Legenda wraca do Chicago Blackhawks!

Patrick Kane po trzech latach wraca do Chicago Blackhawks. Swój dwudziesty sezon w lidze rozegra w klubie, w którym spędził zdecydowaną większość kariery. 37-latek podczas swojej nieobecności w „Windy City” rozegrał 19 spotkań dla New York Rangers oraz spędził trzy pełne sezony w Detroit Red Wings.

Powrót legendy w trudnej sytuacji klubu

Nie oszukujmy się – sytuacja w Chicago nie wygląda dobrze. Connor Bedard rezygnujący z 18 milionów dolarów na rzecz przyjęcia oferty 15 milionów, żeby klub miał więcej wolnych środków na przebudowę, czy danie horrendalnie wysokiego kontraktu Bowenowi Byramowi, który pomimo tego, że do tej pory nie był nawet obrońcą pierwszoliniowym, w sezonie 2027/2028 zrówna się zarobkami z samym Connorem McDavidem, jest czubkiem góry lodowej problemów i absurdów w Blackhawks. Powrót zawodnika, z którym kojarzone są ostatnie duże sukcesy Chicago, rozpalał wyobraźnię kibiców już wcześniej, a teraz nadszedł czas na realizację tego marzenia. Co prawda Patrick Kane nie jest zawodnikiem pierwszej młodości, jednak nie można mu odmówić wizji gry oraz polotu podczas kontaktu z krążkiem. Nie da się jednak ukryć, że ten transfer dało się dopiąć po prostu taniej. 8 milionów dolarów dla 37-latka po poważnej operacji biodra to suma co najmniej spora. To pokazuje, że w przypadku Blackhawks można mówić o sytuacji co najmniej groteskowej, w której zawodnikowi bardziej zależy na stabilności finansowej klubu niż samemu klubowi. Do tego dochodzą co najmniej rozczarowujące wyniki sportowe. Chicago Blackhawks od lat zawodzą kibiców. Lata bez play-offów zmusiły klub do przebudowy. Pytanie tylko, czy podpisanie Patricka Kane’a jest rozsądnym pomysłem?

Czy nowe Blackhawks wypalą?

Z obecnych doniesień wszystko wskazuje na to, że Connor Bedard nie będzie w pełni gotowy na start nadchodzącego sezonu. Zastanówmy się jednak nad sytuacją, w której wszyscy zawodnicy Chicago Blackhawks byliby zdrowi od początku. Na co byłoby stać tę ekipę po powrocie Patricka Kane’a? Moim zdaniem mogliby na spokojnie powalczyć o play-offy, a nawet może w nich namieszać. Kane potrafi zaskoczyć, a Bedard wciąż jest młody i ma jeszcze wielkie pole do rozwoju. Ten duet oczywiście najbardziej elektryzuje, ale nie można zapomnieć, że Chicago ma jeszcze kilku innych wartościowych hokeistów. Tacy gracze jak Donato, Bertuzzi czy Foligno – można założyć, że zaprezentują się co najmniej solidnie. Znakiem zapytania pozostaje jednak Byram. Blackhawks słono za niego zapłacili, oddając pick z pierwszej piątki draftu. Kibice muszą więc mieć nadzieję, że ten transfer się opłaci. Pewne jest na razie to, że to nie jest koniec przebudowy Chicago Blackhawks.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img