REKLAMA

Real przegrywa z Rayo! Pierwsza porażka Królewskich w LaLiga!

Real Madryt ostatnim remisem z Gironą wykorzystał swój margines błędu w lidze hiszpańskiej. Chcąc utrzymać pierwsze miejsce w tabeli na przerwę związaną z mundialem, Królewscy nie mogą pozwolić sobie na kolejne takie potknięcie w dwóch kolejnych meczach. W pierwszym z nich Real udał się na Estadio de Vallecas na mecz z Rayo Vallecano.

Początek zwiastował problemy dla Realu Madryt

Już w 5. minucie po akcji lewą stroną na prowadzenie wyszło Rayo. Do bramki trafił Santi Comesana, ale Real nie wyglądał na specjalnie poruszonego takim obrotem wydarzeń. To zarówno plus, jak i minus drużyny Carlo Ancelottiego. Z jednej strony brakuje w nich zwykłej sportowej złości w takich sytuacjach i rzucenia się rywalom do gardeł. Z drugiej jednak pokazuje to ich niesamowity spokój, doświadczenie, a także mentalność zwycięzców. Królewscy nie zmieniają swojego planu, trzymają się założeń przed meczowych i po prostu grają swoje. Nie raz już widzieliśmy, że potrafią w ten sposób odwracać wyniki meczów.

Na Vallecas wystarczyło im do tego niecałe 5 minut. W 37. minucie z rzutu karnego trafił Luka Modrić, a 4. minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę w siatce umieścił Eder Militao. Real wyszedł na prowadzenie i wydawało się, że od tego momentu będzie to mecz pod ich dyktando. Rayo miało jednak ambicje do walki i jeszcze przed przerwą mocnym strzałem gola zdobył Alvaro Garcia, doprowadzając do wyrównania.

Rayo sprawiło, że Real nie istniał na boisku

Nie częsty to widok, aby Real Madryt był spychany do defensywy. Do tego jednak zmusiło ich Rayo w drugiej połowie meczu. Królewscy długimi momentami stanowili jedynie tło dla świetnie spisującej się drużyny gospodarzy. Byli za wolni i popełniali coraz więcej prostych błędów. Po jednym z nich sędzia podyktował rzut karny. Pierwsza próba zakończyła się obroną Courtois’a, ale Belg w momencie strzału nie miał żadnej stopy na linii bramkowej. Jedenastka została powtórzona i tym razem Oscar Trejo się nie pomylił, zasłużenie wyprowadzając Rayo na prowadzenie.

Rayo grało dzisiaj bardzo dobrze. Pokonało Real taktycznie, a także (może nawet przede wszystkim) zaangażowaniem. Piłkarzom gospodarzy chciało się grać i walczyć o zwycięstwo, co jednak ciężko powiedzieć o zawodnikach Los Blancos. Rayo było groźne w ataku i solidne w obronie. Całkowicie zasłużenie zdobyli 3 punkty.

Real Madryt natomiast grał niesamowicie słabo. Tak jako zespół, jak i poszczególni zawodnicy zasługują jedynie na krytykę. Brakowało intensywności, szwankowała obrona, a ofensywa była po prostu nieobecna. Rodrygo miał dwie identyczne okazje, w których nawet nie trafił w bramkę, a przez resztę meczu był niewidoczny. Vinicius pojawiał się wtedy, kiedy chodziło o spieranie się z zawodnikami rywali i sędzią. Proste błędy popełniał Carvajal, a Mendy miał problemy z przyjęciem piłki. Gdyby tego było mało, to Ancelotti w 85. minucie meczu, kiedy Real przegrywał i trzeba było gonić wynik, wpuścił na boisku dwóch świeżych obrońców — Nacho i Lucasa Vazqueza. Real Madryt nie zasługiwał nawet na wywiezienie jednego punktu z Estadio de Vallecas i zasłużenie przegrywa po raz pierwszy w tym sezonie LaLiga.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA