Peter Federico ma świetną lewą nogę, a Górnik Zabrze ma trzy punkty

Górnik Zabrze ma obecnie wszystko, żeby w tym sezonie wygrać mistrzostwo. W meczu z Koroną Kielce podopiecznych oglądało się naprawdę dobrze. Drużyna najzwyczajniej w świecie gra w piłkę, ma do tego wykonawców i narzuca tempo, jakiego inni mogą nie dotrzymać.

Od samego początku ubrani na czarno Zabrzanie śmiało poczynali sobie na połowie Korony. W pobliżu pola karnego przebywali bardzo regularnie, kontrolując wydarzenia na boisku. Kielczanie próbowali zagrać na uwolnienie poprzez zagranie długiej piłki, lecz nie mogli złapać wytchnienia. Korona miała się jednak na baczności i bardzo dobrze wypełniała wolne przestrzenie. Górnik miał więc przewagę, lecz z niej nie korzystał. Siłę rażenia przyjezdnych było jednak widać jak na dłoni. Jedna z kontr po stracie Marcela Pięczka była tego najlepszym przykładem. Szybki wypad Petera Federico i zgranie na jeden kontakt z Maksymem Khlanem spalił na panewce dopiero poprzez zablokowany strzał Erika Prekopa. Bohaterem Korony był Ariel Mosór, dla którego nie ma piłek straconych.

Philipp Schulze nie został dobrze sprawdzony w pierwszej połowie, gdyż jak już udało się gospodarzom podejść pod pole karne Górnika, to brakowało decyzji o strzale. Najgroźniej uderzał Wiktor Długosz z rzutu wolnego, lecz piłka poszła nad bramką. Na przerwę Korona schodziła jednak z jedną bramką w plecy. Wszystko za sprawą zespołowej akcji Zabrzan, którzy przegrali stronę z lewej do prawej. Na końcu łańcucha znalazł się Federico, a jego lewa noga zrobiła robotę. Płaski strzał nie dał szans Xavierowi Dziekońskiemu na skuteczną interwencję.

Bramkarz Korony Kielce nie był zbyt często zatrudniany przez piłkarzy Górnika, lecz akurat w tej jednej sytuacji był bez szans. Tak samo wydawało się już po przerwie, gdy oko w oko stanął z nim Khlan. Kibice przy Ściegiennego obejrzeli świetne podanie w uliczkę od Kacpra Urbańskiego, dwóch defensorów Korony nabierających się na zwód, a na koniec niemożliwą interwencję stopą, którą Dziekoński uratował swój zespół. Mimo bycia drużyną słabszą, gospodarze wciąż mogli więc wierzyć w ligowe punkty.

Dobrą zmianę dał wpuszczony na skrzydło Camilo Mena. Kolumbijczyk dał potrzebną dynamikę, co szybko zaczęło się materializować. Dużo dobrego mogłoby się stać, gdyby Długosz po wbiegnięciu w pole karne po prostu zamknął oczy i załadował w bramkę. Prawy obrońca Scyzorów szukał jednak jeszcze podaniem Mariusza Stępińskiego, co dobrze przeczytał Rafał Janicki. Ofensywnie Korona po prostu nie podjęła rękawicy, gdyż ani razu nie sprawdziła, czy Schulze w ogóle się rozgrzał. Górnik też dokręcać śruby nie musiał – jakością zgarnął trzy punkty. Wypad w końcówce, Peter Federico schodzi na lewą nogę i mocnym strzałem przy krótkim słupku zaskakuje Dziekońskiego.

Korona Kielce – Górnik Zabrze 0:2 (Peter Federico 41′, 90+3′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img