość trudnej przeprawie z Elversbergiem wrócił do strzelania w naprawdę imponującym stylu. Union nie był w stanie zatrzymać gospodarzy nawet przez 20 minut. Wynik otworzył Jamal Musiala po podaniu Alphonso Daviesa, a jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Harry Kane, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Toma Rothego na Michaelu Olise. Dla Anglika była to setna bramka w Bundeslidze, zdobyta w zaledwie 98. występie. Dotychczasowy rekord należał do Dietera Müllera, który potrzebował 129 spotkań. Tuż przed zejściem do szatni trafił również Olise, ale Francuz najlepsze zostawił na drugą połowę. Najpierw obsłużył Kane’a, który głową zdobył czwartego gola, a później na listę strzelców wpisał się wprowadzony z ławki Ismael Saibari. W końcówce Bayern właściwie urządził sobie trening strzelecki. Olise dwukrotnie pokonał Frederika Rønnowa w odstępie trzech minut, kompletując hat-tricka i ustalając wynik na 7:0. Union po czterech kolejkach nadal nie ma zwycięstwa, a przeciwko Bayernowi właściwie nie istniał w ofensywie – jego xG wyniosło zaledwie 0,23.
Eintracht Frankfurt 2:2 SC Freiburg
Gole: Younes Ebnoutalib 10′, Jonathan Burkardt 36′ – Derry Scherhant 34′, Yuito Suzuki 48′
Freiburg przyjechał do Frankfurtu jako lider z kompletem punktów, ale już po dziesięciu minutach musiał odrabiać straty. Ritsu Dōan znalazł Younesa Ebnoutaliba, który z bliskiej odległości zdobył czwartą ligową bramkę w sezonie. Goście odpowiedzieli w 34. minucie za sprawą Derry’ego Scherhanta. Jego radość nie trwała jednak długo, bo zaledwie dwie minuty później Jonathan Burkardt wykorzystał podanie Robina Kocha i ponownie dał Eintrachtowi prowadzenie. Freiburg po raz drugi doprowadził do remisu niemal natychmiast po rozpoczęciu drugiej połowy. Scherhant dośrodkował na dalszy słupek, gdzie Yuito Suzuki popisał się świetnym uderzeniem z powietrza. Dla Japończyka było to już czwarte trafienie w sezonie, a jego kolega z zespołu mógł zakończyć spotkanie z jeszcze lepszym bilansem, gdyby wcześniej nie trafił w słupek z rzutu wolnego. Obie drużyny szukały zwycięstwa do końca, jednak swoje okazje zmarnowali między innymi Can Uzun i Lucas Höler. Freiburg stracił pierwsze punkty w rozgrywkach, ale remis na trudnym terenie pozwolił mu zachować miano niepokonanego zespołu.
Borussia Mönchengladbach 3:4 Mainz
Gole: Florian Neuhaus 11′, Isac Lidberg 59′, Shuto Machino 90+5′ (k.) – Phillip Tietz 18′, Sheraldo Becker 45+1′, Eric Martel 78′, Danny da Costa 89′
Zmiana trenera nie rozwiązała problemów Gladbach, które po czterech kolejkach ma już 16 straconych bramek. Tymczasowy szkoleniowiec Jan-Moritz Lichte rozpoczął od kilku zmian w składzie, a jedna z nich przyniosła szybki efekt. Florian Neuhaus, wracający do wyjściowej jedenastki, już w 11. minucie dał Borussii prowadzenie. Mainz odpowiedziało po siedmiu minutach, kiedy Sheraldo Becker dograł do Phillipa Tietza, a tuż przed przerwą sam Becker strzałem głową odwrócił wynik. Po zmianie stron gospodarze otrzymali doskonałą okazję na wyrównanie, jednak Kevin Diks nie wykorzystał rzutu karnego, trafiając w słupek. W 59. minucie było już 2:2 po golu Isaca Lidberga, ale ostatni kwadrans ponownie należał do Mainz. Najpierw Eric Martel wykorzystał dośrodkowanie Kaishu Sano, a w 89. minucie Danny da Costa zdobył czwartą bramkę gości. Gladbach zdołało jeszcze odpowiedzieć trafieniem Shuto Machino z rzutu karnego, lecz na kolejne zabrakło czasu. Warto odnotować również udział Jana Leszczyńskiego, który znalazł się w wyjściowym składzie gospodarzy, ale podobnie jak jego koledzy z defensywy nie zdołał zatrzymać ofensywy Mainz.
