W czwartek Lech Poznań zapewnił sobie grę w fazie ligowej Ligi Europy, głównie dzięki wysokiemu zwycięstwu u siebie z FC Thun. Dla Poznaniaków to powrót do tych rozgrywek po 6 latach. Pomimo owianego złą sławą dwumeczu z Aarhus GF, zawodnicy Kolejorza wzbudzają spore zainteresowanie na rynku. Jedną z takich postaci jest Patrik Wålemark, lecz Lech kompletnie nie jest zainteresowany sprzedażą, nawet pomimo dużych starań.
Lech Poznań nie ma zamiaru sprzedawać swojej gwiazdy
Wålemark przykuwa uwagę przede wszystkim FC Kopenhagi. Zespół ze stolicy Danii zagra jesienią w Lidze Konferencji, nawet pomimo słabego sezonu w Superlidze. Tam bowiem w zeszłym sezonie uplasował się dopiero na 7. miejscu. Przepustkę do Europy wywalczył dzięki barażom z Brøndby, które wygrał. O zainteresowaniu Kopenhagi skrzydłowym Kolejorza donosi duński Bold. Trener tego klubu, Bo Svensson wskazywał na potrzebę wzmocnienia formacji ofensywnej. Mistrz Polski konsekwentnie odrzuca jednak wszelkie oferty za niego. A mówi się, że do Poznania wpłynęło ich już kilka. Najwyższa z nich opiewała na aż 5 milionów euro, co byłoby 3. najwyższym wydatkiem w historii 16-krotnego mistrza Danii.
Wygląda na to, że kibice Lecha nie muszą drżeć o przyszłość Szweda w klubie. Portal Weszło zajął się tym tematem od strony polskiej. Jak poinformował Szymon Janczyk, wyżej wspomniane 5 milionów euro to była kwota łączna, z bonusami. W rzeczywistości Lech od razu dostałby mniejsze pieniądze, przez co włodarze nawet nie chcieli marnować czasu na negocjacje. Źródła z Poznania są zgodne – Lech jest w takiej sytuacji, że nie musi go sprzedawać. Wålemark ma umowę ważną do końca sezonu 2028/29, więc nie ma potrzeby pozbycia się go w tej chwili. FC Kopenhaga musiałaby wyłożyć na stół gigantyczne pieniądze, a jak podaje Bold – klub ten nie jest znany z rozrzutności.
Wålemark to jedna z najjaśniejszych gwiazd Lecha. Jak dotąd w tym sezonie zanotował 6 bramek i 2 asysty. Wszystkie gole strzelił w europejskich pucharach. Przed Lechem ważny sezon, który zweryfikuje nie tylko jego, ale w zasadzie i całą Ekstraklasę, czy faktycznie czyni postępy, czy to tylko efekt Ligi Konferencji. Sprzedaż lidera w takim momencie to ostatnie, o czym myślą w Wielkopolsce. Tym bardziej, że sam Wålemark, z tego co wiadomo, nie pali się do odejścia. Po co zatem go oddawać?



