Ostatnie lata nie były dla Tottenhamu udane. Co prawda w sezonie 2024/25 klub sięgnął po Ligę Europy, ale kilka miesięcy później rozegrał jeden z najsłabszych sezonów w Premier League od lat, kończąc rozgrywki tuż nad strefą spadkową. Częste zmiany trenerów, brak stabilizacji i problemy kadrowe sprawiły, że Spurs ponownie musieli myśleć bardziej o odbudowie niż o walce z czołówką.
Tego lata sytuacja zaczyna jednak wyglądać inaczej. Tottenham oficjalnie potwierdził transfer Mateusa Fernandesa za 85 milionów funtów. Jednocześnie, według Fabrizio Romano, klub jest o krok od sprowadzenia Sandro Tonaliego z Newcastle. Włoch ma kosztować 92,5 miliona funtów plus 7,5 miliona w łatwych do osiągnięcia bonusach. Jeśli ta transakcja zostanie sfinalizowana, londyńczycy wydadzą na dwóch pomocników nawet 185 milionów funtów.
Tottenham przebudowuje środek pola
To nie są ruchy kosmetyczne. Fernandes i Tonali mają od razu podnieść jakość środka pola, który w poprzednim sezonie zbyt często wyglądał przeciętnie. Tottenham potrzebował zawodników, którzy dadzą kontrolę, intensywność i większą odporność na presję rywali. Tonali to piłkarz gotowy do gry na najwyższym poziomie. Zna Premier League, ma doświadczenie z Serie A, Ligi Mistrzów i reprezentacji Włoch. Fernandes jest z kolei młodszy, ale Tottenham najwyraźniej widzi w nim zawodnika do budowania nowego projektu. Kwota transferu pokazuje, że nie chodzi o uzupełnienie kadry, tylko o jedną z centralnych postaci drużyny.
Mimo braku gry w Lidze Mistrzów Spurs nadal potrafią przyciągać mocne nazwiska. Tonali był łączony z Realem Madryt, a o Fernandesa zabiegały inne kluby z czołówki Premier League. Sam fakt, że Tottenham potrafił wygrać takie rozmowy, jest dla kibiców bardzo ważnym sygnałem.
Czy to wystarczy?
Największym problemem Tottenhamu nie była jednak wyłącznie pomoc. Klub nadal potrzebuje napastnika, środkowego obrońcy, bramkarza i przynajmniej jednego uniwersalnego zawodnika do ofensywy. Odejścia Harry’ego Kane’a i Sona zostawiły nie tylko lukę sportową, ale też problem z przywództwem w szatni. Tonali może zostać liderem na boisku, ale trudno dziś zakładać, że od razu przejmie całą drużynę. Tottenham potrzebuje jeszcze kilku ruchów, jeśli naprawdę chce wrócić do walki o europejskie puchary.
Jedno jest pewne: klub zaczął okno bardzo mocno. 185 milionów funtów na dwóch pomocników to nie poprawianie kadry, tylko próba zbudowania jej od nowa. Teraz najważniejsze pytanie brzmi, czy Tottenham wreszcie dołoży do dużych pieniędzy spójny plan.

