Stephen Bunting wreszcie przełamał złą passę w Premier League Darts, zwyciężając w czwartej nocy rozgrywek w Belfaście. W finale zmierzył się z holenderskim zawodnikiem Gianem van Veenem i pokazał, że pomimo słabego początku sezonu, wciąż potrafi grać na najwyższym poziomie. To pierwsze zwycięstwo Anglika w tym sezonie. Przy okazji jest to sygnał, że w lidze nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Coraz więcej wskazuje na to, że czwarta noc Premier League Darts w Belfaście może być momentem zwrotnym. Bunting wraca do formy i wygrywa dokładnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował.
Droga do finału nie była przypadkowa ani oparta na jednym dobrym fragmencie. Bunting po kolei eliminował rywali z najwyższej półki, w tym Luke’a Humphriesa oraz Jonny’ego Claytona. Grał dojrzale i konsekwentnie. W jego występie wreszcie było widać spokój w kluczowych momentach, lepszą kontrolę tempa spotkań i pewność na podwójnych. Brak skuteczności na podwójnych potrafi zaboleć w formacie Premier League.
Finał z Gianem van Veenem zaczął się po myśli Anglika. Już w pierwszym legu przełamał rzuty Holendra, a w drugim dorzucił efektowny 168-checkout, budując przewagę i podbijając atmosferę w hali. Van Veen próbował wrócić do meczu, urywając kolejne legi i szukając swojej serii. Jednak tym razem Bunting nie wypuścił kontroli z rąk. Trzymał ciężar punktowy, cierpliwie czekał na momenty przy tarczy i ostatecznie domknął spotkanie, trafiając w podwójną 20. W ten sposób zakończył finał na swoją korzyść. Potwierdził powrót do dyspozycji, o którym mówi się po jego zwycięstwie w Belfaście.
Warto podkreślić, że van Veen też był tego wieczoru w wysokiej formie. Po drodze pokonał Josha Rocka, który popisał się imponującym nine-darterem, a następnie ograł Gerwyna Price’a. Mimo tak mocnej ścieżki w finale nie zdołał odrobić strat i musiał uznać wyższość Buntinga.
Stephen Bunting przełamał złą passę
Po meczu Anglik przyznał, że doświadczenia z poprzednich sezonów Premier League, w których potrafił zaliczyć serię porażek, dziś działają na jego korzyść. „Zeszłoroczne przegrane siedem lub osiem meczów z rzędu naprawdę wiele mnie nauczyły. Dały mi doświadczenie i pozwoliły lepiej radzić sobie w trudnych sytuacjach” – powiedział Bunting, dodając, że wygrana w Belfaście może być jednym z najważniejszych momentów w jego karierze. Ten triumf to przypomnienie, że w Premier League Darts nie ma miejsca na wyroki po kilku słabszych tygodniach. Zwycięstwo w czwartej nocy może dać Buntingowi pewność siebie na kolejne mecze i realną szansę na odbudowanie pozycji w tabeli. Kibice z pewnością będą teraz uważniej śledzić kolejne występy „The Bulleta”. Belfast pokazał jedno: jeśli złapie rytm, potrafi wygrać z każdym.
