Jakub Kamiński został nowym zawodnikiem Benfiki. 1. FC Köln oficjalnie potwierdził odejście reprezentanta Polski, a portugalski gigant skorzystał z klauzuli zapisanej w jego kontrakcie. Według niemieckich mediów i danych opublikowanych po transferze transakcja zamknęła się w kwocie 17 milionów euro. Kamiński podpisał w Lizbonie umowę do 2031 roku, a jego klauzula odstępnego w nowym klubie ma wynosić 60 milionów euro.
Jakub Kamiński ledwie rok temu znajdował się na zakręcie kariery. W sezonie 2024/25 częściej zaczynał mecze VfL Wolfsburg na ławce rezerwowych niż w podstawowym składzie. Drużyna prezentowała się dramatycznie słabo, Polak nie odgrywał w niej znaczącej roli. Nie brakowało głosów, że czeka go rychły powrót do Ekstraklasy. A jednak – Kamiński trafił na wypożyczenie do 1.FC Köln, jego wartość rynkowa znacząco poszła w górę, a po solidnym sezonie 2025/26 przenosi się do Benfiki. Mimo trudnego stanu początkowego wykorzystał swoją szansę.
Jakub Kamiński w końcu wziął na siebie odpowiedzialność
24-letni skrzydłowy w Kolonii zanotował więcej trafień niż przez trzy sezony w Wolfsburgu. Jego gra nie była idealna, miał kilka spotkań, w których wyraźnie czuć było spadek formy. A jednak zwrócił na siebie uwagę takiego klubu jak Benfica, który zapłacił około 17 mln euro. Kluczowe w kontekście Kamińskiego okazało się przeskoczenie między statusem „członka kadry” a „jednym z liderów”. W Wolfsburgu nierzadko dostosowywał się poziomem do przeciętnych kolegów. Nie robił różnicy, nie rozstrzygał spotkań, nie prowadził gry. W Kolonii sprostał wyzwaniu. W dużej mierze to dzięki jego trafieniom i asystom drużyna zdołała się utrzymać. Benfica kupiła nie tylko zdolnego zawodnika, ale także gracza, który ma argumenty, by dawać konkrety. Wydaje się, że dziś Jakub Kamiński to po prostu zupełnie inny piłkarz niż przed rokiem, gdy „pewność siebie” dotyczyła głównie treningów. Nie brakowało wówczas głosów ze sztabu VfL, że Polak podczas gierek wewnętrznych jest absolutnie jednym z najlepszych w klubie. Co z tego, skoro nie potrafił przełożyć tego na mecze o stawkę?
Liga portugalska jest słabsza niż niemiecka. Benfica to zespół, który w przytłaczającej większości spotkań ligowych będzie dominował rywali. Kamiński znajdzie się więc w nowej sytuacji – dotychczas (poza oczywiście Lechem Poznań) występował w klubach, które nie miały takich atutów ofensywnych jak przeciwnicy. To z kolei sprawia, że powinien mieć więcej możliwości do zaprezentowania swojego potencjału w kreowaniu akcji. Bez wątpienia będzie także oceniany na podstawie statystyk. Wyzwanie jest duże, oczekiwania dość oczywiste. Ostatnie dwanaście miesięcy przybliżyło Polaka do świata wielkiego futbolu. Teraz może wejść do niego i na dobre zagościć.

