US Open: Iga Świątek pokonana przez mistrzynię olimpijską

Zaczęło się chyba najlepiej jak tylko mogło – od prowadzenia 5:0, potem jednak Qinwen Zheng pokazała dużą klasę i odwróciła wynik seta z Igą Świątek. Od tego momentu gra naszej reprezentantki kompletnie się posypała i po godzinie i pięćdziesięciu trzech minutach gry musiała pożegnać się z turniejem. 

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy wyczyn Zheng z trzeciej rundy przeciwko Madison Keys, kiedy to wróciła w trzecim secie z 0:5 na 7:5 to przypadek, to dzisiaj dostał odpowiedź. Chinka zdołała dokonać dzisiaj podobnej rzeczy ponownie, odwracając losy pierwszego seta z Igą Świątek. Co warte podkreślenia, po drodze obroniła ona aż trzy piłki setowe. W końcówce natomiast bez najmniejszych problemów wyserwowała sobie zwycięstwo i po godzinie gry prowadziła 1:0 w setach. 

W drugiej partii zaś przejęła inicjatywę w siódmym gemie, kiedy to do trzydziestu odebrała naszej reprezentantce podanie, a chwilę wcześniej sama obroniła aż dwa break-pointy. Cały mecz zakończyła z kolei w gemie dziewiątym, kiedy to wykorzystując czwartą piłkę meczową ponownie przełamała Polkę. 

Nasza tenisistka ze łzami w oczach opuszczała Arthur Ashe Stadium i naprawdę trudno się temu dziwić. Była przed spotkaniem z Chinką murowaną faworytką i trudno było myśleć, że zakończy się to w taki sposób. Szczególnie patrząc na to, co Świątek pokazywała w ostatnich tygodniach w Toronto, Cincinnati, czy nawet tutaj – w Nowym Jorku. 

Rundę wcześniej wykazała się dużą odpornością psychiczną i odwagą, wygrywając pojedynek z Marie Bouzkovą w dwóch zaciętych setach, broniąc w drugiej partii trzech piłek setowych.  

Dziś jednak zabrakło właśnie chłodnej głowy w momentach, które decydowały o losach pierwszego seta. Zamiast szybkiego zamknięcia partii przy prowadzeniu 5:0, w grę Polki wkradła się nerwowość, która bezpośrednio przełożyła się na rosnącą liczbę niewymuszonych błędów i utratę kontroli nad wymianami. 

Qinwen Zheng w pełni to wykorzystała, potwierdzając swoją wysoką dyspozycję z ostatnich tygodni. Mistrzyni olimpijska zaprezentowała niezwykle dojrzały tenis, zdołała przetrwać początkowy napór Polki, po czym umiejętnie przejęła inicjatywę na korcie. Skutecznie punktowała słabsze momenty Świątek i z zimną krwią wykorzystywała każdą szansę na przełamanie.  

Dla Polki oznacza to nieoczekiwany koniec nowojorskiego turnieju. Chinka natomiast awansuje dalej, potwierdzając, że odrabianie dużych strat w tegorocznym US Open staje się powoli jej rutyną. 

W kolejnym meczu Zheng zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Naomi Osaką a Eleną Rybakiną.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img