AS Roma ponownie roztrwoniła dwubramkową przewagę w meczu Ligi Mistrzów. W październiku prowadziła 3:1 z Realem, aby na koniec przegrać 3:4, natomiast wczoraj kompletnie rozsypała się w drugiej połowie meczu z Manchesterem United, przegrywając ostatecznie 2:3. W rozmowie z Sky Sport Gian Piero Gasperini powiedział, co poszło nie tak, ale zarazem zaznaczył, że to porażka może dobrze wpłynąć na zespół.
Rzymianie świetnie poczyniają sobie w Serie A, w której aktualnie są na najniższym stopniu podium. Oni i Lazio to jedyne drużyny bez ligowej porażki w tym sezonie. Dobra forma na ligowych boiskach nie przekłada się jednak na spotkania Ligi Mistrzów, do której wrócili po siedmiu latach. W czterech meczach fazy ligowej zawsze jako pierwsi zdobywali gola, ale wygrali tylko z beznadziejnym Slovanem Bratysława. Po wtorkowej porażce z Manchesterem United w Romie powoli zaczynają bić na alarm, ponieważ coraz bardziej oddala się perspektywa zajęcia jednego z pierwszych ośmiu miejsc w tabeli.
Giganci dociskali, kiedy musieli
Mimo coraz gorszej sytuacji, Gian Piero Gasperini zachowuje względny spokój. Ma świadomość, że w spotkaniu na Old Trafford zespół popełnił sporo błędów. Jego zdaniem ten mecz mocno różnił się od tego z Realem Madryt sprzed trzech tygodni. Wspólnym mianownikiem są tracone bramki w krótkim odstępie czasu.
Z Realem wszystko wydarzyło się w ostatnich minutach i po stałych fragmentach gry. Nie było żadnych oznak spadku naszej dyspozycji, w przeciwieństwie do tego, co stało się tutaj po rzucie karnym, który dał rywalom ogromny impuls. To był zupełnie inny mecz.
To nie jest kwestia przypadku, ponieważ były to dwie różne sytuacje. Przeciwko United, w przeciwieństwie do pierwszej połowy, zabrakło nam siły w starciach z ich napastnikami, którzy sprawiali nam największe problemy. Trzeba jednak zaznaczyć, że pierwsza bramka padła po rzucie karnym, a przy drugiej doszło do kontuzji, w momencie gdy mecz nieco się wyrównał. To normalne, że w starciu z Manchesterem przychodzi taki kwadrans, dwadzieścia minut, w których trzeba cierpieć. Gdybyśmy przetrwali ten okres bez straty gola, mogliśmy nawet wygrać.
Zawodnicy potrzebują więcej luzu
Doświadczony szkoleniowiec stwierdził, że piłkarze Romy muszą przestać odczuwać presją związaną z grą dla tego klubu. Powiedział także dlaczego Nahuel Molina cały mecz spędził na ławce rezerwowych. Zaznaczył jeszcze, że to spotkanie miało dwie zupełnie różne połowy.
Oczywiście, że mógł zagrać. To reprezentant kraju, ale Rensch bardzo dobrze rozpoczął mecz. Później doznał kontuzji i wprowadziliśmy Lulliego. Wesley również rozegrał bardzo dobre spotkanie w defensywie. Nie to było jednak powodem porażki. Myślę, że ten mecz nauczył nas więcej niż spotkanie z Realem. Możemy wyciągnąć z niego więcej wniosków na przyszłość, które z pewnością nam się przydadzą.
Rywale nie mieli już nic do stracenia i zaczęli wysoko pressować. My musieliśmy grać nieco inaczej i wykorzystywać długie podania, ale ostatecznie nie potrafiliśmy utrzymać ich napastników pod kontrolą. Być może powinniśmy bardziej postawić na walkę fizyczną, częściej przerywać grę i podejmować więcej pojedynków.
Możliwe, że pojawia się pewne rozczarowanie, ponieważ zwycięstwo wymknęło nam się z rąk. W meczu z Realem mieliśmy wynik pod kontrolą, a tutaj byliśmy już na dobrej drodze do zwycięstwa. Być może drużyna musi uwolnić się od presji osiągania wyniku za wszelką cenę. Ta porażka z pewnością może nam się przydać bardziej niż poprzednie.
25 listopada Romę czeka kolejny bardzo ciężki test w Lidze Mistrzów. Po przeciwnej stronie barykady stanie PSG, które jest liderem tabeli.


