Górnik Zabrze jak za dawnych lat. W tym wieku tylko jeden klub punktował lepiej

Siedem zwycięstw w ośmiu meczach, 21 zdobytych punktów i pięć „oczek” przewagi nad najbliższymi rywalami. Górnik Zabrze nie tylko prowadzi w tabeli Ekstraklasy, ale notuje jeden z najlepszych początków sezonu w całej swojej historii. Aby znaleźć równie imponujące otwarcie rozgrywek, trzeba cofnąć się do czasów Ernesta Pohla, Huberta Kostki i Stanisława Oślizły.

We wtorkowy wieczór Zabrzanie wykonali kolejne zadanie. W zaległym spotkaniu drugiej kolejki pokonali Koronę Kielce 2:0, a oba gole strzelił Peter Federico. Pierwszy raz trafił w 41. minucie, drugi już w doliczonym czasie gry. Nie było to może najbardziej efektowne zwycięstwo Górnika w tym sezonie, ale właśnie takie mecze sporo mówią o drużynie Michala Gašparíka. Lider nie musiał dominować przez 90 minut, żeby mieć spotkanie pod kontrolą. Po ośmiu rozegranych meczach Górnik ma 21 punktów na 24 możliwe. Wygrał siedem razy, nie zanotował żadnego remisu i tylko raz schodził z boiska pokonany. Bilans bramkowy 16:8 może nie wyglądać spektakularnie na tle najbardziej ofensywnych zespołów ligi, ale zabrzanie nadrabiają regularnością. W każdym z ośmiu spotkań obejmowali prowadzenie, a cztery ostatnie mecze zakończyli zwycięstwami. Jedyna wpadka miała miejsce pod koniec sierpnia. Górnik prowadził przy Roosevelta z GKS-em Katowice 2:1, ale w dramatycznej końcówce Ilja Szkurin dwukrotnie trafił do siatki i goście wygrali 3:2. Reakcja zabrzan na pierwszą porażkę była jednak najlepsza z możliwych. Od tego momentu pokonali kolejno Raków Częstochowa 2:1, Cracovię 1:0, mistrza Polski Lecha Poznań 2:1 i Koronę 2:0.

Komplet na wyjazdach

Jeszcze ciekawiej wyglądają liczby Górnika poza Zabrzem. W tym sezonie zespół Gašparíka rozegrał cztery ligowe mecze wyjazdowe i wygrał wszystkie: 3:1 z Radomiakiem, 2:1 z Rakowem, 1:0 z Cracovią oraz 2:0 z Koroną. Daje to komplet 12 punktów i bilans bramek 8:2. Seria sięga jeszcze poprzednich rozgrywek. Zwycięstwo w Kielcach było dla Górnika piątą kolejną ligową wygraną na wyjeździe, a jednocześnie dziesiątym wyjazdowym spotkaniem z rzędu bez porażki. Już przed starciem z Koroną była to najdłuższa taka seria zabrzańskiego klubu w XXI wieku. Zmienia się przy tym sposób, w jaki lider zdobywa punkty. Jednym z jego największych atutów pozostają stałe fragmenty gry. Przed wyjazdem do Kielc Górnik miał na koncie aż 11 bramek zdobytych w ten sposób, najwięcej ze wszystkich zespołów Ekstraklasy. Przeciwko Koronie oba gole padły jednak po akcjach z gry, a Federico dwukrotnie pokazał, że zabrzanie nie muszą czekać na rzut wolny czy rożny, żeby stworzyć przewagę.

Nie jest też przypadkiem, że Gašparík po spotkaniu w Kielcach znacznie więcej mówił o organizacji gry niż o efektowności. Korona przez fragmenty drugiej połowy częściej utrzymywała się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Górnik potrafił cofnąć się niżej, zamknąć środek i czekać na możliwość wyprowadzenia szybkiego ataku.

– Moi chłopcy zagrali pod względem taktycznym po prostu świetnie – podsumował szkoleniowiec zabrzan.

Gašparík zwracał uwagę, że po przerwie gospodarze nie stworzyli jego drużynie poważnego zagrożenia, a Górnik dobrze realizował założony plan również wtedy, gdy musiał dłużej pracować bez piłki. Trener żałował właściwie tylko tego, że jego zawodnicy wcześniej nie zdobyli drugiej bramki. Swoje okazje mieli Erik Prekop, Maksym Khlan oraz Kacper Urbański, ale mecz dopiero w doliczonym czasie zamknął Federico. Ciekawie zabrzmiała również opinia Marcela Pięczka. Obrońca Korony określił rywala jako „pragmatycznego do bólu”. Trudno o lepsze podsumowanie spotkania, w którym gospodarze mieli momenty dłuższego utrzymywania się przy piłce, ale nie potrafili przełożyć ich na konkrety.

Trzeba wrócić aż do 1962 roku

Dopiero zestawienie obecnego dorobku z historią pokazuje jednak skalę początku sezonu Górnika. Jeszcze po siedmiu spotkaniach – sześciu zwycięstwach i jednej porażce – trzeba było wracać do lat 60., żeby znaleźć porównywalne otwarcie rozgrywek. Wygrana w Kielcach tylko wzmocniła ten wniosek. W sezonie 1962/63 Górnik rozpoczął ligę od siedmiu kolejnych zwycięstw. Pokonywał Odrę Opole, Lecha Poznań, Gwardię Warszawa, Polonię Bytom, Arkonię Szczecin, Wisłę Kraków i Lechię Gdańsk. Dopiero w ósmym rozegranym spotkaniu Zabrzanie stracili pierwsze punkty, remisując 3:3 z ŁKS-em. Górnik z sezonu 1962/63 nie zwolnił później tempa. Drużyna prowadzona przez Edwarda Cebulę została mistrzem Polski z bilansem 19 zwycięstw, czterech remisów i zaledwie trzech porażek. Strzeliła 69 goli w 26 spotkaniach, a tamten tytuł rozpoczął serię pięciu kolejnych mistrzostw Polski zabrzańskiego klubu.

Dla skali można przywołać również sezon 1987/88, czyli ostatnie mistrzostwo Górnika. Ówczesny zespół po ośmiu kolejkach miał pięć zwycięstw, remis oraz dwie porażki. Przegrał z Pogonią Szczecin i Lechem Poznań, a punkty stracił również w remisie 3:3 z GKS-em Katowice. Obecny start jest więc wyraźnie lepszy nawet od początku ostatniej mistrzowskiej kampanii Zabrzan.

Biorąc pod uwagę bazę historyczną serwisu transfermarkt, tylko Legia Warszawa i Wisła Kraków punktowały lepiej na tym etapie sezonu. Stołeczny klub uzbierał 22 „oczka” po ośmiu kolejkach sezonu 1998/99, podobnie jak Widzew Łódź trzy lata wcześniej. Biała Gwiazda dokonała tego w rozgrywkach 2009/10. Górnik Zabrze jest więc tuż za plecami Wisły jeśli mówimy o XXI wieku.

To już nie tylko dobry moment

Górnik kończył poprzedni sezon jako wicemistrz Polski, a teraz zamiast zaliczyć klasyczny spadek formy po udanych rozgrywkach, jeszcze poprawił regularność. W ostatnich ligowych miesiącach zespół nauczył się wygrywać na różne sposoby. Potrafił odwrócić mecz z Lechem, wywieźć skromne 1:0 z Krakowa, zdobyć trzy bramki w Radomiu, a w Kielcach oddać gospodarzom piłkę i praktycznie odciąć ich od własnej bramki. Przed sezonem można było zastanawiać się, jak Górnik poradzi sobie z większymi oczekiwaniami i grą na kilku frontach. Po ośmiu ligowych spotkaniach odpowiedź jest bardzo konkretna: siedem zwycięstw, 21 punktów i najlepszy początek rozgrywek od ponad sześciu dekad. Co więcej, rywale będą musieli pogodzić ligę i europejskie puchary, tymczasem w Zabrzu mogą skupić się wyłącznie na Ekstraklasie. Za nami 8/34 sezonu 2026/27 i póki co poważnie trzeba traktować scenariusz, w którym Górnik będzie uciekać reszcie stawki, zmierzając po piętnaste mistrzostwo.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img