Marek Papszun dostanie kolejnego napastnika? Legia Warszawa chce gracza Lechii Gdańsk

Mileta Rajović nie spełnił pokładanych oczekiwań i jest wielką niewiadomą. Jean-Pierre Nsame odszedł do Pogoni Szczecin, a w kadrze zostali dwaj zawodnicy, którzy jeszcze niedawno grali na zapleczu. Legia Warszawa będzie chciała wojować PKO BP Ekstraklasę niestrzelającym Rajoviciem, Łukaszem Zjawińskim oraz Rafałem Adamskim. Według Sport.ua do drużyny może dołączyć jeszcze jeden zawodnik, który parametrami będzie zbliżony do wymienionej trójki.

W Warszawie mieli się zainteresować bowiem ukraińskim napastnikiem Lechii Gdańsk. Bogdan Viunnyk – bo o niego chodzi – był w zeszłym sezonie zmiennikiem lub partnerem w ataku Tomáša Bobčka. Na początku sezonu grał sporo, lecz z czasem jego rola w zespole Johna Carvera stopniowo traciła na znaczeniu. W końcówce sezonu grał ogony. Łącznie zanotował 25 spotkań w polskiej Ekstraklasie, a trafiał do bramki trzy razy – przeciwko Motorowi Lublin (3:3), Radomiakowi Radom (1:2) oraz Górnikowi Zabrze (5:2).

Zdaniem ukraińskiej strony Sport.ua do walki o ofensywnego zawodnika wkroczyła właśnie Legia Warszawa. Za naszą wschodnią granicą piszą, że stołeczny klub podjął już rozmowy z otoczeniem zawodnika, aby wybadać grunt. Rozmowy z ojcem piłkarza będącym jednocześnie agentem Sergeyem Viunnykiem miały pójść pomyślnie, więc przyszedł czas na kontakt z klubem z Gdańska. Te mogą nie pójść tak łatwo. Lechia w tym okienku stawia zaporowe ceny za swoich piłkarzy i nie jest chętna do jakichkolwiek rozmów. Za Kacpra Sezonienkę wołają prawie milion euro, a za Bobčka czy Menę najchętniej przytuliliby kwoty dwucyfrowe. Oczywiście w europejskiej walucie.

Wyceny Gdańszczan to jedno, a realna wartość to drugie. Według Transfermarktu Bogdan Viunnyk powinien kosztować coś w okolicach 500 tysięcy euro, więc Legia Warszawa musiała by się przygotować trochę gotówki. O zawodnika zabiega także zdobywca Pucharu Portugalii – SCU Torreense. Kontrakt ukraińskiego piłkarza wygasa 30 czerwca 2028 roku.

Trener Papszun wywiera presję

Legia Warszawa prędzej czy później po jakiegoś napastnika ruszyć musiała. Trener Marek Papszun przy każdej okazji o pytaniu o potrzeby, wspomina o kolejnym atakującym. Na ostatniej konferencji prasowej mówił tak – Czy naciskam na zarząd, żeby do drużyny dołączył jeszcze jeden napastnik? Nie, nie naciskam. To nie jest właściwe słowo. Moją rolą jest komunikowanie potrzeb drużyny i to robię. Natomiast „nacisk” to złe określenie. Te potrzeby muszą rozumieć osoby zarządzające klubem, dyrektor sportowy, dyrektor rekrutacji i dyrektor skautingu. Wszyscy muszą wiedzieć, czego potrzebuje drużyna, ale jednocześnie muszą patrzeć na plan. Trzeba też poruszać się wokół budżetu. Mam nadzieję, że wszystkie osoby, z właścicielem na czele, rozumieją jaka jest sytuacja i widzą, jakie są potrzeby. Ja oczywiście te potrzeby artykułuję, bo bardzo mi zależy na tym, żeby zespół był jak najmocniejszy. Wszystkim kluczowym osobom w klubie również powinno zależeć na osiąganiu dobrych wyników.

Niby braku nacisku nie ma, ale z całej wypowiedzi płynie taki wniosek, że trener bardzo by chciał wzmocnienia tej formacji. Wcześniej w wypowiedziach też padała sugestia, że fajnie by było mieć większy wybór w ataku:

Duet Adamski – Zjawiński? Taka konfiguracja daje na możliwość gry każdy z każdym. Brakuje nam jednego napastnika – wtedy bylibyśmy zabezpieczeni, byłaby rywalizacja i moglibyśmy też dobrze zarządzać meczem. Jeśli dołączyłby czwarty snajper o podobnych parametrach, to wtedy każdy może grać z każdym – mówił parę dni temu Marek Papszun.

Nie jest też przypadkiem to, że uwagę pionu sportowego przyciągnął właśnie Bogdan Viunnyk. Rosły napastnik mierzy 189 centymetrów wzrostu i na boisku potrafi korzystać ze swoich warunków fizycznych. Na dodatek potrafi uderzać obiema nogami, a dodatkowym atutem jest jego wiek – w maju skończył 24 lata. Ekstraklasę zna, w młodzieżówkach Ukrainy grał. Na pewno jest to pewniejszy wydatek, niż wyrzucone przed rokiem 3 miliony na Rajovicia. Na odpowiedź, czy zachcianka trenera Papszuna zostanie spełniona, musimy jednak jeszcze poczekać, bo podejrzewamy, że Lechia nie odda Viunnyka bez walki.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img