Harry Kane mówi o wyjątkowym stylu gry. Bayern wygrywa, ale Anglik znów bez gola

Harry Kane uważa, że jego styl gry może zmienić sposób postrzegania klasycznych napastników. Zdobywca Złotej Piłki za 2026 rok przekonuje, że potrafi wpływać na przebieg spotkań nie tylko dzięki strzelanym bramkom, ale również poprzez rozegranie i pracę w defensywie. We wtorek Bayern Monachium pokonał Atlético Madryt 2:0, a Kane zaliczył asystę przy drugim golu. Sam nie trafił jednak do siatki już w trzecim kolejnym występie. Co ciekawe, w dwóch ostatnich meczach oddał jedenaście strzałów i ani razu nie zmusił bramkarza do interwencji.

26 października Harry Kane odebrał Złotą Piłkę, zostając pierwszym Anglikiem od czasów Michaela Owena, który sięgnął po to wyróżnienie. W poprzednim sezonie zdobył 73 bramki w 65 spotkaniach Bayernu i reprezentacji Anglii, wygrał trzy krajowe trofea i zajął trzecie miejsce na mundialu. Jeszcze kilka lat temu regularnie wypominano mu brak poważnych sukcesów drużynowych, a dziś trudno znaleźć napastnika, który mógłby pochwalić się równie imponującymi statystykami z ostatnich kilkunastu miesięcy. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przed spotkaniem z Atlético Anglik postanowił jednak zwrócić uwagę na coś więcej niż zdobywane bramki.

– Mam dość wyjątkowy styl gry i pod tym względem jestem również wyjątkowym zdobywcą Złotej Piłki. Niewielu napastników gra tak jak ja, osiąga podobne liczby, a jednocześnie cofa się do środka pola, pomaga w defensywie i uczestniczy w wielu innych elementach gry – przekonywał 33-latek, cytowany przez Goal.com. Kane dodał, że jego sukces może wpłynąć na sposób postrzegania pozycji numer dziewięć. Liczy, że młodsi zawodnicy zaczną dostrzegać, iż środkowy napastnik nie musi ograniczać swojej roli do oczekiwania na podania w polu karnym. Anglik nie ukrywał również satysfakcji z tego, że zdobył Złotą Piłkę, grając w sposób, który sam wypracował przez lata.

José Mourinho pomógł mu stać się bardziej wszechstronnym napastnikiem

Kane nie zawsze poruszał się po boisku tak swobodnie jak obecnie. Początkowo w Tottenhamie skupiał się przede wszystkim na wykańczaniu akcji, choć już wtedy miał bardzo dobre umiejętności podawania. Sam przyznaje, że jednym z ważniejszych momentów w jego rozwoju była współpraca z José Mourinho. Portugalczyk prowadził Spurs od listopada 2019 do kwietnia 2021 roku i zachęcał Anglika do częstszego opuszczania pozycji środkowego napastnika. Kane wspominał podczas konferencji rozmowę, w której Mourinho obiecał pomóc mu wykorzystać pełnię potencjału. Z perspektywy czasu przyznał, że portugalski trener rzeczywiście odegrał dużą rolę w jego rozwoju.

Efekty było widać już w sezonie 2020/21. Kane zdobył wówczas 23 bramki w Premier League, zostając królem strzelców, a jednocześnie zanotował czternaście asyst. Nikt w całej lidze nie miał więcej ostatnich podań. Współpraca z Son Heung-minem stała się jednym z największych atutów Tottenhamu, ponieważ cofający się Kane potrafił jednym podaniem uruchomić Koreańczyka wbiegającego za plecy obrońców. W Bayernie podobnie korzystają z tego Michael Olise i Luis Díaz, choć Anglik jeszcze częściej uczestniczy obecnie w rozegraniu akcji. Zdarza mu się odbierać piłkę niemal na pozycji defensywnego pomocnika, a kilkanaście sekund później pojawiać się w polu karnym rywali. Czy rzeczywiście oznacza to rewolucję w sposobie gry napastników? Niekoniecznie. Karim Benzema również znakomicie łączył zdobywanie bramek z rozgrywaniem, a Wayne Rooney przez znaczną część kariery potrafił wykonywać zadania ofensywnego pomocnika. Kane nie odkrył więc nowego sposobu gry, choć trudno odmówić mu skuteczności w łączeniu obu ról. Szczególnie że nawet po zdobyciu 73 bramek w jednym sezonie nie zamierza ograniczać swojej aktywności wyłącznie do pola karnego.

