Pragmatyczna Wisła wypunktowała Wieczystą

Derby dla czerwonej części Krakowa! Wisła raczej nie grała typowo dla siebie i częściej starała kontrolować się mecz bez piłki, ale to przyniosło rezultat. Zwycięstwo 2:0 nad Wieczystą udało się osiągnąć dzięki dobrym kontrom oraz szczypcie magii po uderzeniu z dystansu. Żółto-czarni nie prezentowali się źle, lecz nie mieli wystarczającej skuteczności. Przez to zostali wypunktowani.

Dwóch krakowskich beniaminków, dwie różne historie. Biała Gwiazda całkiem nieźle przystosowała się do ekstraklasowych warunków. 7 punktów w 5 meczach to obiecujący dorobek. A to przy gwarantującym emocje widowiskowym stylu gry, przeniesionemu na najwyższy poziom rozgrywkowy z I Ligi.

Żółto-czarni to inny przypadek. Co prawda mają jeden mecz zaległy, ale w 4 spotkaniach zwyciężyli raz. Ta wygrana jednak wiąże się z kuriozalnymi okolicznościami, bo podopieczni zwolnionego już z posady Kazimierza Moskala niemal roztrwonili czterobramkową przewagę nad Piastem Gliwice. Derby z Wisłą były więc debiutem wagi ciężkiej dla nowego szkoleniowca Wieczystej Żeljko Kopicia.

Wyrównane derby

Wejście w rywalizację goście mieli jednak obiecujący. Mieli inicjatywę, swobodnie operowali piłką i nie wypuszczali przeciwnika z jego połowy. Błyskawicznie odzyskiwali futbolówkę ospałym, niemrawym i biernym Wiślakom. Niefrasobliwość mogła kosztować piłkarzy trenera Mariusza Jopa bramkę, bo po jednej z prostych strat dwójkową akcję Efthymiosa Koulourisa i Lisandro Semedo wykańczał ten pierwszy. Marcel Łubik stanął wtedy na wysokości zadania, sparując strzał na poprzeczkę.

Wkrótce wydarzenia boiskowe zaczęły przybierać inny obrót, bo Wisła zaczęła krzepnąć. Wieczysta głównie skupiała się na zorganizowanej grze w defensywie. Szarpali Marko Bozić i Jakub Krzyżanowski, ale bezskutecznie. Druga strona też próbowała odpowiadać, dzięki czemu starcie było płynne i w gruncie rzeczy atrakcyjne, choć brakowało klarownych szans. Widowisko zawierało w sobie sporo jakości czysto piłkarskiej.

Im bliżej było przerwy, tym Wisła coraz bardziej przejmowała kontrolę. Prezentowała się znacznie lepiej niż na początku i stworzyła sobie kilka sytuacji. Jedną z nich, całkiem dogodną, zmarnował Elie Youan. Większość groźniejszych akcji to efekt stałych fragmentów gry. Tymczasem zespół trenera Kopicia gasł. Mimo to całościowo spotkanie nie miało szczególnego faworyta, bo obie ekipy znalazły swoje momenty. Nie było tylko konkretów.

Wisła dopięła swego

Najwcześniejsze minuty drugiej części gry układały się podobnie do startu pierwszej połowy tym, że to Wieczysta częściej utrzymywała się przy piłce i kombinowała w atakach pozycyjnych. Biała Gwiazda potrafiła tym razem temu zaradzić oraz regularnie kontrować rywala. Kolejnej szansy po jednym szybkim ataku nie wykorzystał Youan. Kiedy jednak James Igbekeme napędził akcję, a Julius Ertithaler zacentrował, to Jordi Sanchez nie dał żadnych szans bramkarzowi.

Żółto-czarni musieli ruszyć do odrabiania strat i próbowali zmienić wynik. Wiele czasu spędzali nad rozmontowywaniem defensywy Wiślaków, ale często bezskutecznie. Kilka ciekawszych dośrodkowań w pole karne lądowało w strefach kontrolowanych przez gospodarzy, w innych sytuacjach defensorzy skutecznie blokowali próby Wieczystej.

Wisła nie spała, gdzieś tam też próbowała podwyższyć prowadzenie, ale nie miała już takiego impetu. Natomiast niezaprzeczalnie kontrolowała przebieg meczu. Dopiero w 78. minucie ponownie rzeczywiście zagroziła bramce przeciwnika, gdy kontrę wieńczył nieudanym uderzeniem Angel Rodado. Sztuki, która nie udała się Hiszpanowi, dokonał chwilę później Jeremy Guillemenot. Szwajcarski napastnik huknął z dystansu i zaskoczył Nikolę Cavlinę. Golkiper nie sięgnął piłki

Końcówka wcale nie była spokojna. Po strzałach Antonio Milicia z 30. metra i Koulourisa interweniować musiał Łubik. Bramkarz pokazał kunszt, nie dając podłączyć się Wieczystej do tlenu. Ta naciskała do samego końca, ale dziś wykończenie nie należało do jej mocnych stron. Biała Gwiazda dowiozła więc wygraną, zachowując czyste konto po raz pierwszy w tym sezonie.

Wisła Kraków – Wieczysta Kraków 2:0 (Sanchez 54′, Guillemenot 80)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img