Alex Haditaghi nie zgadza się z zaliczaniem Sama Greenwooda do najgorszych transferów Pogoni Szczecin. Właściciel klubu przypomniał, że Anglik trafił do Szczecina bez kwoty odstępnego, a po dziesięciu miesiącach został sprzedany do Bristol City za około 2,3 miliona euro. Finansowo była to korzystna operacja, choć Greenwood nie spełnił oczekiwań na boisku. Wiosną stracił miejsce w podstawowym składzie Pogoni, a po powrocie do Championship również gra niewiele. W dziesięciu ligowych występach dla Bristol City uzbierał około 380 minut, nie zdobywając bramki ani nie zaliczając asysty.
Alex Haditaghi broni transferu Greenwooda. Pogoń Szczecin zarobiła około dwóch milionów euro
Transfer Sama Greenwooda do Pogoni Szczecin był jednym z najgłośniejszych ruchów polskich klubów latem 2025 roku. Anglik miał w dorobku 25 występów w Premier League, grał regularnie w Championship, a Leeds United jeszcze niedawno wiązało z nim spore nadzieje. Pojawienie się takiego zawodnika w Szczecinie wzbudziło duże zainteresowanie, szczególnie że według ówczesnych doniesień Portowcy mieli zapłacić za niego około dwóch milionów euro. Rzeczywiste warunki transakcji były jednak inne. Według ustaleń Piotra Koźmińskiego z Goal.pl Pogoń nie zapłaciła Leeds żadnej kwoty odstępnego, zobowiązując się jedynie do przekazania Anglikom 20 procent z przyszłego transferu zawodnika. W czerwcu 2026 roku Bristol City zdecydowało się sprowadzić Greenwooda za około 2,3 miliona euro plus ewentualne bonusy. Przy takich warunkach w Szczecinie mogło pozostać około 1,84 miliona euro przed uwzględnieniem pozostałych kosztów związanych z zatrudnieniem i sprzedażą piłkarza.
Do sprawy wrócił 19 października właściciel Pogoni, Alex Haditaghi, odpowiadając na wpis Piotra Koźmińskiego, który wymienił Greenwooda wśród najgorszych transferów przeprowadzonych w ostatnich miesiącach przez szczeciński klub. Kanadyjczyk zdecydowanie nie zgodził się z taką oceną. Przekonywał, że Anglik trafił do Pogoni bez odstępnego, a kilka miesięcy później został sprzedany za miliony. Przypomniał również jego bramki i asysty, podkreślając, że zawodnik był świetnym człowiekiem, którego pobyt w Szczecinie wspomina bardzo dobrze. Argument finansowy rzeczywiście przemawia na korzyść właściciela, choć do wyliczenia faktycznego zysku należałoby jeszcze uwzględnić wynagrodzenie piłkarza, prowizje oraz pozostałe koszty transakcji.
Sam Greenwood nie spełnił oczekiwań
Greenwood rozpoczął sezon w Pogoni jako podstawowy zawodnik. Potrafił przyspieszyć akcję, dobrze wykonywał stałe fragmenty gry i szukał uderzeń z dystansu, ale z czasem jego pozycja w drużynie słabła. W dwudziestu ligowych spotkaniach zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty, do czego dołożył dwa występy w Pucharze Polski. Wiosną coraz częściej rozpoczynał mecze na ławce rezerwowych, a pod koniec sezonu przegrał rywalizację z młodym Natanem Ławą. W trzech ostatnich spotkaniach ligowych nie pojawił się na boisku nawet na minutę. Jak na zawodnika, którego przyjście wywołało tak duże zainteresowanie, był to dość skromny dorobek.
