Warta Poznań po ośmiu kolejkach znajduje się w strefie barażowej I Ligi. Beniaminek zaliczył bardzo dobry start na zapleczu Ekstraklasy, a wciąż ma spory potencjał, nie wszystkie mecze bowiem rozegrał zgodnie z planem. Warciarze wyrastają powoli na jednego z kandydatów do awansu do najwyższej ligi. Z wypowiedzianych podczas konferencji prasowej słów trenera Macieja Tokarczyka wynika, że jego drużyna nieustannie prze do przodu, aby się rozwijać.
Zieloni z Grodziska Wielkopolskiego do Poznania wrócili już rok temu, ale błyskawiczny powrót do I Ligi wiązał się z kolejnymi modernizacjami. Stadion trzeba było przystosować do wymagań, jakie obowiązują na poziomie zaplecza Ekstraklasy. Zajęło to 7 kolejek ligowych, ale Poznaniacy w końcu ponownie doczekali się swojego klubu w stolicy Wielkopolski. Powrót chyba wlał w zawodników Macieja Tokarczyka nieco werwy i energii, bo w niedawnym meczu domowym z Arką Gdynia prezentowali się olśniewająco. Teraz czeka ich drugie spotkanie u siebie z rzędu. Zmierzą się z Puszczą Niepołomice. Własna widownia ponownie ma być dla nich atutem.
– W Ogródku zawsze gra się przyjemnie. Jest w nim wyjątkowa atmosfera, co wielokrotnie zaznaczałem. Kibice nas niosą – czy jest dobrze, czy jest źle, wspierają nas. To skromny stadion, ale nasz stadion i dom. To pomaga – zaznaczył trener Tokarczyk.
Warta Poznań solidnie weszła w I Ligę
Spośród wszystkich beniaminków Warciarze zaliczyli najlepszy start. Wygrali cztery starcia i zajmują na ten moment 6. miejsce w tabeli ze stratą 3 punktów do lidera. Oczywiście na ten moment różnice są niewielkie, bo choć Unia Skierniewice (drugi beniaminek) wygrała jedno spotkanie mniej od zespołu z Poznania, to plasuje się dopiero na 15. pozycji. Więcej kłopotów ma Podbeskidzie Bielsko-Biała, które ani razu nie wygrało, ale aż siedem razy zremisowało. Znajduje się jednak w strefie spadkowej. Nie sposób natomiast nie uznać, że piłkarze z zielonej części Poznania wywalczyli najlepszą pozycję startową na kolejne tygodnie pierwszoligowych zmagań.
– Czy wziąłbym te 12 punktów w ciemno? Nie lubię takiego gdybania. Raczej opieram wszystko na faktycznym stanie rzeczy, więc tak naprawdę nie zastanawiałem się przed sezonem, ile punktów po 8 kolejkach będzie nas zadowalało. Patrzyłem na to, co mogę zrobić, żeby ta gra wyglądała tak dobrze, żeby przynosiła nam punkty. Biorąc pod uwagę, jak te spotkania wyglądały, jestem zadowolony z kierunku, w którym idziemy. Chcemy tą drogą dalej podążać – wyjaśnił szkoleniowiec Warty.
Mimo to nie zawsze Duma Wildy prezentowała się perfekcyjnie. Nieraz brakowało jej stabilności bądź skuteczności. Zapłaciła za to porażkami jak w starciu z Miedzią Legnica czy z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Trzeba pamiętać, że spora część piłkarzy musi dostosować się do warunków na wyższym szczeblu rozgrywkowym. II Liga pewne rzeczy darowała, ale teraz każda chwila nieuwagi może sporo kosztować.
– W 8 poprzednich meczach momentami graliśmy bardzo dobrze. Były też spotkania, w których traciliśmy kontrolę. Zarządzanie meczem to niezwykle istotna umiejętność w I lidze. Tutaj błędy ważą o wiele więcej niż w II lidze. Trzeba być skoncentrowanym i potrafić reagować na stratę bramki. Te rzeczy w kontekście zarządzania meczem należą do sfery mentalnej. Zaznaczałem to, mówiąc o poprzednich dwóch mikrocyklach, które były dla nas istotne. Dużo się wydarzyło, rozmawialiśmy z zawodnikami, trenowaliśmy. W efekcie rozegraliśmy świetny mecz z Arką Gdynia. Oby to zostało z nami w kolejnych spotkaniach, abyśmy widzieli dojrzałą Wartę Poznań. Nie zapominajmy jednak, że nasza liga jest jakościowa i różnice między drużynami są małe. Rywal również przygotowuje pomysły na dane spotkanie. Czasem jest zwyczajnie lepszy – przedstawił problem szkoleniowiec.
Rozwój przede wszystkim
Zeszłoweekendowa rywalizacja z Gdynianami była już w wykonaniu Zielonych perfekcyjna. Chyba za perfekcyjna w porównaniu do poprzednich rywalizacji. Choć stara prawda futbolu mówi, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz, to rzadko się ona sprawdza, bo zbytnio sprawę dyspozycji zespołu uogólnia. Podopiecznym trenera Tokarczyka wychodziło praktycznie wszystko. Nie można jednak lekceważyć tego, co w ostatnim czasie Warta Poznań wypracowała. Progres jest widoczny gołym okiem. Po strachu przed odbiciem się od I Ligi, co sugerowały wyniki przedsezonowych sparingów (wszystkich przegranych), nie ma już śladu.
– Liczby i test oka pokazują nam, że jeśli zespół skutecznie zbiera drugie piłki, to zwykle ma kontrolę w środku boiska. My taką kontrolę mieliśmy z Arką na bardzo dobrym poziomie. Równie ważne jest tak zwane uwolnienie piłki, czyli to, co się dzieje, gdy wychodzimy po odbiorze albo po zebraniu drugiej piłki – czy tracimy futbolówkę, czy potrafimy wejść w posiadanie jej, czy przeprowadzamy szybki atak, czy wchodzimy w pole karne przeciwnika. Te elementy są na niezłym poziomie, one pozwalają nam kontrolować spotkania. Ważne są rzeczy, które odbieramy jako creme de la creme dla kibica, czyli liczba wejść w pole karne, uderzeń na bramkę, tworzonych szans lub xG. Tworzymy szanse po różnych fazach gry. Na samym początku zwykle kreowaliśmy akcje poprzez atak pozycyjny albo stały fragment gry. Rozwinęliśmy się i wykorzystujemy też kontrpressing oraz wysoki pressing. Tak zdobyliśmy gola w ostatnim spotkaniu. Stajemy się coraz bardziej wielowymiarowym zespołem – przedstawił postępy trener Tokarczyk.



