Portugalia oparta o skrzydła. Dlaczego zespół Roberto Martineza zagrał dwa różne mecze?

Portugalia na obecnych Mistrzostwach Świata rozegrała dwa różne mecze. Zaczęła od rozczarowania w postaci remisu z Demokratyczną Republiką Konga (1:1), natomiast w kolejnym spotkaniu zrehabilitowali się wysoko pokonując Uzbekistan (5:0). Roberto Martinez dokonał kilku zmian, które pozwoliły ograć niżej notowanego rywala, który nastawił się defensywnie.

Portugalia opiera się na skrzydłach

Selekcjoner reprezentacji Portugalii system gry swojego zespołu oparł o boczne sektory boiska. To dość ciekawa koncepcja z tego względu, że Portugalia jest uznawana za reprezentację posiadającą najlepszy środek pola. W podstawowym składzie w dwóch pierwszych meczach grali Vitinha, Joao Neves oraz Bruno Fernandes, a w odwodzie pozostaje jeszcze choćby Bernardo Silva. Roberto Martinez chce jednak, aby druga linia zapewniła kontrolę nad meczem i potrafiła utrzymać piłkę, a przewagę zespół tworzył w bocznych sektorach boiska poprzez wygrywanie pojedynków lub podania prostopadłe w te strefy. To współgra z profilem napastnika, który posiadają Portugalczycy. Cristiano Ronaldo ma już 41 lat, ale nie zapomniał jak poruszać się w polu karnym i wciąż jest w stanie przyciągać piłki jak magnes, gdy tylko znajduje się w szesnastce przeciwnika.

REKLAMA

Uzytkownik Markstats w serwisie X w trakcie trwania 2. kolejki fazy grupowej mundialu 2026 podzielił się grafiką, która pokazywała czy dana reprezentacja wymienia procentowo więcej czy mniej podań od przeciętnego zespołu w konrektnej strefie boiska. W przypadku Portugalii mieliśmy do czynienia wówczas tylko z jednym meczem, natomiast patrząc na tą mapkę rzuca się w oczy, że drużyna Roberto Martineza nacisk gry przesuwa zdecydowanie na skrzydła. Tam wymieniają najwięcej podań i w tych obszarach szukają stworzenia przewagi, aby wprowadzić lub dograć piłkę w pole karne.

Niefunkcjonujące skrzydła

W meczu z Demokratyczną Republiką Konga na skrzydłach Roberto Martinez ustawił Bernardo Silvę oraz Pedro Neto. Zawodnik Manchesteru City na obecnym etapie kariery nie jest już jednak skrzydłowym, a ostatni sezon grał jako głęboko cofnięty pomocnik i nie możę dziwić, że w tym spotkaniu nie dał przewagi, którą oczekuje się od skrzydłowych, gdy zespół prowadzi ataki pozycyjne na połowie przeciwnika. Wejście Sergio Conceicao – naturalnego skrzydłowego, z wyższą umiejętnością dryblingu oraz wygrywania pojedynków – na drugą połowę trochę rozruszało prawą stronę Portugalczyków. Na lewej stronie selekcjoner Portugalczyków postawił natomiast na dwa duety. Od początku grał Pedro Neto z Nuno Mendesem, a od 72. minuty – Rafael Leao oraz Joao Cancelo, który rozpoczął na prawej obronie, natomiast później przeszedł na drugą flankę.

Dopóki na boisku był Nuno Mendes, Portugalia więcej zagrożenia stwarzała lewą stroną, często szukając górnych podań za linię obrony do wbiegającego lewego obrońcy, któremu jednak brakowało dokładnego dogrania w pole karne. Mimo wszystko, ocenianie która strona Portugalczyków w starciu z DR Konga wyglądała lepiej to jak wybieranie pomiędzy dżumą, a cholerą. Moglibyśmy się silić na różne opisy, ale najlepiej efektywność zespołu Roberto Martineza w tym spotkaniu oddają statystyki. 7 strzałów, 1 uderzenie celne, żadnej „dużej szansy” (big chance) oraz 0,65 xG. Roberto Martinez po pierwszym spotkaniu wiedział, że musi coś zmienić, aby jego zespół zaczął lepiej funkcjonować.

Poprawa z Uzbekistanem

Na mecz z Uzbekistanem Roberto Martinez dokonał w składzie tylko dwóch zmian. Do składu wrócił Ruben Dias, który wcześniej nie mógł zagrać i zastąpił Tomasa Araujo. Ponadto miejsce w wyjściowej jedenastce stracił Bernardo Silva kosztem Joao Felixa. Zmiana jednego skrzydłowego wystarczyła jednak, aby odrestaurować boczne sektory. Pedro Neto przeszedł na prawą stronę, gdzie ustawiał się szeroko, a Joao Cancelo pełnił rolę głębiej ustawionego zawodnika, dołączającego do stoperów w rozegraniu lub pełniąc rolę dodatkowego pomocnika. Na lewej flance pojawił się natomiast Joao Felix, który lepiej czuje się ustawiony między liniami, więc właśnie w te przestrzenie wchodził, zostawiając lewe skrzydło dla biegającego wzdłuż linii Nuno Mendesa.

Pomysł Portugalii na mecz z Uzbekistanem był bardzo podobny do tego, co widzieliśmy w rywalizacji z Demokratyczną Republiką Konga, natomiast wykonanie już o wiele lepsze. Piłkarze operujący w bocznych sektorach zostali ustawieni w rolach, które odpowiadają im charakterystyce, a dynamika pomiędzy graczami była właściwa. Byli zawodnicy od rozegrania, od gry na małej przestrzeni między liniami oraz od wbiegania za plecy obrońców. Zwycięzcy ostatniej edycji Ligi Narodów nie mieli więc problemu z rozbiciem Uzbekistanu. Już w pierwszej połowie zamknęli mecz strzelając trzy gole, później dorzucili jeszcze dwa trafienia i skończyło się 5:0. Zespół Roberto Martineza nastawił się na atakowanie bocznymi sektorami i bardzo często po zagraniach w ten sektor wchodził za linię obrony, wykorzystując, że po szybkim objęciu prowadzenia rywale ustawili się trochę wyżej. Sam Cristiano Ronaldo oddał tyle samo strzałów, co cały zespół w meczu z DR Konga i zanotował wyższy współczynnik goli oczekiwanych (xG).

Portugalia zdała najłatwiejszy egzamin

Na tym etapie turnieju zespół Roberto Martineza nie została jeszcze wystarczająco zweryfikowana. W pierwszych dwóch spotkaniach grali ze zdecydowanie słabszymi rywalami pod kątem potencjału kadrowego. Progres jaki dokonał się w meczu z Uzbekistanem w porównaniu do starcia z DR Konga oczywiście nie jest wystarczający, aby postawić tezę, że z Portugalią jest już wszystko dobrze, ale przypomina, że ten zespół nie jest tak słaby, jak sugerował pierwszy mecz na turnieju.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