Jedenaście strzałów, zero celnych. Kane ma ostatnio problem ze skutecznością

Wtorkowy mecz z Atlético Madryt dobrze pokazał zalety i słabości obecnej gry Anglika. Bayern wygrał 2:0, a obie bramki padły po przerwie. W 54. minucie Lennart Karl wykorzystał nieudaną interwencję Robina Le Normanda i pokonał Jana Oblaka, natomiast dwadzieścia minut później wynik ustalił Konrad Laimer. Przy drugim trafieniu asystował właśnie Kane, który po odzyskaniu piłki przez Bayern dostrzegł lepiej ustawionego kolegę i wyłożył mu ją do strzału. Było to jego drugie ostatnie podanie w dwóch kolejnych występach, ale pod względem strzeleckim Anglik ma ostatnio spore problemy.

Przeciwko Atlético Kane oddał pięć strzałów i żaden nie zmierzał w światło bramki. W pierwszej połowie próbował efektownego uderzenia nożycami, później kilkukrotnie decydował się na strzały z dystansu, ale nie potrafił pokonać Oblaka. Znacznie więcej powodów do niezadowolenia miał po sobotnim meczu z Borussią Dortmund. Bayern zremisował 2:2, choć dwukrotnie prowadził, a Kane zmarnował rzut karny w 57. minucie, trafiając w poprzeczkę. Była to dopiero jego druga niewykorzystana jedenastka w Bundeslidze na 27 prób. Później Anglik obił jeszcze słupek, kończąc spotkanie z sześcioma strzałami i ani jednym celnym. Mimo tego zaliczył asystę przy trafieniu Dayota Upamecano.

W dwóch ostatnich meczach Kane oddał więc jedenaście strzałów bez celnego uderzenia, ale jednocześnie zanotował dwie asysty. Wcześniej nie zdobył także bramki przeciwko Freiburgowi, co oznacza, że obecna seria bez gola trwa już trzy występy. Jeszcze w październiku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. 17 października w spotkaniu z RB Lipsk Anglik strzelił gola i dwukrotnie asystował, natomiast cztery dni później przeciwko Arsenalowi zdobył bramkę z rzutu karnego i uczestniczył przy trafieniu Alphonso Daviesa.

Cztery gole i sześć asyst w Bundeslidze. Kane wciąż daje Bayernowi bardzo dużo

W ośmiu ligowych występach obecnego sezonu Kane ma cztery bramki i sześć asyst. To zdecydowanie słabszy dorobek strzelecki niż przed rokiem, kiedy po siedmiu kolejkach zdobył już dwanaście goli. Anglik znacznie częściej pomaga jednak kolegom w tworzeniu sytuacji, a jego liczba asyst pokazuje, że nie zniknął z ofensywnej gry Bayernu. Warto przy tym pamiętać, że nie każdy udział w rozegraniu kończy się bezpośrednim ostatnim podaniem. Czasami Kane wycofuje się do środka pola, przyciąga uwagę rywali i umożliwia skrzydłowym wejście w przestrzeń, której chwilę wcześniej nie było.

W niedawnej rozmowie z TNT Sports tłumaczył, że pozostawanie przez całe spotkanie między dwoma środkowymi obrońcami może znacznie ograniczać możliwości napastnika. Rywale są w stanie odciąć go od podań, a przy większym zagęszczeniu pola karnego trudno znaleźć miejsce na oddanie strzału. Kane woli cofnąć się po piłkę i samodzielnie włączyć w rozegranie. Jak przekonywał, taki sposób poruszania się często pozwala mu nawet częściej dochodzić do sytuacji bramkowych, ponieważ po oddaniu podania może później wbiec w pole karne, gdy obrońcy skupiają się już na innych zawodnikach. Nie oznacza to oczywiście, że można całkowicie ignorować jego ostatnie problemy ze skutecznością. Kane pozostaje środkowym napastnikiem i sam wielokrotnie podkreślał, że strzelanie goli jest jego podstawowym zadaniem. W ciągu ostatnich dwóch spotkań miał wystarczająco dużo okazji, żeby powiększyć dorobek, ale nie wykorzystał żadnej. Jednocześnie Bayern zdobył w tych meczach cztery bramki, a przy połowie z nich Anglik miał bezpośredni udział.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →