Radomiak Radom zaczyna od zwycięstwa. Jan Grzesik ponownie w formie

Można się śmiać, że mecz Radomiak Radom – Wieczysta Kraków to Derby Painta. Że beniaminek z Krakowa to osiedlowy klub i zachcianka bogatego właściciela. Trzeba jednak uczciwie przyznać obu drużynom, że zapewniły nam przyjemne wprowadzenie do sezonu 2026/2027. Od zwycięstwa zaczęli Zieloni, a Jan Grzesik znów pokazuje, że prawa obrona to zakuwanie go w kajdanki – czyli obowiązki defensywne.

Jan Grzesik z całą drużyną zanotował bardzo dobry początek, czego nie może powiedzieć Duje Dujmović. Ściągnięty latem ze Zrijnskiego Mostara stoper miał być utalentowanym Chorwatem z papierami na duże granie. W Radomiu szybko się jednak spalił – w 8. minucie obejrzał żółtą kartkę za faul na Abdoulu Tabsobie, później zaś powinien opuścić boisko po otrzymaniu drugiego kartonika w kolorze koszulek Wieczystej. Sędzia Jarosław Przybył, który od pierwszego gwizdka wręczał kartki za wszystko, tym razem postanowił zastosować taryfę ulgową. Kazimierz Moskal wiedział jednak co się święci i w 33. minucie ściągnął elektrycznego zawodnika, za którego wszedł Antonio Milić.

Poważne strzelanie w meczu zaczęła Wieczysta Kraków. Świetnie Lucasa Piazona uruchomił Ben Lederman – nie pierwszy raz w tym meczu – a po wgraniu do środka gola swoim pierwszym strzałem trafił Stefan Feiertag. Najlepszy strzelec żółto-czarnych z poprzedniego sezonu rozpocząłby kapitalnie sezon w elicie, lecz jego brazylijski kolega odrobinę zbyt wcześnie wbiegł za linię obrony. Niemniej jednak akcja ta nie mogła zaskakiwać. Radomiak Radom zdawał się prowadzić grę, kontrolować sytuację boiskową, lecz Krakowianie potrafili konstruować akcje zaczepne. Na przerwę zeszli jednak przegrywając, gdyż w 43. minucie atak duetu Zie Ouattara – Jan Grzesik sfinalizował Roberto Alves. Wcześniej Zielonym brakowało celnego podania w trzeciej tercji, które pozwoliłoby doprowadzić do oddania strzału. Przy golu Szwajcara jednak już wszystko zagrało.

Mogło być nawet wyżej, bo Tapsoba dostał piłkę na głowę z rzutu rożnego. Burkińczyk jednak nie trafił w prostokąt, tylko posłał piłkę w trybuny. Ktoś, kto oglądał Radomian w zeszłym sezonie, nie powinien być zaskoczony.

Jan Grzesik znów atakuje

Nowy trener Radomiaka – Tomasz Kaczmarek – dużo nowego wprowadził do gry drużyny z Mazowsza, ale jedno rozwiązanie z poprzedniego sezonu skopiował. Na prawej stronie postawił na Grzesika, który pokazał, że jego inklinacje do gry ofensywnej trzeba wykorzystywać. Od początku meczu był aktywny, dużo biegał i ruszał do prostopadłych piłek. Po przerwie natomiast do asysty dorzucił gola, gdy finalizował (przy pomocy rykoszetu) trenowane rozegranie rzutu rożnego.

Lekko i zwiewnie wyglądał ten schemat rozegrania stałego fragmentu gry, a 2:0 było już niezłą zaliczką. Wieczysta jednak broni nie złożyła. Wciąż szukała swoich sytuacji i kombinacjami podań rozrywała defensywę rywali. Udało się w 57. minucie. Znów w roli głównej Ben Lederman, lecz w protokole wylądowało dwóch jego kolegów – Miki Villar zagrywał wzdłuż bramki, a nogę dostawił Feiertag. Emocji przy Struga 63 jeszcze mieliśmy trochę doświadczyć. Na pewno z gola ucieszyła się nieliczna – bo piętnastoosobowa – grupa kibiców na trybunie gości.

Kontaktowa bramka spowodowała, że obie drużyny rozpoczęły poszukiwanie gola. Radomiak Radom chciał znowu wrócić do bezpiecznej przewagi, Wieczysta Kraków zaś chciała iść po remis. Bohaterem znów mógł zostać Grzesik, lecz jego próba głową zamiast do bramki, trafiła w reklamę InPostu. Może prawy skrzydłowy woli Orlen Paczkę? Conrado też miał świetną okazję na gola głową po jeszcze lepszej akcji Alvesa. Luquinhas uderzał nieznacznie niecelnie. Z drugiej strony taki Tobias Christiansen wprowadzony z ławki przez trenera Moskala chwilę później był blisko zapisania sobie debiutanckiego gola. Na drodze piłki stanął jednak słupek.

Mimo usilnych starań czwartego gola w tym meczu nie obejrzeliśmy. Polityka kartkowa sędziego Przybyła dotknęła jednak Mikkela Maaigarda, który w sześć minut złapał dwie kartki i nie dokończył meczu. Mimo wszystko występ całej drużyny beniaminka trzeba ocenić pozytywnie – zaczęli nerwowo, ale pokazali, że mogą być niewygodnym rywalem, który trochę punktów pozabiera. Choć pamiętajmy, że Bruk-Bet Termalica Nieciecza rok temu zaczęła jeszcze lepiej. A wszyscy pamiętamy, jak skończyła.

Radomiak Radom – Wieczysta Kraków 2:1 (Alves 43′, Grzesik 49′ – Feiertag 57′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img