Hamburger SV 2:1 1. FC Köln
Gole: Nicolás Capaldo 44′, Yussuf Poulsen 50′ – Ragnar Ache 90′
Trzy porażki, dwanaście straconych bramek i ani jednego strzelonego gola. Tak wyglądał bilans HSV przed spotkaniem z Köln, dlatego w Hamburgu nie chodziło już wyłącznie o zdobycie punktów, ale również o przerwanie fatalnej serii. Goście początkowo byli konkretniejsi, a Marvin Schwäbe nie miał zbyt wiele pracy w bramce. Po przeciwnej stronie Daniel Heuer Fernandes musiał natomiast interweniować po próbach Lintona Mainy i Saïda El Mali. HSV przetrwało trudniejszy fragment i tuż przed przerwą objęło prowadzenie. Albert Grønbæk dośrodkował z rzutu rożnego, a kompletnie niepilnowany Nicolás Capaldo głową zdobył pierwszą ligową bramkę Hamburga w sezonie. Pięć minut po zmianie stron Duńczyk dołożył drugą asystę, tym razem przy trafieniu wprowadzonego z ławki Yussufa Poulsena. Köln rzuciło się do odrabiania strat, ale gola kontaktowego zdobyło dopiero w 90. minucie za sprawą Ragnara Ache. Dla HSV najważniejsze było jednak to, że wreszcie udało się dowieźć prowadzenie i zejść z boiska z kompletem punktów.
Werder Brema 3:2 FC Augsburg
Gole: Marco Grüll 66′, Niclas Füllkrug 86′, Mitchell Weiser 90+3′ – Robin Fellhauer 18′, Calvin Brackelmann 58′
Werder w poprzedniej kolejce pokonał RB Lipsk, a tym razem dołożył zwycięstwo, które przez długi czas wydawało się mało prawdopodobne. Augsburg rozpoczął spotkanie lepiej i w 18. minucie wyszedł na prowadzenie. Fabian Rieder świetnym podaniem uruchomił Robina Fellhauera, który uciekł obrońcom i pokonał Karla Heina. Po przerwie gospodarze zaczęli mocniej naciskać, ale to goście ponownie trafili do siatki. Calvin Brackelmann wykorzystał dośrodkowanie Alexisa Claude-Maurice’a z rzutu rożnego i w 58. minucie zrobiło się 0:2. Werder potrzebował jednak zaledwie ośmiu minut, żeby złapać kontakt. Marco Grüll otrzymał podanie od Chukiego, zszedł z piłką do środka i mocnym strzałem nie dał szans Finnowi Dahmenowi. Augsburg długo utrzymywał prowadzenie, ale w 86. minucie Niclas Füllkrug wykorzystał zamieszanie przed polem karnym i doprowadził do wyrównania. Gospodarze nie zadowolili się punktem, a w trzeciej minucie doliczonego czasu Grüll wycofał piłkę do Mitchella Weisera, który kapitalnym uderzeniem lewą nogą trafił na 3:2. Werder odrobił dwie bramki straty, a Grüll uczestniczył przy wszystkich trzech golach.
VfB Stuttgart 0:1 Borussia Dortmund
Gol: Maximilian Beier 70′
Borussia Dortmund nie potrzebowała kolejnego widowiska z kilkoma bramkami, żeby utrzymać komplet punktów. W Stuttgarcie liczyła się przede wszystkim skuteczność, a ta długo pozostawiała sporo do życzenia po obu stronach. Gospodarze próbowali wykorzystać obecność Deniza Undava w wyjściowym składzie, jednak przed przerwą nie zdołali poważniej zagrozić Gregorowi Kobelowi. Po zmianie stron Dortmund trafił do siatki za sprawą Ethana Nwaneriego, ale gol został anulowany z powodu spalonego. Decydujący okazał się ruch Niko Kovača, który w 62. minucie wprowadził Jobe’a Bellinghama i Konstantinosa Karetsasa. Osiem minut później Anglik znalazł miejsce po prawej stronie i zagrał płasko wzdłuż bramki, a Maximilian Beier z bliska pokonał Fabiana Bredlowa. Stuttgart szukał wyrównania, ale próby Grischy Prömela, Joshy Vagnomana czy Bilala El Khannoussa nie przyniosły efektu. Borussia dowiozła 1:0 i po czterech kolejkach ma dwanaście punktów, co ostatni raz udało jej się w sezonie 2015/16. W dodatku po raz trzeci w obecnych rozgrywkach zachowała czyste konto.
Bayer Leverkusen 2:0 RB Lipsk
Gole: Patrik Schick 45′, Miguel Gutiérrez 57′
Po czterech kolejkach trudno jeszcze ocenić, na co stać przebudowany Bayer, ale zwycięstwo nad Lipskiem to kolejny sygnał, że zespół Carlesa Martíneza zaczyna wyglądać coraz lepiej. Początek spotkania nie zapowiadał łatwego popołudnia gospodarzy. RB miał swoje okazje, a w 34. minucie Christopher Nkunku nawet trafił do siatki po podaniu Rômulo. Radość gości została jednak przerwana przez VAR, który dopatrzył się spalonego. Leverkusen odpowiedziało jeszcze przed przerwą. Miguel Gutiérrez dośrodkował z lewej strony, a Patrik Schick wykończył akcję, zdobywając bramkę w czwartym kolejnym meczu Bundesligi. W 57. minucie Hiszpan sam wpisał się na listę strzelców, wykorzystując nieudaną interwencję Ridle Baku po dośrodkowaniu Ibrahima Mazy. Lipsk próbował wrócić do spotkania, ale brakowało mu konkretów, a Mark Flekken po raz kolejny zachował czyste konto. Gutiérrez zakończył mecz z golem i asystą, a Bayer przed przerwą reprezentacyjną może pochwalić się trzema kolejnymi ligowymi spotkaniami bez porażki.
Schalke 04 0:0 SV Elversberg
Starcie dwóch beniaminków nie przyniosło tylu emocji, ile można było oczekiwać po ich wcześniejszych występach. Schalke przystępowało do meczu po zwycięstwie nad Unionem i remisie z Bayernem, natomiast Elversberg chciało wrócić do wygrywania po porażce z mistrzami Niemiec. Miron Muslić zdecydował się tym razem wystawić Edina Džeko od pierwszej minuty, ale Bośniak nie zdołał znaleźć sposobu na defensywę gości. Już na początku spotkania miał okazję po rzucie rożnym, lecz jego uderzenie głową minęło bramkę. Elversberg stopniowo zaczęło dochodzić do głosu, a po przerwie nawet trafiło w słupek, choć akcja i tak zostałaby anulowana z powodu spalonego. Schalke również miało swoje sytuacje, jednak Nicolas Kristof dobrze spisywał się w bramce beniaminka. Najlepszą okazję gości zatrzymał natomiast Loris Karius, który po godzinie gry popisał się podwójną interwencją po próbach Maurice’a Krattenmachera i Lukasa Petkova. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Hasan Kuruçay, który wygrał aż 17 pojedynków i był jednym z najpewniejszych punktów defensywy Schalke. Gospodarze przedłużyli serię bez porażki do trzech spotkań, ale po raz drugi z rzędu nie strzelili gola na własnym stadionie.
SC Paderborn 3:1 TSG Hoffenheim
Gole: Santiago Castaneda 29′, Stefano Marino 42′, Steffen Tigges 69′ – Adam Daghim 50′
Paderborn czekało na pierwsze zwycięstwo po powrocie do Bundesligi i w niedzielę wreszcie się doczekało. Początek nie wskazywał jednak na łatwe spotkanie, bo Hoffenheim miało swoje okazje, a Vladimír Coufal w 23. minucie trafił w słupek. Sześć minut później gospodarze wykorzystali zamieszanie po rzucie rożnym. Santiago Castaneda uderzył sprzed pola karnego, piłka odbiła się od jednego z rywali i wpadła do siatki. Tuż przed przerwą Laurin Curda przedarł się prawą stroną i wyłożył piłkę Stefano Marino, który podwyższył na 2:0. Hoffenheim odpowiedziało szybko po zmianie stron. Max Moerstedt zagrał do Adama Daghima, a ten pokonał Nahuela Nolla, zdobywając kontaktową bramkę. Goście coraz mocniej naciskali i byli blisko wyrównania, kiedy Bambasé Conté trafił najpierw w poprzeczkę, a później w słupek. Zamiast 2:2 zrobiło się jednak 3:1. Wprowadzony z ławki Steffen Tigges wykorzystał dośrodkowanie Jonaha Stickera i strzałem głową zapewnił Paderborn zwycięstwo. Beniaminek wygrał mimo mniejszej liczby jakościowych okazji od rywala, pokazując, że tym razem potrafił wykorzystać nadarzające się szanse.
Piłkarz kolejki: Michael Olise
Marco Grüll odwrócił mecz Werderu z Augsburgiem, Miguel Gutiérrez dał Bayerowi gola i asystę przeciwko Lipskowi, a Derry Scherhant miał udział w obu bramkach Freiburga we Frankfurcie. Trudno jednak szukać zawodnika, który w tej kolejce przebił występ Michaela Olise. Francuz rozpoczął strzelanie jeszcze przed przerwą, gdy precyzyjnym uderzeniem podwyższył na 3:0 przeciwko Unionowi. W drugiej połowie dołożył asystę przy trafieniu Harry’ego Kane’a, a później sam dwukrotnie pokonał Frederika Rønnowa. Szczególnie efektowny był gol na 7:0, kiedy Olise przymierzył w górny róg bramki z dystansu.



