Przegrali walkę o finał, wygrali serca kibiców z całego świata

Wszyscy doskonale znamy ten frazes – „przegrali mecz, wygrali nasze serca”. W wielu przypadkach można by powiedzieć, że jest on już nadużywany. Jednak w kontekście reprezentacji Maroko, słowa te pasują wręcz idealnie. To zespół, który może czuć się wygrany nawet po porażce z Francją i z podniesionymi głowami przystąpić do spotkania o brązowy medal mistrzostw świata. W pełni na to zasłużyli.

REKLAMA

Inny wymiar poświęcenia

Wyobraźcie sobie, że jesteście jednym z reprezentantów Maroko podczas meczu z Francją. Waszym największym atutem na całym turnieju była dotychczas genialna gra w defensywie i świetna gra z kontry. Tymczasem tracicie bramkę już w 5. minucie meczu – to pierwszy gol na tym mundialu, który strzelił wam zawodnik drużyny przeciwnej. I to po zupełnie niepodobnym dla was zamieszaniu we własnym polu karnym. Niejeden zespół mógłby w takim momencie doznać potężnego szoku. Nieraz widzieliśmy już w piłce fragmenty kompletnego paraliżu nawet największych formacji wskutek tak czarnego scenariusza.

A jak zachowało się Maroko? Ekipa z Afryki – ta sama, która w meczach 1/8 i ćwierćfinału nie przekroczyła nawet 30% posiadania piłki – zdominowała wielką Francję. To Lwy Atlasu przez znaczną część rywalizacji wyznaczały tempo i dyktowały warunki gry. Maroko dobiło w pojedynku z Les Bleus do 61% posiadania, a gra toczyła się głównie w środkowej części boiska i pod polem karnym Francuzów.

Jasne, łatwo w tym miejscu tłumaczyć postawę Mistrzów Świata z 2018 roku korzystnym wynikiem i nastawieniem na szybkie kontrataki. Ale Trójkolorowi musieli się naprawdę piekielnie napracować, żeby odeprzeć kolejne ataki nieustępliwej drużyny Walida Regraguiego. Kiedy trzeba było, Maroko podwajało, a nawet potrajało Mbappe czy Dembele, błyskawicznie odbierało im piłkę i wracało do kreowania własnych akcji. Gdyby nie kilka naprawdę heroicznych interwencji francuskiej defensywy, ich rywale mimo licznych kontuzji i potwornego zmęczenia znaleźliby drogę do bramki.

Kochamy ich, bo mają wielkie serce do gry

Widzieliście kiedyś, żeby w półfinale mundialu jeden z obrońców który zawinił przy stracie bramki, rehabilitował się spektakularnym strzałem z przewrotki? Ja też nie – aż do dziś. Jawad El Yamiq trafiający w słupek po szalonej próbie przewrotką to w pewnym sensie symbol reprezentacji Maroko na mundialu w Katarze. Rajd Ez Abde w doliczonym czasie gry i próba dobitki przez marokańskich piłkarzy również. Odwaga, technika, dynamika, poświęcenie, wiara i walka do końca. A na czele charyzmatyczny, odpowiedzialny i świadomy taktycznie trener. Takich zespołów jak obecne Maroko po prostu nie da się nie lubić.

Pamiętajmy, że to jeszcze nie koniec. Maroko wciąż może dopisać jeszcze jeden rozdział w swojej nieprawdopodobnej historii. Czeka ich jeszcze mecz o 3. miejsce z Chorwacją. Choć wcale z medalem wracać nie muszą. Oni już tylko mogą, a w kraju powitają ich jak najlepszą drużynę na tym turnieju.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,652FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