Już pod koniec maja Haditaghi przyznawał w rozmowie z PogonSportNet.pl i Radiem Szczecin, że Anglik miał problemy z przystosowaniem się do polskich realiów, a lepsza postawa Ławy sprawiła, że stracił miejsce w drużynie. Właściciel informował jednocześnie o zainteresowaniu Greenwoodem ze strony pięciu klubów, wśród których znajdowały się zespoły Championship. Anglik miał wówczas kontrakt obowiązujący do czerwca 2028 roku, więc Pogoń nie musiała spieszyć się z jego sprzedażą. Ostatecznie oferta Bristol City okazała się wystarczająco atrakcyjna, żeby zakończyć współpracę już po dziesięciu miesiącach. Greenwood podpisał w nowym klubie czteroletnią umowę i po rocznej przerwie wrócił na zaplecze Premier League.
W Bristol City znów miał zostać gwiazdą. Na razie bez gola i asysty
29 lipca Greenwood zdobył efektowną bramkę z rzutu wolnego w sparingu Bristol City z Newcastle United. W 26. minucie posłał piłkę pod poprzeczkę, otwierając wynik spotkania wygranego przez gospodarzy 4:1. Mecz na Ashton Gate oglądało ponad 21 tysięcy kibiców, a występ nowych zawodników wzbudził zainteresowanie lokalnych mediów. Trener Michael Skubala chwalił wtedy intensywność gry swojej drużyny i sposób przechodzenia do szybkich ataków. Greenwood miał więc udany występ przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych, ale w Championship nie zdołał jeszcze powtórzyć tego osiągnięcia.
Anglik rozpoczął sezon w podstawowym składzie przeciwko Walsall w Pucharze Ligi, a następnie znalazł się w pierwszej jedenastce na inaugurację Championship z Millwall. Później Michael Skubala coraz częściej korzystał z niego jako rezerwowego. W sierpniowych spotkaniach z Birmingham City i Portsmouth Greenwood otrzymał odpowiednio 20 i 23 minuty, we wrześniu zagrał 68 minut przeciwko Preston North End, ale już w wyjazdowym meczu z Burnley wszedł na boisko jedynie na końcowe 19 minut. Więcej okazji otrzymał przeciwko Watford, kiedy spędził na murawie blisko 70 minut, jednak nawet wtedy nie zdołał zanotować udziału przy bramce. Po przerwie reprezentacyjnej wystąpił przez 26 minut w spotkaniu z Charlton, następnie rozegrał pierwszą połowę przegranego 0:1 meczu z Blackburn Rovers, a w sobotę 17 października przesiedział na ławce całą porażkę 0:1 z Sheffield United.
Po jedenastu kolejkach Championship Greenwood ma na koncie dziesięć występów, z czego cztery w podstawowym składzie. Łącznie uzbierał około 380 minut, nie zdobył żadnej bramki i nie zaliczył asysty. Wliczając Puchar Ligi, jego dorobek wzrasta do jedenastu oficjalnych spotkań, ale statystyki ofensywne pozostają bez zmian. Bristol City również ma problemy z wynikami. W ostatnich dwóch kolejkach przegrało u siebie z Blackburn Rovers i Sheffield United, w obu przypadkach 0:1. Wśród kibiców pojawiają się coraz bardziej krytyczne oceny pracy Michaela Skubali, a drużyna po jedenastu spotkaniach ma mniej punktów i zdobytych bramek niż na analogicznym etapie poprzedniego sezonu.
Haditaghi ma zatem argumenty, żeby bronić sprzedaży Greenwooda. Pogoń pozyskała go bez odstępnego, a po niespełna roku otrzymała ofertę opiewającą na kilka milionów euro, choć Anglik nie był już podstawowym zawodnikiem zespołu. W Bristol City jego sytuacja na razie wygląda podobnie jak podczas ostatnich miesięcy w Szczecinie. W dziesięciu meczach Championship czterokrotnie wychodził w pierwszym składzie, a ostatnie spotkanie z Sheffield United przesiedział na ławce rezerwowych. Pogoń zarobiła na piłkarzu, którego trener coraz rzadziej wystawiał. Bristol City zapłaciło za niego miliony, ale dotychczas otrzymało niewiele ponad sześć godzin gry bez gola i asysty.


